Koncerty Tiny Turner w Polsce
Pobyt Tiny Turner w naszym kraju był nie lada wydarzeniem. Gwiazda pojawiła się w Polsce na niespełna 2 tygodnie przed wprowadzeniem stanu wojennego.
- Poszłam na ten koncert mimo sprzeciwu całej rodziny, bo byłam w bardzo zaawansowanej ciąży, więc szłam sama z tym brzuchem - powiedziała Maria Szabłowska. - Taka jakaś ohydna pogoda była, ale szłam z wielką nadzieją, że będzie to coś wspaniałego i się zupełnie nie zawiodłam. To w ogóle był taki wybuch ogromnej energii muzycznej - podkreśliła dziennikarka muzyczna.
Legenda głosi, że wokalistka w ogóle nie miała w planach pojawić się w Polsce. Zatem jak to się stało, że u nas zagrała?
- Rozmawiałem o tym z nieżyjącym już Andrzejem Marcem, szefem PAGART-u, dla którego pracowałem. I on mi powiedział, że tak naprawdę to trochę uratował życie tej całej ekipie Turnerowej, bo oni byli między koncertem chyba gdzieś w Emiratach, a koncertem w Europie i mieli dziurę. I to był po prostu barter, ona zaśpiewała za darmo, ale dostała hotel, wyżywienie i przeloty - przyznał Piotr Metz, dziennikarz muzyczny.
Izabela Trojanowska doskonale pamięta koncert Tiny w Warszawie. Dla niej wszystko od początku do końca było tam magiczne.
- Wbiegła na scenę, przedstawiając się piosenką, z dziewczynami, które były bardzo odważnie rozebrane. To było istotne, bo na Torwarze było zimno i wszyscy skuleni przyglądali się temu czemuś, temu zjawisku, bo ten gejzer temperamentu szalał po prostu - zaznaczyła Trojanowska.
Kariera Tiny Turner
W 1981 roku Tinie Turner daleko było do późniejszego statusu megagwiazdy. 5 lat wcześniej uciekła od znęcającego się nad nią męża, a jej kariera stała pod wielkim znakiem zapytania. Wszystko zmieniło się dwa lata po koncercie w Polsce.
- Przede wszystkim musimy powiedzieć o tym, że to, co się zdarzyło w roku 1983 z karierą Tiny Turner, to nikt nigdy, mając za sobą tyle lat, nie odrodził się w taki sposób jak ona. To jest oczywiście zasługa paru osób, które wpadły na to, że ona się najnormalniej w świecie marnuje ze swoimi warunkami, ze swoim głosem, ze swoim talentem. Postawiono na zmianę wizerunku. Wszyscy pamiętamy, jakim szokiem, ale w sensie pozytywnym był teledysk do "What's Love Got To Do With It". I ta lwia grzywa, która po prostu podbiła świat. Tina wreszcie doczekała się tego, na co zasłużyła. - wskazał Piotr Metz.
Po latach wokalistka w jednym z wywiadów wspominała swój pierwszy koncert u nas.
- Pamiętam, że ludzie byli bardzo uważni, ale potem po prostu oszaleli i cała sala wręcz drżała - mówiła Turner.
Cały reportaż znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Tina Turner zmarła w wieku 83 lat. Jaka była przyczyna śmierci artystki?
- Tina Turner we wspomnieniach fanów. "Pokazała kobietom, że w dowolnym momencie można wszystko zmienić"
- Tina Turner i jej ostatni koncert w Polsce. "Emanowała energią i witalnością"