Miała przejść prosty zabieg, nie żyje. Tragiczna śmierć ciężarnej w warszawskim szpitalu

Śmierć ciężarnej w szpitalu przy Madalińskiego w Warszawie. Kto zawinił?
Tragiczna śmierć ciężarnej w warszawskim szpitalu
Źródło: Dzień Dobry TVN
W 14. tygodniu ciąży Kalina trafiła do szpitala Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie. Miała tam przejść prosty zabieg ginekologiczny. Niestety podczas zabiegu przez pomyłkę zamiast tlenu podano jej podtlenek azotu, co doprowadziło do jej śmierci. Czy tej tragedii można było uniknąć? Kto popełnił błąd? O tym w Dzień Dobry TVN opowiedzieli Agata Daniluk, dziennikarka działu Zdrowie tvn24.pl oraz Jakub Stachowiak, reporter "Superwizjera".

Warszawa. Nie żyje ciężarna kobieta. Zamiast tlenu podano jej podtlenek azotu

9 grudnia 33-letnia Kalina trafiał do szpitala Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie. Była w 14. tygodniu ciąży i miła przejść prosty zbieg ginekologiczny. Choć procedura nie była skomplikowana, konieczne było podanie narkozy. Niestety z powodu źle podłączonych przewodów zamiast tlenu dostała podtlenek azotu. Ta pomyłka doprowadziła do jej śmierci.

- Zadzwoniła do mnie pani doktor, że ginekologicznie zabieg poszedł pomyślnie, ale były problemy po znieczuleniu - powiedział partner Kaliny w reportażu programu "Superwizjer".

Co dokładnie się wydarzyło? Kto zawinił? Odpowiedzi na te pytania poszukali dziennikarze "Uwagi! TVN" oraz "Superwizjera". Ich reportaże będzie można zobaczyć o 19:55 i 23:40 na antenie stacji TVN.

Szpital w Warszawie. Nie żyje ciężarna. Jak do tego doszło?

Sytuacje, w których dochodzi do nieprawidłowego podłączania przewodów z gazami, zdarzają niezwykle rzadko.

- Były takie przypadki. Traf chciał, że dotyczyły tej samej firmy niemieckiej, która produkuje te kolumny i też niestety były to trzy kobiety w ciąży. To się zdarza. Pytanie, czy możemy obciążać tę firmę? Nie do końca. Na pewno szpital, który wziął sobie serwisanta, który w ogóle nie powinien dotykać tego sprzętu - powiedział w Dzień Dobry TVN Jakub Stachowiak, reporter Superwizjera.

Zanim lekarze zorientowali się, że doszło do pomyłki, minęło na tyle dużo czasu, że w ciele 33-latki zaszły już nieodwracalne zmiany neurologiczne wywołane niedotlenieniem mózgu.

- Wszystko wskazuje na to, że w momencie, kiedy pani Kalina została odłączona od kolumny anestezjologicznej, wentylowana tlenem przez worek ambu, czyli powietrzem atmosferycznym, jak udało nam się ustalić, według naszych informatorów, to właśnie anestezjolog miał jako pierwszy zorientować się i pomyśleć o tym, że coś jest nie tak, ale nie w aparacie, tylko w kolumnie, która doprowadza gazy medyczne - tłumaczyła Agata Daniluk, dziennikarka działu Zdrowie tvn24.pl.

Po tym, gdy lekarze spostrzegli, co się stało, pacjentka została przetransportowana w stanie ciężkim do szpitala przy ulicy Wołoskiej. Niestety mimo wysiłków nie udało jej się uratować. Zmarła 19 grudnia.

Warszawa. Nie żyje 33-letnia ciężarna. Kto zawinił?

Jakub Stachowiak, reporter Superwizjera jest zdania, że w tej sprawie wiele błędów popełnił szpital.

- Zaczęło się od wyboru serwisanta, które de facto nie powinien tego robić, bo jeśli schrzanił sprawę, to odpowiedzialność spada na szpital. Potem dochodziło do odbiorów technicznych, czyli ktoś po tej wymianie węży przybił pieczątkę i się podpisał, że wszystko jest OK. Czyli nie sprawdzono - dodał.

Na tym jednak nie koniec i do błędów dochodziło też na kolejnych etapach.

- Podłączono do tej źle zrobionej kolumny aparat anestezyjny, który przeszedł takie autotesty, czyli sprawdził, czy wszystko jest w porządku. Ale nie sprawdzono, czy gazy płyną w odpowiednich przewodach, czyli tlen w tlenie, podtlenek azotu w podtlenku azotu. Gdyby to sprawdzono, ta kobieta pewnie by żyła - stwierdził.

Sprawę śmierci Kaliny bada prokuratura. Czy szpital poczuwa się do odpowiedzialności za to, co się stało? Dowiecie się tego z poniższej rozmowy.

Klatka kluczowa-327937
Prosty zabieg, śmiertelna pomyłka
Źródło: Dzień Dobry TVN

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także: