Wakacje nad Bałtykiem oczami przedsiębiorców. "Żeby klient był zadowolony"

Między wschodem słońca a pierwszym parawanem
Między wschodem słońca a pierwszym parawanem - napisy
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Plaża o świcie wygląda zupełnie inaczej niż w środku dnia. Zanim pojawią się tłumy turystów, trwa wielkie sprzątanie, rozpalają się wędzarnie, przygotowywane są punkty gastronomiczne, a poszukiwacze z wykrywaczami metali ruszają na poszukiwanie zgubionych skarbów. To właśnie wtedy można zobaczyć, ile pracy wykonują ludzie, dzięki którym wypoczynek nad Bałtykiem jest komfortowy i bezpieczny.

Plaża nad Bałtykiem przed świtem. Tak wygląda codzienna praca

Zanim plaże wypełnią się parawanami i urlopowiczami, nad morzem trwa intensywna praca. Każdego ranka piasek jest dokładnie sprzątany, a osoby odpowiedzialne za utrzymanie porządku zaczynają obowiązki jeszcze przed świtem. Efekty są widoczne gołym okiem, a sami pracownicy przyznają, że z roku na rok kultura plażowiczów jest coraz wyższa.

- Kultura jest naprawdę wysoka, jeżeli chodzi o utrzymanie porządku na plażach. Nie chcę powiedzieć, że ludzie nie palą, bo palą, ale jednak już te niedopałki do kieszeni czy gdzieś tam zabierają - mówił Jacek Pawlik, przedstawiciel firmy utrzymującej czystość na plaży.

Poranek nad Bałtykiem to także czas przygotowań punktów gastronomicznych. Właściciele sezonowych biznesów podkreślają, że klienci widzą jedynie efekt, nie zdając sobie sprawy, ile godzin pracy wymaga przygotowanie wszystkiego przed otwarciem.

- Dzień zaczyna się dzień około 5.30 od pobudki. Potem w samochód, jazda do Kołobrzegu. Tam odbieram towar, mam zaprzyjaźnioną przetwórnię, która mi tę rybę przygotowuje w odpowiednich warunkach. Podstawa to obsuszenie. Ogień się pali, delikatna temperaturka, ryba się tam suszy. Oczywiście trzeba tutaj tego pilnować, trzeba dokładać, utrzymywać tę temperaturę, więc nie ma czasu, żeby usiąść, napić się spokojnie kawy. Co 3-5 minut trzeba wpaść, dołożyć kawałek, sprawdzić. Trzeba uchylić, trzeba przymknąć czy coś przesunąć. Cały czas coś się dzieje - opowiadał o swojej pracy Piotr Karpiński, właściciel wędzarni ryb.

- Pracuję ja, żona, syn, syn kolejny, córka, ale to jest fajne, bo jesteśmy razem, dzieciaki są z nami. Też się uczą, szanują pieniądz, wiedzą, co to jest ciężka praca. Zaczynamy od zakupów samego rana albo nam dostawcy, nasi miejscowi, przywożą świeże owoce, albo jadę do Trzebiatowa, robię zakupy, przywożę i to tak wygląda. Wszystko na świeżo, kroimy, wykładamy, żeby klient był zadowolony i żeby było wszystko świeże i dobre. To z zewnątrz wygląda, że tu zawsze jesteśmy, klient idzie sobie na plażę, a tu już otwarte, kawka gotowa do zrobienia, lody są, gofry są, ale musimy tutaj przyjść dużo wcześniej - podkreślił Jakub Stępczyk, właściciel nadmorskiej kawiarni.

Wykrywacz metali na plaży. Co gubią turyści?

Nad morzem nie brakuje pasjonatów poszukiwania przedmiotów pozostawionych przez turystów. Co można znaleźć?

- Najczęściej są to wisiorki różnego rodzaju bądź łańcuszki, które w tym piasku gdzieś się gubią. No i obrączki, pierścionki. Rzadko się zdarzają klucze, rzadko się zdarzają telefony, bo to są jednak takie większe elementy, które łatwiej ręką w piachu wyszukać, no ale pierścionek trudniej - wskazywał Łukasz Istelski, który przeczesuje plaże wykrywaczem metalu.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski
Reporter: Arkadiusz Gdula