Przejechali zabytkowym autem przez 6 krajów Europy. "Najważniejszy jest spokój"

Iwona i Jerzy Pawłowscy
Zabytkowym autem przez 6 krajów Europy – napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN
Ponad sześć tysięcy kilometrów, 65-letni odrestaurowany samochód i małżeństwo, które postanowiło udowodnić, że pasja nie zna wieku ani granic. Iwona i Jerzy Pawłowscy ruszyli w podróż życia z Polski do Saint-Tropez, wybierając przygodę zamiast lawety i komfortu nowoczesnej motoryzacji. W Dzień Dobry TVN opowiedzieli o swoim wyjątkowym stylu życia.
Kluczowe fakty:
  • Ponad 6000 km przez Europę 65-letnim, własnoręcznie odrestaurowanym autem
  • Udział w rajdzie klasyków w Saint-Tropez i przejazd trasą rajdu Monte Carlo
  • Zero kłótni w trasie mimo choroby, stresu i 500 km dziennie bez wspomagania i klimatyzacji

Wyprawa klasykiem do Saint-Tropez. 6000 kilometrów bez lawety

Marzenie o wielkiej trasie dojrzewało przez lata, ale dopiero zaproszenie na rajd klasyków w Saint-Tropez sprawiło, że plan stał się rzeczywistością. Jerzy Pawłowski nie ukrywa, że pomysł kiełkował od dawna, choć wielu znajomych z branży zabytkowej motoryzacji podchodziło do niego sceptycznie. – Ja już 20 lat temu myślałem, żeby tą drogę odbyć, przejechać, ale jakby nie miałem kompanów do tej podróży. Chociaż mam kolegów z tej branży takich, że tak powiem, starych samochodów, ale oni ciągle mówili, że przez tyle kilometrów to się samochód zepsuje – wspomina Jerzy Pawłowski.

Ostatecznie z Polski wytypowano pięć załóg, w tym ich 65-letni samochód, który – jak podkreśla – został przeze niego odrestaurowany od początku do końca. Mimo że część uczestników zdecydowała się na transport lawetą, Pawłowscy postawili na pełną przygodę. – Niektórzy z tej naszej grupy polskiej wyciągnęli samochód na lawecie. I ja mówię, no ja to traktuję jako ahoj przygodo. Jedziemy, zobaczymy co będzie. Laweta to jest prosta sprawa. Wszyscy mówili, że jesteśmy bardzo, bardzo odważni, że zdecydowaliśmy się na tą podróż. Ci moi koledzy to mówią do mnie, słuchaj, chyba cię pogięło. To jest niemożliwe, rozum ci odjęło. Takim samochodem, taka wielka droga – relacjonuje.

Rajd Monte Carlo i małżeństwo w trasie. 500 km dziennie bez wspomagania

Droga przez Francję okazała się prawdziwym testem wytrzymałości – zarówno dla samochodu, jak i dla kierowcy. Bez wspomagania, bez klimatyzacji, z ograniczoną widocznością i tempem dostosowanym do możliwości 65-letniego klasyka.

– Zdarzało się, że jechaliśmy 100 na godzinę, ale to już było naprawdę za dużo. Średnio jechaliśmy tak na autostradzie 80. I to było tak bezpiecznie i przyjemnie – mówi Jerzy Pawłowski.

Największe emocje przyniosły jednak górskie odcinki słynnego rajdu Monte Carlo. – Nie więcej niż 40 na godzinę na zakrętach. Nawet nie, myślę, że 30 na godzinę to było maksymalnie. Widoki przepiękne, hamulce piszczały. Bo naprawdę zakręty były takie, że brakowało skrętu w kierownicy. Po prostu nie mogłem się wyrobić. I nie daj Boże, żeby jeszcze coś z naprzeciwka jechało – dodaje.

Mimo ogromnego stresu i codziennych, natychmiastowych decyzji, małżeństwo ani razu się nie pokłóciło. – Często dostaje takie pytanie, ile razy się pokłóciliśmy. Więc informuję, że nie pokłóciliśmy się ani razu. Naprawdę można. Ja zakładałam, że w ogóle wyruszając w tę podróż to najważniejszy jest spokój. Więc sobie założyliśmy, że naprawdę nic innego się nie liczy. Tylko żeby spokojnie po prostu kilometr po kilometrze przejechać – podkreśla Iwona Pawłowska, która w trakcie wyprawy zarządzała emocjami i dbała o komfort psychiczny załogi.

Jak zapewniło małżeństwo, kolejne wyprawy już są zaplanowane, a ich klasyk wciąż gotowy jest na następne tysiące kilometrów.

Iwona i Jerzy Pawłowscy
Zabytkowym autem przez Europę
Iwona i Jerzy Pawłowscy
Iwona i Jerzy Pawłowscy
Iwona i Jerzy Pawłowscy
+2
Zobacz galerię

Zobacz także: