Wojtek Sawicki trafił do szpitala. "Nerwy, walka o pozostanie z mężem, który sam nie ruszy dłonią"

wojtek
Lucyna Malec o córce z niepełnosprawnością
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Popularny influencer Wojtek Sawicki trafił na szpitalny oddział ratunkowy. Informację o pogorszeniu się zdrowia blogera przekazała jego żona. Opublikowała wpis w mediach społecznościowych, w którym opisała jak czuje się jej mąż oraz z czym ona sama musiała mierzyć się w szpitalu.

Wojtek Sawicki w szpitalu

Wojtek Sawicki to popularny influencer, który wraz z żoną prowadzi konto @Life On Wheelz na Instagramie. Bloger choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a, a w sieci pokazuje swoją codzienność. Niedawno Wojtek trafił na szpitalny oddział ratunkowy, o czym w mediach poinformowała fanów jego ukochana.

Agata wyznała, że podczas tych trudnych chwil musiała zmierzyć się z brakiem zrozumienia ze strony personelu medycznego. Co się stało? - Mój kochany. Wyczerpany po trzydniowym maratonie po izbach przyjęć, SOR-ach, oddziałach szpitalnych, po dwóch zabiegach wymiany PEG-PEJa (gastrostomia i jejunostomia), dwóch narkozach i trzech dobach głodówki i odwodnienia - napisała w poście na Instagramie.

Poruszające słowa żony

Ukochana influencera zaznaczyła, że jej mąż przeżył naprawdę trudne chwile. - Jest silny i niezwykle dzielny, ale nikt by tego nie wytrzymał, nawet zdrowy jak rydz człowiek. Po rutynowym zabiegu dnia pierwszego balonik utrzymujący rurkę pod skórą pękł. Nie wiadomo dlaczego. Powinien wytrzymać lata. Nie wytrzymał nawet kilku godzin

- Następnego dnia byliśmy znów na SOR-ze. Noc w szpitalu. Nerwy, walka o pozostanie z mężem, który sam nie ruszy dłonią, ani nie wezwie pomocy. Niezrozumienie, brak komunikacji, straszenie. Czekanie, przesuwanie, nerwy - tłumaczyła.

Agata dodała, że Wojciech po pierwszym zabiegu czuł się dobrze, jednak po drugim jego samopoczucie znacząco się pogorszyło.

- Teraz śpi, zmęczyło go zjedzenie kawałka czekoladki. Przyjechała jego mama nas powspierać. Nie wiem ile razy płakałam. Pewnie dłużej niż spałam. Ta niepewność, niezrozumienie jego sytuacji, sztywne, okrutne szpitalne reguły. Trzy dni nie odstępowania mojego męża ani na krok. Nieustannego napięcia. Trzy dni wyjęte z życia, spędzone na walce, na czekaniu na informacje, na byciu upokorzona i strofowaną za to, że chcę by mąż przeżył, by otrzymał informacje i właściwą opiekę - podsumowała.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Źródło: Instagram
Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk