- Danika Mason podczas igrzysk olimpijskich wystąpiła na żywo przed kamerami w stanie nietrzeźwości.
- W trakcie transmisji widać było, że ma trudności z wypowiedzią i utrzymaniem wątku.
- Dziennikarka publicznie przeprosiła i przyznała się do błędu.
- Głos w sprawie zabrał nawet premier Australii Anthony Albanese.
Dalsza część tekstu poniżej.
Pijana dziennikarka na igrzyskach olimpijskich
Podczas relacji dla australijskiego programu śniadaniowego "Today" reporterka Danika Mason połączyła się ze studiem telewizyjnym z włoskich Alp, gdzie odbywają się tegoroczne igrzyska olimpijskie. Wejście na żywo miało być ściśle związane ze sportowymi wydarzeniami i nikt nie przypuszczał, że w kolejnych dniach będzie ono szeroko komentowane na całym świecie.
Co zaskoczyło widzów? Dziennikarka wypowiadała się nieskładnie i niewyraźnie, szybko traciła wątek, a jej relacja nie miała absolutnie żadnego sensu. Zamiast o sportowej rywalizacji zaczęła mówić m.in. o cenach kawy i legwanach.
- Dosłownie, cena kawy u nas jest całkiem w porządku, ale co do ceny kawy w USA będziemy musieli się przyzwyczaić. Nie jestem pewna co do legwanów, dokąd z nimi zmierzamy? - pytała, z trudem panując nad językiem.
Prowadzący w studiu "Today" Karl Stefanovic próbował obrócić sytuację w żart, komentując: "Słuchaj, zimna pogoda to fakt, prawda? Nie da się przecież ruszać ustami".
Internauci jednak nie uwierzyli w te wyjaśnienia i - jak się okazuje - słusznie podejrzewali, że Danika Mason była pod wpływem alkoholu. Nagranie z jej wejściem na żywo stało się viralem.
Danika Mason publicznie przeprasza za to, że była pijana na wizji
Dzień później Danika Mason ponownie pojawiła się na antenie programu "Today" i pod koniec kolejnego wejścia na żywo odniosła się do incydentu, który poprzedniego dnia miał miejsce. Z widocznym zakłopotaniem przeprosiła widzów i współpracowników, mówiąc: "Chciałabym zająć chwilę, jeśli mogę, żeby przeprosić". Dziennikarka przyznała, że spożywała alkohol. - Jest mi po prostu trochę wstyd. Zupełnie źle oceniłam sytuację. Nie powinnam była pić alkoholu, zwłaszcza w takich okolicznościach. Jest zimno, jesteśmy na dużej wysokości, a fakt, że nie zjadłam obiadu, z pewnością nie pomógł. Ale chcę wziąć na siebie pełną odpowiedzialność. To do mnie niepodobne. Naprawdę bardzo przepraszam i dziękuję wszystkim za wiadomości, które otrzymałam - zaznaczyła. Prowadząca "Today", Jayne Azzopardi, po tym wyznaniu wsparła koleżankę, mówiąc: "Wiemy, jak ciężko pracujesz, Danika". Karl Stefanovic nazwał za to reporterkę "legendą" i oznajmił, że czas na zmianę tematu dalszej rozmowy w studiu.
Reakcja australijskiego premiera
Wpadka Mason wywołała duże poruszenie w australijskich mediach. Część komentatorów krytykowała dziennikarkę za brak profesjonalizmu, inni podkreślali, że każdy może popełnić błąd, zwłaszcza w trudnych warunkach pracy podczas dużych imprez sportowych. Zaskakujące wsparcie przyszło ze strony samego premiera Australii. Anthony Albanese, zapytany o incydent tonował emocje.
- Jest we Włoszech i musiała być zmęczona. Różnica czasu daje się we znaki. Wszystko w porządku - oznajmił premier.
Zobacz także:
- Igrzyska od kuchni. Jak zmieniają się te zawody?
- Popłakała się, gdy wspomniała o Justynie Kowalczyk-Tekieli. Wzruszające sceny na igrzyskach
- Igrzyska 2026. Tyle zarobią polscy medaliści. Kwota i nagrody robią wrażenie