Szkolne czaty dla rodziców - potrzebne czy przytłaczające? "Ja się często nie odnajduję"

Cała prawda o rodzicielskich czatach
Czaty rodzicielskie - miały pomóc a potrafią wykończyć (napisy)
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Anita Walczewska/East News
Składki, prezenty, wyjazdy i przypomnienia. Grupy rodzicielskie na WhatsAppie to miejsce, gdzie można ustalić wiele, ale i pokłócić się o wszystko. O tym, dlaczego rodzicielski czat potrafi rozgrzać emocje bardziej niż szkolna wywiadówka, porozmawiały gościnie Dzień Dobry TVN: twórczyni internetowa, mama sześciorga dzieci Milena Bijata oraz mama, nauczycielka i przewodnicząca trójki klasowej Ada Stefaniak.

Cała prawda o rodzicielskich czatach

Grupy rodzicielskie pozwalają na uzgodnienie istotnych spraw takich jak składki, szczegóły związane z wycieczkami czy dodatkowymi obowiązkami uczniów. Mimo że jest to pomocne narzędzie komunikacji bardzo często takie czaty stają się kłopotliwe - rodzice piszą na nich za dużo wiadomości.

 Milena Bijata jest mamą sześciorga dzieci, więc bywa przytłoczona nadmiarem informacji, które docierają do niej z kilku grup rodzicielskich równocześnie.

 - Ja się często nie odnajduję, jestem mamą, która często ostatnia wpłaca, albo dopytuje. [...] Zanim dojdziemy do sedna, aż ktoś odpowie na pytanie, to często mamy spam różnych odpowiedzi. Czasami mamy informacje, kto jest i na co chory, czasami ze zdjęciami wysypek. [...] Ilość informacji jest przytłaczająca - opowiadała wielodzietna mama.

Z perspektywy nauczycielki Ady Stefaniak czaty dla rodziców wiele ułatwiają. Warunkiem jednak jest organizacja i podzielenie obowiązków między rodziców zaangażowanych w trójkę klasową.

- Te grupy to dobry pomysł, bo przypominają rodzicom zapominalskim. U nas to na szczęście fajnie funkcjonuje, nie mamy kłopotliwych rodziców. [...] Staramy się, żeby konfliktu nie było - dodała Ada Stefaniak.

Rodzicielskie czaty według Mileny Bijaty

Milena Bijata w sieci z przymrużeniem oka dzieli się swoją codziennością wielodzietnej mamy. Jeden z jej filmików stał się bardzo popularny, ponieważ przedstawiał rzeczywistość ze szkolnych grup na WhatsAppie. Gościni programu zapytana o to, czy inni rodzice rozpoznali ją na viralowym nagraniu przyznała, że mimo popularności filmiku, nie otrzymała "w realu" jeszcze od nich żadnych komentarzy - inaczej jest w sieci.

- Wiem, że są hardcorowi rodzice, którzy udostępniają ten filmik na swoich grupach i sprawdzają reakcje. Zwykle każdy się z tego śmieje, bo uważa, że on nie jest problemem - podsumowała twórczyni internetowa.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl

Zobacz także:

Autorka/Autor: Zofia Wierzcholska