- Marcin Prokop realizuje 7. sezon programu "Niezwykłe Stany Prokopa".
- Dziennikarz uważa, że Stany Zjednoczone są niezwykle różnorodne i nie da się ich postrzegać jako jednego organizmu.
Marcin Prokop o 7. sezonie "Niezwykłych Stanów Prokopa". Czego nauczyły go podróże po USA?
Praca nad kolejnymi sezonami autorskiego programu pozwoliła Marcinowi Prokopowi spojrzeć na Stany Zjednoczone z zupełnie innej perspektywy. Jak podkreślił, największą wartością projektu jest możliwość pokazywania widzom kraju pełnego kontrastów i zachęcanie ich do samodzielnego wyciągania wniosków.
- Przede wszystkim zrozumiałem, jak bardzo niejednorodnym miejscem jest Ameryka. My patrzymy na nią przez pryzmat kraju monolitu, bo jak pojawiają się jakieś historie w newsach, jak jest opowieść o tym, co tam nawijał znowu Donald Trump albo ktoś inny, to patrzymy na Amerykę jako na jakąś taką spójną całość. A to jest patchwork, to jest suma tysięcy malutkich krain, bo nawet w obrębie każdego stanu jest bardzo dużo różnorodności pozszywanych ze sobą - trochę jak w takiej patchworkowej rodzinie. I trudno mówić o Ameryce jako o jednym organizmie. Staram się za każdym razem odkrywać te detale, te drobiazgi i pozwolić widzowi, żeby on sobie sam budował swoją interpretację tego, jaka ta Ameryka jest, jak bardzo jest różnorodna. Staram się nie narzucać swoich obserwacji, tylko pokazywać fakty, wierząc w inteligencję odbiorców, którzy najlepiej sobie te fakty zinterpretują - tłumaczył Marcin Prokop w rozmowie z Oskarem Netkowskim.
- Po drugie, taka podróż uczy cię też pokory, bo wychodząc ze swojej bańki warszawsko-medialnej, orientujesz się, jak bardzo różne pomysły na życie mają różni ludzie, jak bardzo różne drogi przechodzą i nagle przestajesz patrzeć na rzeczywistość przez pryzmat tego swojego malutkiego centrum, w którym się poruszasz. Żeby to odkryć i zobaczyć wcale nie trzeba jechać do Ameryki, wystarczy pojechać do Grudziądza, Bydgoszczy [...] czy gdziekolwiek indziej, gdzie po prostu ludzie żyją na bardzo wiele różnych sposobów. I to staram się na wszystkich swoich polach zawodowych obserwować i czerpać z tego coś dla siebie - dodał dziennikarz.
Marcin Prokop o życiu w USA - czy mógłby tam zamieszkać?
Choć Marcin Prokop od lat regularnie odwiedza Stany Zjednoczone, to nie ukrywa, że traktuje je przede wszystkim jako miejsce fascynujących podróży. W rozmowie z Oskarem Netkowskim wyjaśnił również, dlaczego z wiekiem coraz bardziej docenia życie w Polsce i dostrzega możliwości, jakie daje nasz kraj.
- W Stanach nie chciałbym mieszkać, bo ten kraj fascynuje mnie trochę jak daleki kuzyn, do którego jadę w odwiedziny i patrzę, jak on sobie żyje i jakie ma pomysły, jakie szaleństwa wyprawia. Natomiast nie chciałbym z tym kuzynem mieszkać pod jednym dachem, bo myślę, że byśmy się nie dogadali - opowiadał w żartobliwy sposób prowadzący Dzień Dobry Wakacje.
- Lubię coraz bardziej Polskę. Im jestem starszy, tym bardziej go doceniam. Nawet moje dziecko, które miało jakieś plany studiowania za granicą, wybrało Polskę, bo obydwoje jesteśmy przekonani, że tu jest przestrzeń do rozwoju, że tutaj bije serce Europy, że tutaj jest jeszcze mnóstwo możliwości, których czasami nie doceniamy, będąc tutaj. Wyjazdy zagraniczne pozwalają nam na to wszystko spojrzeć z innej perspektywy i naprawdę docenić, jak niesamowite miejsce na Ziemi mamy do swojej dyspozycji - skwitował Marcin Prokop.
Zobacz także:
- Marcin Prokop odkrył inną twarz Hawajów. "Frustracja zaczęła obracać się w przemoc domową"
- Raj ma swoją cenę, czyli Marcin Prokop w Puerto Rico. "Od lat to jest amerykańska kolonia"
- Marcin Prokop na Alasce. "Nie chcą, mówiąc wprost, stać się Amerykanami"