Powiedzieli sobie "tak" aż trzy razy
W Dzień Dobry TVN wizjonerka, piosenkarka, doradczyni duchowa Aida Kosojan-Przybysz oraz jej mąż Adam Przybysz opowiedzieli widzom, dlaczego aż trzy razy powiedzieli sobie "tak".
- To były dwa wesela i jedno przyjęcie. Byliśmy w takim czasie, że nie można było po prostu iść do urzędu, trzeba było czekać. Wyprosiliśmy pana w urzędzie, tłumacząc mu, że jestem studentką i przyjechałam tylko na pięć dni i chcemy się pobrać. On tak na nas popatrzył i powiedział, że możemy to zrobić za trzy dni. Nikt nie mógł w to uwierzyć, wysłałam rodzicom telegram: "Wychodzę za mąż", 10 października był ślub cywilny - powiedziała gościni.
- 5 stycznia dotarliśmy do Batumi na wesele, gdzie zaproszonych było 250 gości, a trzeci akcent to ślub kościelny 23 lutego, za chwilę mamy 35. rocznicę - dodała.
Historia miłości Aidy i Adama
Jak wyglądały początki miłości Aidy i Adama?
- Wchodząc do akademika, bo byłem na wycieczce w Kijowie, gdzie studiowała Aida, i patrzę, siedzi sobie na moim łóżku. Koledzy pokazywali jej jakieś kosmetyki - powiedział Adam.
- Próbowali zahandlować, to były takie czasy, że poszłam zobaczyć, jakie przywieźli piękne kosmetyki z Polski - dodała Aida.
- Wieczorem wyszliśmy gdzieś grupą na spacer, do parku. Aida zaczęła tam śpiewać i w tym momencie zrozumiałem, że spędzę z nią resztę życia - powiedział mąż wizjonerki. Nowa znajomość musiała jednak stawić czoła rozłące.
- Pisaliśmy listy. Gdy miałam 14 lat, moja babcia przepowiadała mi męża, wysokiego blondyna z daleka, że na pewno wyjadę daleko i ma na imię na "A". Jak poznałam Adama, to zastanawiałam się, czy to właśnie on, jednak gdzieś w sercu pomyślałam, że coś jest na rzeczy - tłumaczyła Aida.
Zobacz całą rozmowę w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki dostępne są na Player.pl
Zobacz także:
- Dorota Naruszewicz rozpoczyna nowy etap. "Każdy aktor o tym marzy"
- Syn Paulli w szkole przeżył piekło. "Płakał pod prysznicem, miał siniaki na całym ciele"
- Marina Łuczenko-Szczęsna chce dać synowi to, czego nie miała w dzieciństwie. "Rodziców nie było stać"