Musiała zapłacić ponad 2 tys. kary za zatrzymanie pociągu. "Sytuacja jest kuriozalna"

Musiała zapłacić ponad 2 tys. kary za zatrzymanie pociągu. "Sytuacja jest kuriozalna"
Kara ponad 2 tysiące zł za zatrzymanie pociągu - absurd tygodnia?
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Anita Walczewska/East News
Trzeba mieć się na baczności, bo nawet nie mając świadomości, że popełnia się wykroczenie lub robi się coś niezgodnego z regulaminem, można dostać mandat bądź karę. Tak było w przypadku Aleksandry Pecki, która musiała zapłacić ponad 2 tysiące złotych za to, że wsiadła do pociągu po gwizdku, choć pojazd jeszcze nie ruszył. O szczegółach tej sytuacji opowiedziała w Dzień Dobry TVN.

Konduktor nałożył karę w wysokości ponad 2 tys. zł

- Miałam opóźniony lot z Norwegii. Jechałam samochodem na dworzec, na ostatnią chwilę i z pękniętymi spodniami. Totalny stres, czy zdążę, czy nie zdążę. Zdążyłam, jak najbardziej. Pociąg był jeszcze na stacji, stał. Nie wyglądał, jakby miał zaraz ruszyć. Po naciśnięciu przycisku, otworzyły się drzwi, a konduktor mi powiedział, że to już było zatrzymanie pociągu. (...) Że już było po gwizdku, był już moment odjazdu, że złamałam regulamin i należy mi się mandat 2250 zł. Mam go zapłacić albo teraz, albo przelewem - powiedziała Aleksandra.

Adwokat Karolina Pilawska doprecyzowała, że w takiej sytuacji nie mamy do czynienia z mandatem, tylko karą wynikającą z regulaminu przewoźnika.

- Zdarzenie miało miejsce po gwizdku, który sygnalizuje odjazd. To, że drzwi się otworzyły, nie jest równoznaczne z tym, że my możemy do tego pociągu wsiąść. Ola mogła nie słyszeć gwizdka, ale niestety, to jest już odpowiedzialność pasażera. Przewoźnik też komunikuje, że musimy być wcześniej jednak na tym peronie, żeby obserwować, co się dzieje, czy ten pociąg już jest przygotowywany do odjazdu, czy też nie. Niestety, tutaj sytuacja jest kuriozalna, absolutnie trzeba się zgodzić. Ta kara też jest bardzo wysoka, natomiast ona wynika z regulaminu, bo to jest 150-krotność minimalnego biletu - wskazała prawniczka.

Zdaniem ekspertki warto podjąć kroki, by obniżyć wysokość kary.

- Nie doszło do zatrzymania tego pociągu. Finalnie nie był opóźniony, nie było żadnej szkody. Żadnemu pasażerowi nic się nie stało - powiedziała Pilawska.

Mandaty grozy - za co można je dostać?

Warto rozróżnić, czym jest mandat, a czym jest kara w postaci opłaty dodatkowej. Mandat karny jest nakładany przez uprawniony organ państwowy - policję lub straż miejską - za popełnienie wykroczenia i wynika z przepisów prawa publicznego. Opłata dodatkowa to należność naliczana przez prywatnego przedsiębiorcę, np. przewoźnika, na podstawie własnego regulaminu i umowy, którą zawarł konsument, kupując bilet.

Mandaty grozy wcale nie są rzadkością. Za co można je dostać?

- Na przykład za jedzenie w samochodzie, jeżeli przewozimy pasażera. Natomiast jeżeli jedziemy solo, to już to nas nie obowiązuje, możemy jeść. Możemy liczyć się z mandatem, jeżeli przewozimy na rowerze osobę pod wpływem alkoholu. Jeżeli taką osobę przewozimy w samochodzie, to nie. Jeżeli za głośno słuchamy muzyki, również musimy się liczyć z mandatem. Jest to wykroczenie, bo zakłócamy spokój. Bardzo ciekawy case związany z przewożeniem psów. Nie możemy przewozić psów na kolanach, bo to wiąże się z mandatem. Jeżeli mamy brudne szyby i policja nas zatrzyma, to może na nas nałożyć mandat - wyliczała prawniczka.

Więcej informacji znajdziesz w wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta