Armin Van Buuren zdradził, co czeka fanów podczas koncertu w Warszawie. "To będzie unikalne na skalę świata"

Armin_rep_1
Sekrety najleszego DJ-a świata
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TN
Armin van Buuren, jeden z najbardziej rozpoznawalnych DJ-ów świata, 20 czerwca wystąpi w Warszawie podczas "Warsaw Music Festival" na Stadionie Legii. Spotkaliśmy się z nim w Amsterdamie - mieście, które od dekad pulsuje rytmem muzyki elektronicznej. Holenderski artysta zdradził, jak wygląda jego codzienność, co myśli o pokusach kariery oraz dlaczego dziś wybiera zachody słońca zamiast imprez do rana.

Armin Van Buuren. Jak wygląda codzienność króla sceny?

Armin Van Buuren od lat jest uznawany za jednego z najlepszych DJ-ów na świecie. Fani kochają go za energię, kontakt z publicznością i niezwykłą umiejętność tworzenia emocji za konsoletą. Choć jego życie wydaje się pełne blasku i podróży po świecie, sam artysta podkreśla, że to także ogromna praca i dyscyplina.

- Jeśli odniesiesz sukces jako DJ, spotka cię wiele pokus. Mam na myśli pieniądze, kobiety, sławę, narkotyki - ostrzega artysta.

W jego codzienności ważne miejsce zajmuje sport, zdrowe odżywianie i sen, które pomagają mu utrzymać formę podczas intensywnych tras koncertowych. Armin przyznaje, że życie DJ-a to nie tylko występy i owacje, ale też samotność i trudność w utrzymaniu równowagi między sceną a rodziną. Mimo to nie zamieniłby tego stylu życia na żaden inny - muzyka jest dla niego sposobem na wyrażenie emocji i łączenie ludzi z całego świata.

Muzyka, fani i technologia. Co napędza Armina van Buurena?

Jednym z najważniejszych projektów w karierze Armina van Buurena jest jego kultowy radiowy show "A State of Trance".

- Jestem dumny z mojej audycji radiowej. Sporo na to pracowałem, ale w pewnym sensie jestem tym chłopakiem z początku drogi, który nic nie miał, po prostu lubił chodzić do klubu. "A State of Trance" to nie tylko zwykła audycja radiowa. To cała społeczność, 30 milionów słuchaczy każdego dnia. Nie siedziałbym tu teraz, gdyby nie ta społeczność. Nie zagrałbym w Warszawie, na Hawajach, w Rotterdamie. Chodzi tu tylko o moich fanów - zapewnia muzyk.

W rozmowie zdradza, że podczas koncertu w Warszawie przygotował coś wyjątkowego - set twarzą w twarz z amerykańskim DJ-em Johnem Summittem.

- To będzie unikalne nie tylko na skalę Polski, ale także świata. To prawdopodobnie jedyna taka okazja - ujawnia artysta w rozmowie z Sandrą Hajduk-Popińską.

Armin nie boi się też nowych technologii. Korzysta z narzędzi AI, ale z rozsądkiem. W jego studiu sztuczna inteligencja pomaga w tworzeniu dźwięków czy przekształcaniu głosu wokalistów, jednak artysta podkreśla, że technologia nigdy nie zastąpi ludzkiej kreatywności.

- Możesz wpisać do czata prompt: "hej, stwórz piosenkę w stylu Armina Van Buurena" i nagle bum, wychodzi taki utwór. To nie jest dobra droga. Ze sztucznej inteligencji, moim zdaniem, powinno się korzystać jako z kolejnego narzędzia w twojej palecie - podsumowuje.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Agnieszka Wojnarowska
Reporter: Sandra Hajduk-Popińska