Lekarze z Warszawy pomogli kobiecie ze złośliwym rakiem wątroby
Małgorzata Bok na co dzień prowadzi dom i jest szczęśliwą mamą czwórki dzieci. Kilka miesięcy temu lekarze zdiagnozowali u niej złośliwego raka wątroby.
- To było w wakacje w zeszłym roku. Zaczęło mnie pobolewać pod żebrami, po prawej stronie. Pani doktor wysłała (mnie) do szpitala na tomograf, z tomografu na rezonans. Wyszło, że coś jest. Pani doktor powiedziała, że naczyniak nie jest jeszcze taki groźny, można z tym żyć. Skierowali mnie do szpitala, miałam zabieg. Gdy się wybudziłam, pan doktor powiedział, że jednak to nie był naczyniak. Powiedział, że nie ma dobrych wiadomości, że jednak to jest rak złośliwy wątroby. Nie umiałam sobie poradzić. Pierwszy telefon był do męża. Tłumaczę mu, że mam raka i tak dalej, a on mówi: "wszystko będzie dobrze", że po prostu damy radę - wspominała.
Lekarze z Gliwic powiedzieli Małgorzacie Bok, że nie podejmą się operacji usunięcia guza. Na szczęście trafiła do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
- To była chora w dramatycznej sytuacji. Zgłosiła się do nas z ogromnym guzem wątroby, który tradycyjnymi metodami, z użyciem tradycyjnej chirurgii był niemożliwy do usunięcia. Jedyną perspektywą tej chorej było leczenie paliatywne i brak możliwości wyleczenia. To był guz położony w bardzo trudnej lokalizacji i jeszcze bardzo duży. Określamy takie guzy, które przekraczają 10 centymetrów, ogromnymi guzami wątroby. Naciekał trzy najważniejsze naczynia odbierające krew z wątroby, których nie można wyciąć wszystkich. Technicznie niemożliwe jest w obrębie jamy brzusznej usunięcie guza łącznie z tymi naczyniami - wyjaśnił prof. Michał Grąt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM.
Lekarze zaproponowali kobiecie bardzo ryzykowną operację, ale dającą szansę na długoletnie przeżycie, a nawet wyleczenie.
Zaawansowany guz wątroby. Nowatorska operacja w Polsce
Lekarze pod kierownictwem prof. Michała Grąta podjęli się pierwszej w Polsce operacji usunięcia guza wątroby z narządu poza organizmem pacjentki.
Chirurdzy bardzo precyzyjnie wycięli wątrobę. Wyjęty narząd został wypłukany specjalnym płynem i schłodzony. W tym czasie przez prawie 5 godzin lekarze starannie usunęli guza, a następnie odtworzyli struktury narządu uszkodzone w wyniku wycięcia nowotworu. Po przygotowaniu narządu wątroba została wszczepiona w to samo miejsce.
- Łącznie operacja trwała 11 godzin. Długo się do tego przygotowywaliśmy, bo to jest szereg szczegółowych, trudnych technicznie zespoleń, z których każde musi się powieść, żeby pacjent przeżył - powiedział prof. Michał Grąt.
- Wątroba zupełnie normalnie funkcjonuje. Zespolenia w zasadzie już pogojone, przepływy prawidłowe, jesteśmy generalnie bardzo zadowoleni z przebiegu pooperacyjnego - podsumował radiolog Adam Bołtuć.
Co po operacji najbardziej zaskoczyło lekarzy? Dowiecie się tego z dalszej części materiału.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Czy naprawdę dbamy o swoje zdrowie? "Wiele osób woli pozostać w iluzji spokoju"
- Lekarze z Łodzi przeprowadzili nowatorską operację usunięcia glejaka. Teraz szukają kolejnych pacjentów
- Polacy cierpią na PTSD częściej niż inni Europejczycy. "Człowiek nie jest więźniem swojego dzieciństwa"
Autorka/Autor: Katarzyna Oleksik
Reporter: S. Ciźla, D. Kuźnik
Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN