Kontrole w domach uczniów? MEN wyjaśnia: "Uporządkowanie działań"

Uczniowie
Ocena funkcjonalna ucznia. MEN: "Nie będzie kontroli w domach"
Źródło: Maskot/Getty Images
W sieci pojawiło się wiele doniesień na temat tzw. oceny funkcjonalnej uczniów. Rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca część z nich zdementowała. Chodzi m.in. o informacje o rzekomych kontrolach w domach uczniów czy ocenianiu kompetencji wychowawczych rodziców. Jak ma to wyglądać w praktyce?

Dalsza część tekstu pod wideo:

Klatka kluczowa-71734
“Dla wielu szkoła to więzienie” - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Ocena funkcjonalna ucznia - czym jest?

Ocena funkcjonalna - jak w przeszłości wyjaśniało MEN - ma wspierać proces dydaktyczno-wychowawczy, pozwalając lepiej określić potrzeby i możliwości uczniów. Ocena funkcjonalna skupia się na kompleksowym zrozumieniu funkcjonowania ucznia w różnych obszarach, podczas gdy ocena szkolna koncentruje się na wynikach edukacyjnych. Z doniesień powielanych m.in. przez Instytut Ordo Iuris wynika, że przy okazji tworzenia oceny funkcjonalnej może grozić inwigilacja, a system ma gromadzić bardzo wrażliwe dane dotyczące relacji rodzinnych, warunków życia czy sytuacji emocjonalnej rodziny. Niektóre publikacje sugerują, że szkoła wejdzie z "wywiadem" do domu. Według tych doniesień ocena funkcjonalna ma obowiązywać od 1 kwietnia br.

MEN o ocenie funkcjonalnej

Rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca przekazała PAP, że ocena funkcjonalna nie jest nową procedurą ani nową oceną w rozumieniu szkolnym i nie stanowi nowego obowiązku dla nauczycieli. Nie jest również nowym systemem oceniania uczniów. - W praktyce jest to nazwanie i uporządkowanie działań, które nauczyciele wykonują od lat – obserwowania funkcjonowania ucznia w szkole, jego relacji rówieśniczych, zachowania czy trudności edukacyjnych. Dotychczas odbywało się to w mniej ustandaryzowanej formie, często w postaci notatek i rozmów zespołów nauczycielskich - podkreśliła rzeczniczka. Jak dodała, korzystanie z narzędzi oceny funkcjonalnej jest całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe. Rzeczniczka MEN wyjaśniła, że kwestionariusze obserwacyjne mogą uwzględniać wyłącznie informacje mające realny wpływ na funkcjonowanie dziecka w szkole np. długotrwałą nieobecność rodzica czy trudną sytuację losową. - Nie obejmują diagnozowania rodziny, ingerowania w życie prywatne ani pytań o poglądy czy światopogląd. Pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o rzekomych kontrolach w domach rodziców czy ocenianiu kompetencji wychowawczych są nieprawdziwe - oświadczyła. Odnosząc się do daty 1 kwietnia, wyjaśniła, że nie są wprowadzane odrębne przepisy regulujące ocenę funkcjonalną i nie toczy się w tym zakresie żaden proces legislacyjny.

- Data 1 kwietnia, która pojawia się w debacie publicznej, dotyczy zmian w obszarze orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego - tłumaczyła.

Kwestionariusze obserwacyjne oraz narzędzia przesiewowe

Kwestionariusze obserwacyjne oraz narzędzia przesiewowe to bezpłatne narzędzia pomocnicze udostępnione przez resort na portalu wsparcie.gov.pl. Są one dostępne od października ub.r. dla dwóch grup wiekowych: od ok. 6. miesiąca życia do wieku przedszkolnego oraz dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Narzędzia mają charakter pomocniczy, pozwalają w uporządkowany sposób opisać funkcjonowanie dziecka, a system ma automatycznie generować raport, bez konieczności tworzenia dodatkowej dokumentacji. Decyzję o skorzystaniu z narzędzia może podjąć nauczyciel lub zespół nauczycieli w sytuacji, gdy uznają, że narzędzie może pomóc w uporządkowaniu obserwacji i przygotowaniu opinii o dziecku, np. na potrzeby poradni psychologiczno-pedagogicznej. - Narzędzia mają charakter pomocniczy i zostały zaprojektowane tak, aby upraszczać i porządkować już wykonywane przez nauczycieli czynności obserwacyjne, a nie tworzyć nowy obowiązek czy dodatkową dokumentację - zaznaczyła Gorczyca. O strukturze sporządzania oceny funkcjonalności mówiła wiceministra edukacji Izabela Ziętka w styczniowym wywiadzie dla "Dziennika Gazeta Prawna".

- Pytania dotyczą bardzo podstawowych, codziennych obserwacji – np. czy dziecko nawiązuje relacje z rówieśnikami, jak radzi sobie z emocjami, czy jest aktywne na lekcjach. Nauczyciele już dziś to widzą i opisują. Różnica polega na tym, że teraz mogą zrobić to szybciej, w uporządkowany sposób i bez tworzenia dodatkowych dokumentów. To naprawdę nie jest czasochłonne ani wymagające - stwierdziła wiceszefowa MEN.

Zobacz także: