Dorota Szelągowska wyczuła w piersi zmianę. "Zapamiętam dotyk jej rękawiczki na zawsze"

Dorota Szelągowska
Dorota Szelągowska wyczuła w piersi zmianę. Jaką diagnozę usłyszała?
Źródło zdj. gł.: PIOTR ANDRZEJCZAK/MW MEDIA
Dorota Szelągowska wyczuła w swojej piersi guza. Stres, z którym musiała się mierzyć w oczekiwaniu na wyniki, był niezwykle silny. Jak poradziła sobie w tych trudnych chwilach?
Kluczowe fakty:
  • Dorota Szelągowska wyryła w piersi niepokojącą zmianę.
  • Swoje doświadczenie i emocje, które towarzyszyły jej na etapie diagnozy, opisała w felietonie dla "Wysokich obcasów".

Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.

Klatka kluczowa-215115
Dorota Szelągowska i Joanna Koroniewska - łączy je pikantne poczucie humoru i wspólna pasja
Źródło: Dzień Dobry TVN

Dorota Szelągowska wyczuł guza w piersi

Dorota Szelągowska w felietonie napisanym dla "Wysokich Obcasów" wyznała, że wykryła w piersi guza. Dziennikarka i prezenterka dodała, że zmiana była trudna na wyłapania, co więcej, nie wykazała jej zrobiona kilka miesięcy wcześniej mammografia.

W tekście przyznała, że nie chciała nazywać tego, co wyczuła w piersi "guzem", wolała określenie "zmiana". - Miała dwanaście milimetrów. Szybko urosła - przyznała.

Szelągowska nie czekała i kilka dni po tym, jak wyczuła zmianę, trafiła do lekarza. Jak sama przyznała, specjalistka, do której trafiła, okazała się świetnym fachowcem. Założyła dziennikarce kartę DILO, ale nie tylko. - Dała skierowania na badania i jakiś rodzaj spokoju (...) Z panią doktor przechodzę krok po kroku różne warianty raka piersi i rodzaje leczenia, i to mnie właśnie uspokaja - stwierdziła.

Dorota Szelągowska o oczekiwaniu na wyniki badań

Dziennikarka przyznała, że z każdym dniem stres stawał się coraz większy. Choć emocje w niej buzowały, to starała się nie kreślić pesymistycznych wizji. - Martwienie się na zapas jest naprawdę durne. Zresztą to jest jedno z niewielu przysłów, które ma jakiś sens, w przeciwieństwie do niechwalenia dnia przed zachodem słońca, nadstawiania drugiego policzka i cierpienia, które uszlachetnia - napisała.

Kiedy nadszedł czas wykonania biopsji, na badanie pojechała sama. Nie chciała, aby towarzyszył jej ktoś bliski. Jak tłumaczyła, dla nich to również była niezwykle trudna sytuacja i przeżywali ją jeszcze bardziej niż ona. - Mam zrobioną biopsję gruboigłową. Moje wycinki poszły na dno. To chyba dobrze. Wszystkie cztery. Pani pielęgniarka poklepywała mnie po ręce za każdym razem, kiedy lekarka wkłuwała się w moją pierś 20-centymetrową igłą do biopsji. Zapamiętam dotyk jej rękawiczki na zawsze. To było tak czułe i tak zmieniające absolutnie wszystko. Przytuliłam ją mocno przed wyjściem z gabinetu - opisywała.

W dalszej części felietonu Szelągowska zdradziła, że najgorszy był czas oczekiwania na wyniki. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Okazało się, że zmiana w piersi jest łagodna. - Rodzę się na nowo - podsumowała.

Zobacz także:

Źródło: Wysokie Obcasy
Autorka/Autor: Katarzyna Oleksik