Szczere wyznanie Doroty Szelągowskiej. "Pozasłaniałam lustra, żeby przypadkiem na siebie nie spojrzeć"
- W rozmowie z "Vivą!" Dorota Szelągowska przyznała, że po pierwszej ciąży zmagała się z licznymi kompleksami.
- Przełom w jej podejściu do życia i własnego wyglądu nastąpił po 30. roku życia.
- Prezenterka podkreśliła również, że - jej zdaniem - ciałopozytywność nie polega na bezkrytycznym zachwycie nad samą sobą, a akceptowaniu własnych niedoskonałości.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:
Dorota Szelągowska zmagała się z kompleksami po ciąży
Dorota Szelągowska od lat inspiruje widzów programami o metamorfozach wnętrz, takimi jak "Dorota was urządzi", "Domowe rewolucje" czy "Totalne remonty Szelągowskiej". Jesienią 2025 r. prezenterka pojawiła się także w formacie TVN Style "Ej, Stara!", w którym wraz z zaproszonymi gościniami rozmawiała o procesie starzenia się i jego społecznym odbiorze.
Choć dziś gwiazda kojarzona jest przede wszystkim z pozytywnym podejściem do życia i miłością do własnego ciała, jej codzienność nie zawsze była tak kolorowa.
"W ciągu ostatnich 10 lat, oprócz tego, że dojrzałam, zbudowałam się na nowo, uspokoiłam i dorosłam, również się postarzałam. Głównie fizycznie, bo to, co zmienia się w głowie, traktuję jako rozwój. Choć muszę przyznać, że chyba nigdy w życiu nie czułam się lepiej w moim ciele. Być może to zasługa stymulatorów i botoksu w lwiej zmarszczce, a być może tego, że zaczęłam dbać o siebie z miłości, a nie z nienawiści do siebie" - wyznała w rozmowie z "Vivą!".
Najtrudniejszym momentem był dla prezenterki okres pierwszej ciąży.
"Gdy miałam 21 lat, urodziłam Antka. W ciąży przytyłam 35 kg i na całym ciele zrobiły mi się rozstępy. Wyglądałam strasznie. Całe ciało miałam w czerwonych bliznach. W domu nawet pozasłaniałam lustra, żeby przypadkiem na siebie nie spojrzeć. Czułam, że straciłam coś, co było ważnym elementem mojej tożsamości. Straciłam swoje ciało! Bo ja właśnie tak to odbierałam" - podkreśliła.
Dorota Szelągowska szczerze o samoakceptacji i kobiecym ciele
Przełom w postrzeganiu przez Dorotę Szelągowską własnego ciała nastąpił po 30. roku życia.
"Zrozumiałam, że na milion rzeczy nie mam wpływu, między innymi na to, jak wyglądam, i że to ode mnie zależy, czy się kocham, czy nie. I wybrałam tę miłość" - zaznaczyła gwiazda w rozmowie z magazynem "Viva!".
Gwiazda dodała przy tym, że samoakceptacja nie oznacza zachwytu nad każdą częścią ciała.
"Nie będę czarować rzeczywistości - one mi się nie podobają i niespecjalnie je lubię, ale siebie kocham. A to są dwie różne rzeczy" - podkreśliła.
"Według mnie, na tym właśnie polega ciałopozytywność - na miłości do siebie, z której wynikają różne działania, jak choćby dbanie o siebie. Inaczej chudniesz z miłości i z miłością do siebie, a inaczej z nienawiści do własnego ciała" - dodała.
Prezenterka zwróciła też uwagę na presję społeczną dotyczącą wyglądu kobiet.
"Wkurza mnie, że każda decyzja co do naszego ciała jest szeroko omawiana i komentowana. Schudniesz - źle, droga na skróty. Przytyjesz - też źle. Naturalnie - źle, zaniedbujesz się. Medycyna estetyczna - źle, bo jesteś sztuczną lalą. Kobietom naprawdę wiele rzeczy przez lata wmawiano zupełnie niepotrzebnie. Na przykład, że powinny mieć płaskie brzuchy. Ale jak? Przecież to zależy od naszego cyklu" - podsumowała.
Zobacz także:
- Bestsellery Empiku 2025 już dziś. Co będzie się działo na jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Polsce?
- Kamil Sipowicz wspomina Korę. Artysta zdradził, czego najbardziej żałuje
- Luiza Złotkowska wspomina niełatwą drogę do macierzyństwa. "Przez 12 lat nie miałam miesiączki"