Dlaczego dzieci nie chcą wstawać do szkoły? Psycholog tłumaczy
Weekendowe pobudki o świcie i poniedziałkowe trudności z opuszczeniem łóżka to sytuacja, którą zna wielu rodziców. W programie na ten temat rozmawiali psycholog dziecięca Monika Perkowska. Ekspertka zwróciła uwagę, że niechęć do wstawania nie zawsze wynika z lenistwa czy braku dyscypliny. Czasami za problemem mogą kryć się trudne emocje związane ze szkołą i nadchodzącymi obowiązkami.
- To wynika od poziomu stresu, który towarzyszy naszym dzieciakom, kiedy się kładą spać wieczorem. Czyli jeśli wieczorem kładę się spać i wiem, co będzie jutro, np. kartkówa, a może inne dzieci mi coś powiedzą, może dzisiaj znowu spotka mnie coś trudnego... Poza tym dzieci też się wybudzają w okolicach czwartej, piątej rano i gdyby tak było, to na pewno bym rekomendowała, żeby się przyjrzeć, czy ten stres nie jest na tyle duży, czy dziecko ma już objawy lękowe, nerwicowe, depresyjne, czyli bardzo bym chciała, żebyśmy jako rodzice tacy byli uważni, żeby nie iść tylko w złość, ale bardziej się tak zastanowić, o co tutaj chodzi, że dziecko się wybudza albo, że wielokrotnie nie może zasnąć, bo w końcu się wykończy, zacznie chorować, nie będzie normalnie funkcjonować, to jest całościowe - przestrzegała Monika Perkowska.
Psycholog dziecięca podkreśliła również, że trudności ze snem mogą wiązać się z objawami fizycznymi, a dzieci nie zawsze potrafią rozpoznać i nazwać towarzyszące im emocje. Zwróciła uwagę na znaczenie uważności rodziców, szczególnie gdy problemy regularnie się powtarzają.
- Ból głowy, brzucha, brak apetytu to takie napędzające się koło. Dzieci też noszą w sobie dużo cierpienia, lęku, zdenerwowania i stresu i temu na pewno warto się przyjrzeć. Mają w sobie dużo emocji, które nie zawsze rozpoznają. One nie rozpoznają ich tak łatwo. Tych objawów jest bardzo dużo i nie lekceważymy, jeśli to jest powtarzająca się historia - skwitowała.
Jak budzić dziecko do szkoły? Rytuały, checklisty i odpowiednia ilość snu
Kamil Baleja przyznał, że poranne trudności z dziećmi zna również z własnego domu. Jak opowiadał, jego pociechy potrzebowały zupełnie innego podejścia niż to, które sprawdzało się w przypadku ich rodziców.
- Chciałem uspokoić rodziców, to najczęściej przychodzi, jak one idą do szkoły. Moje dzieci już są w takim wieku 11-13 lat. Rozmawiałem z moją córką i pytam się, kto lepiej budzi. Najgorsze pytanie, wiem, nie powinno się pytać, kto jest lepszy, mama czy tata, ale kto lepiej budził. I moja córka mówi tak, wiesz, jak mama wchodzi, to ona jest jak taran, wchodzi, szybko wstajemy, a tatuś wchodzi, mówi delikatnie, dzień dobry i tak dalej. A moja żona mówi, bo ty zawsze masz na wszystko czas rano, mój drogi, ty się nie spieszysz. My staramy się jednak, żeby ten poranek był taki na miękko. Wchodzimy, dzień dobry, pogadamy, uśmiechniemy się, czasami jakąś muzykę włączam, jak jeszcze nie pracowałem na porankach,
Pola Wiśniewska, mama szóstki dzieci, także podkreśliła, że nie ma jednej metody skutecznej dla wszystkich.
- Jeśli jedno nie wstanie i się ociąga, no to jak gdyby ta układanka nam się sypie. Jednak jeśli mamy więcej tego czasu, to ja podchodzę, głaszczę, całuję, przytulam i tak jeszcze daje nam chwilę na ten rozpęd. Zdarzyło mi się ściągnąć kołdrę, ale to jest już taka trochę bezsilność. Bo jeśli nic nie działa, i proszenie, i ten budzik, to faktycznie mówię, ale oczywiście zawsze daję ostrzeżenie. Mówię, słuchajcie, zaraz wejdę, ściągnę kołdrę. I to zazwyczaj działa - skwitowała Pola.
Perkowska zaznaczyła natomiast, że spokojny poranek zaczyna się już poprzedniego wieczoru. Ważne są stałe pory snu, wyciszenie i przewidywalny plan dnia, ale również warunki, w jakich dzieci uczą się w szkole.
- Nie czekajmy aż będzie tak tylko pół godzinki na wyszykowanie się. Opracujmy z dzieckiem checklisty. Co ono ma tam porabiać? U przedszkolaka mogą być rysunki, że siku, że zęby, że zjeść śniadanko, że ubrać buty, że ubrać kurtkę. Starszaki już niech sobie same patrzą na to. Pamiętam, jak byłam mała i ktoś się spóźnił, to nie był wpuszczany do klasy. A teraz nic się nie stanie, jak się spóźnisz. Chodzi mi o wyrabianie też odpowiedzialności u dzieci. Że dzieci troszeczkę są zwalniane z odpowiedzialności. Więc myślę sobie, że taka checklista, chociażby to, że ty wstajesz i wiesz, co masz robić, a nie, że ciągle ci ktoś mówi, co masz zrobić - tłumaczyła ekspertka.
Zobacz także:
- Mniej cukru, więcej warzyw i produktów zbożowych. Od 1 września sporo się zmieni w szkolnych stołówkach i sklepikach
- Szkolne stołówki wprowadzą zmiany. Będzie więcej dań z diety planetarnej
- Edukacja zdrowotna w szkołach - czego obawiają się rodzice? "Trzeba sprawdzić"