- Zespół Feel obchodzi 20-lecie i organizuje jubileuszową trasę koncertową.
- Lider Piotr Kupicha wspomina swoje muzyczne początki i rodzinny dom na Śląsku.
- Na scenie pojawią się goście specjalni, w tym Sebastian Riedel, zespół Śląsk i Lanbery.
Śląskie korzenie Piotra Kupichy i początki muzycznej pasji
Początki Piotra Kupichy to historia łącząca pasję do muzyki z techniczną precyzją, którą przyswoił w rodzinnym domu i w edukacji na Śląsku.
- Pierwsza moja gitara trafiła do mnie, kiedy miałem 16 albo 15 lat. Ojciec, wujkowie mieli techniczne zawody, czy studia techniczne. Ja studiowałem na Politechnice Śląskiej, z wykształcenia jestem inżynierem materiałów - opowiadał muzyk.
- Ojciec powiedział mi pamiętam "fajnie, że grasz" - dodał.
Feel - 20 lat na scenie
Zespół Feel to dziś nie tylko formacja muzyczna, ale też legenda muzyki popularnej w Polsce. Obchody 20-lecia to czas wspomnień, koncertów pełnych hitów i wyjątkowych gości scenicznych.
- Początki zespołu Feel to był 2005 rok, czyli już 20 lat. Graliśmy bardzo dużo coverów, dużo koncertów. To było szaleństwo - opowiadał Kupicha.
- Zdecydowanie nasz człowiek, bo nie tylko Ślązak, ale również głos naszego pokolenia, zespół Feel - dodała Kinga Roch z Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk". - Są ludzie, którzy przyjeżdżają w tej chwili ze swoimi dziećmi, których sobie przypominamy z tamtych czasów, jak stali pod sceną jeszcze jako młodzi ludzie zupełnie - wspomniał Michał Opaliński, perkusista.
Wszystko zaczęło się w momencie, gdy Piotr po czterech latach chciał zrezygnować z zespołu Sami, rozwiązać umowę z wytwórnią i rozpocząć nowy rozdział z Feel. Zerwanie kontraktu okazało się kosztowne. Ryzykowne ruchy opłaciły się, bo dziś wypełnia największe hale w Polsce.
- Cieszę się, że jestem w tym miejscu, w którym jestem, bo prowadzić zespół przez tyle lat i grać na Torwarze w Warszawie, to jest niesamowite - podsumował gwiazdor.
Zobacz także:
- Dorota Naruszewicz rozpoczyna nowy etap. "Każdy aktor o tym marzy"
- Syn Paulli w szkole przeżył piekło. "Płakał pod prysznicem, miał siniaki na całym ciele"
- Marina Łuczenko-Szczęsna chce dać synowi to, czego nie miała w dzieciństwie. "Rodziców nie było stać"