Marcin Prokop i jego pierwsza praca
Marcin Prokop, obecnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy, swoją przygodę z pracą zarobkową rozpoczął bardzo wcześnie. Już jako trzynastolatek mierzył się z technicznymi wyzwaniami, jakie postawił przed nim jego ojciec. Zadanie było ambitne
- Tłumaczyłem instrukcję obsługi telefonów stacjonarnych z angielskiego. (...) Mój ojciec pracował wtedy w firmie, która dystrybuowała tego typu sprzęt i trzeba było spolszczyć instrukcję, żeby ten towar mógł trafić do polskiej sieci dystrybucyjnej. Zamiast powierzyć tę robotę profesjonalnemu tłumaczowi, stwierdził, że ja tam coś tego angielskiego w szkole liznąłem, więc może ja bym się tym zajął - powiedział dziennikarz.
Przyznał, że gdy brakowało mu odpowiedniego słownictwa, ratował się własną wyobraźnią.
- Instrukcje były napisane dość technicznym, dość specyficznym językiem i nie do końca rozumiałem, co ja tłumaczę. Czasami konfabulowałem. Byłem jak ChatGPT – pełna halucynacja: "wydaje mi się, że to i to... zobaczmy" - żartował.
Marcin Prokop i jego filozofia oszczędzania
Marcin Prokop już od najmłodszych lat wychodził z założenia, że niezależność finansową buduje się cierpliwie, a nie poprzez spełnianie chwilowych zachcianek, dlatego odłożył pierwsze zarobione pieniądze.
- Nie wydałem ich, tylko je skitrałem do szuflady, stwierdzając dość wcześnie, że jedną z rzeczy, które chcę osiągnąć w życiu, jest wolność finansowa - wyznał. - Wolność finansową buduje się nie przez to, że spełniasz tu i teraz swoje zachcianki, tylko najpierw budujesz poduszkę finansową, a później dopiero finansujesz przyjemności. Jestem tym chomiczkiem, który bardzo wcześnie zaczął pracować na swoją niezależność - podsumował.
Zobacz też:
- Dorota Wellman dała buziaka Sfinksowi. Jak stworzyć kreatywne wakacyjne zdjęcie?
- Na co zwrócić uwagę podczas planowania wakacji? "Cena nie powinna być jedynym kryterium"
- "Całą noc ćwiczyłem". Dorota Wellman i Norbi rzucają beretem. Kto zliczył więcej spalonych?