Jako pierwszy Polak zdobył medal zimowych igrzysk olimpijskich. "Było zamieszanie wśród Skandynawów"

Franciszek Gąsienica-Groń - pierwszy medalista zimowych IO
70 lat temu zdobyliśmy pierwszy medal zimowych Igrzysk
Źródło: Dzień Dobry TVN
Franciszek Gąsienica-Groń był wybitnym skoczkiem narciarskim. W 1956 r. zdobył brązowy medal w kombinacji norweskiej podczas igrzysk w Cortinie d'Ampezzo. Jak się okazuje, mało brakowało, a sportowiec w ogóle nie pojechałby na zawody.
Artykuł w skrócie:
  • Franciszek Gąsienica-Groń zapisał się w historii polskich skoków narciarskich.
  • Sportowiec został pierwszym polskim medalistą zimowych igrzysk olimpijskich.
  • Choć jego kariera stanęła pod znakiem zapytania przez groźny wypadek, skoczek nie poddał się w walce o spełnianie marzeń.

Franciszek Gąsienica-Groń - polska duma na arenie międzynarodowej

Franciszek Gąsienica-Groń był wybitnym sportowcem, który słynął z wszechstronności. Jak zdradziła Czesława Gąsienica-Groń, wdowa po zmarłym skoczku, niewiele brakowało, by jej mąż nie pojechał na igrzyska.

- Mąż, jak jechał na olimpiadę, to był rezerwowym. Trener powiedział, że nie pojedzie na olimpiadę, jeżeli nie pojedzie Franek, bo on ma w nim nadzieję - wyjaśniła.

- Pojechali do Szwajcarii na eliminacje, mąż wygrał i już było takie zamieszanie wśród Skandynawów, bo oni już wiedzieli, że mają konkurenta. Nareszcie, po tylu latach - dodała.

Co wyróżniało Franciszka Gąsienicę-Gronia spośród innych skoczków?

- Na treningach spisywał się znakomicie. Upatrywano w nim nawet kandydata do medalu. Okazało się, że był, rzeczywiście, bardzo dobrze przygotowany, chociaż w pierwszej serii skoków zaliczył upadek i w drugiej oraz trzeciej musiał skakać bardziej asekuracyjnie, żeby zaliczyć te skoki - podkreśliła Marta Marek z Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie.

Groźny wypadek Franciszka Gąsienicy-Gronia

W życiu Franciszka Gąsienicy-Gronia nie zabrakło również niebezpiecznych momentów. Jeden z nich miał miejsce 27 marca 1957 r., podczas zawodów na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

- Po olimpiadzie miał tutaj bardzo groźny wypadek, był parę dni nieprzytomny. Połamał się, wszyscy mówili, że już z tego nie wyjdzie - zdradziła Małgorzata Pochwała, córka skoczka narciarskiego.

- Trener opowiadał, że jak był ten wypadek, to wujek był tak załamany, że powiedział, że już nie wstanie z łóżka. On mu powiedział: "Franiu, ty musisz iść znowu do sportu, wstać z tego łóżka". Tak go psychicznie nastawił, że on rzeczywiście wstał i dalej poszedł już trenować - dodała Maria Ustubska, siostrzenica Franciszka Gąsienicy-Gronia.

Wydarzenie to nie przeszkodziło jednak skoczkowi narciarskiemu w osiąganiu kolejnych sukcesów.

- W Mistrzostwach Świata w 1958 r. było 24., bodajże, miejsce. Były też medale mistrzostw Polski - podsumowała Marta Marek.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także: