Marian Dziędziel o byciu aktorem
Marian Dziędziel ma na swoim koncie wiele znakomitych ról. Widzowie pamiętają go m.in. z "Domu złego", "Pod Mocnym Aniołem" czy "Drogówki". Za kreację w "Weselu" Wojciecha Smarzowskiego otrzymał w Gdyni nagrodę za główną rolę męską oraz Polską Nagrodę Filmową. Choć aktor cieszy się uznaniem zarówno ze strony widzów, jak i krytyków, to nie okazuje zbytnio dumy, którą odczuwa. Nie oznacza to jednak, że całkowicie tłumi swoje emocje.
- Różnie bywa, jak ktoś mnie wkurzy, to szybko okazuję te emocje - stwierdził. Zapytany, czy wkurza się również na planie, odpowiedział, że tylko na samego siebie. - Jak czegoś nie umiem - dodał. Przyznał, że dobrze zagrana rola daje mu szczęście, ale są też inne rzeczy, które sprawiają mu radość.
- Rola to jest zawód, oczywiście, że to jest radość, jeśli się coś dobrze zagra i ludzie uznają, że to jest jakiś mój sukces, jakaś ciekawa propozycja. Natomiast są inne rzeczy, które fascynują w życiu, rodzina i tak dalej - podkreślił.
Marian Dziędziel o młodych aktorach
Artysta w rozmowie z Sandrą Hajduk-Popińska nie ukrywał, że czerpie od młodych aktorów i uczy się do nich.
- Są tacy, którzy dają takie hasło człowiekowi, żeby zreflektować się nad pewnymi rzeczami - tłumaczył.
Swego czasu w polskich filmach pojawiało się bardzo dużo wulgaryzmów. Marian Dziędziel nie widzi w tym nic złego, pod warunkiem, że jest dobrze wplecione w film i dialogi.
- Trzeba umieć, żeby nie było tego za dużo. Nawet jeżeli jest za dużo, to trzeba to tak zrobić, żeby tego nie było. A to jest bardzo trudne - podsumował.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Księżna Kate najlepiej ubraną osobą w Wielkiej Brytanii. Te stylizacje docenili eksperci
- Jurek Owsiak o atmosferze na Pol'and'Rock Festival. "Jedna rzecz, która w tym roku jest bardzo widoczna"
- Barbara Kurdej-Szatan wzięła udział w aktorskim wyzwaniu. "To było bardzo wzruszające"