Oskar Cyms i Wiktoria Kida na planie teledysku
Wiktoria Kida i Oskar Cyms poznali się pięć lat temu przy okazji wspólnego projektu. W tamtym czasie oboje dopiero stawiali pierwsze kroki w branży muzycznej, ale już wtedy obiecali sobie, że w przyszłości nagrają razem piosenkę. Choć na realizację tych planów trzeba było poczekać kilka lat, w końcu uznali, że to właściwy moment, by spełnić dawną obietnicę.
- Zarówno ja, jak i Wiktoria już coś tam działamy sobie w branży, to stwierdziliśmy, że to jest ten moment. Wiktoria wysłała mi demówkę i po prostu ja się dograłem – powiedział Oskar.
Mieliśmy okazję towarzyszyć artystom na planie teledysku i zobaczyć, jak wygląda ich współpraca od kulis. Atmosfera była pełna energii i zaangażowania, a na planie wyraźnie czuć było twórczą chemię.
- Lubię w ogóle całą tę atmosferę, która towarzyszy klipowi. Bycie na planie, to połączenie wszystkich ludzi, którzy nagle spotykają się i tworzą coś super. Myślę, że to nie jest forma obowiązku, tylko samej przyjemności. Fajnie ukazać ten numer obrazkiem, który po prostu go dopełnia – powiedziała Wiktoria.
Dla Oskara nagrania w komfortowych warunkach były miłą odmianą.
- Jestem przyzwyczajony do tego, że kręcę klipy w plenerze, w temperaturach, które nie sprzyjają do końca zdrowiu. Bardzo się cieszę, że dzisiaj kręcimy w cywilizowanych warunkach, w środku. Mamy zimę, więc byłoby ciężko - dodał ze śmiechem.
Co ciekawe, efekty teledysku mają być zaskakujące nie tylko dla widzów, ale także dla samych artystów. Jak zdradziła wokalistka, wizja reżysera w dużym stopniu pokryła się z jej prywatnymi doświadczeniami.
- Powiem szczerze, że jestem w ogromnym szoku od momentu, kiedy dostałam całą inspirację od reżysera, bo tak bardzo zgadza się ze wszystkim, co możliwe. Zaczynając od tego, że na co dzień pracuję w kawiarni, a nagrywamy w kawiarni – wyjaśniła.
Zaskoczenia i trudności w branży
Oskar Cyms mimo rosnącej popularności i kolejnych sukcesów na koncie, przyznaje, że początki w show-biznesie wiązały się dla niego z momentami, których zupełnie się nie spodziewał. Jednym z największych zaskoczeń okazała się rozpoznawalność na ulicy.
- Na początku, kiedy były takie pierwsze momenty, że ktoś tam podszedł po zdjęcie na ulicy albo zaczepił, albo widziałem, że ktoś po prostu kojarzy, to było to dla mnie takie zaskoczenie. Nie wiedziałem trochę, jak się zachować. Teraz już wydaje mi się, że wiem. Na początku trochę się chyba bałem tego. Generalnie raczej ludzie są dla mnie mili, więc oby tak było dalej - podsumował.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Karolina Charko i Piotr Lato są razem na scenie i w życiu. "Trudno jest to rozdzielić"
- Legendarna gwiazda i jego życie prywatne. Tak wygląda codzienność Wojciecha Gąssowskiego
- 83-latek zagrał w teledysku Taylor Swift. "Nie wiedziałem, kim ona jest"