Czy naprawdę dbamy o swoje zdrowie? "Wiele osób woli pozostać w iluzji spokoju"

Jak ważne jest dla nas zdrowie?
Jak ważne jest dla nas zdrowie?
Źródło: fizkes/Getty Images
Zdrowie to, coś, czego nie można kupić. Aby cieszyć się nim, jak najdłużej powinniśmy o nie dbać i regularnie się badać. Co ciekawe, choć z profilaktyką nie jest nam po drodze, to chętnie szukamy u siebie dolegliwości czy zaburzeń, o których dużo mówi się w przestrzeni publicznej. Dlaczego tak się dzieje? Jak nauczyć się mądrego podejścia do zdrowia i na serio się o nie troszczyć? O tym w rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl opowiedziała Marzena Stelmach-Tondos, psycholożka z PsychoMedic.
Kluczowe fakty:
  • Choć uważamy, że zdrowie jest dla nas wartością nadrzędną, to nie do końca się o nie troszczymy.
  • Spora część z nas unika badań profilaktycznych i wizyt u lekarza, zamiast tego wolimy zdiagnozować się przez internet lub wypełnić test, który rozpoznana nam jakieś zaburzenie.
  • Marzena Stelmach-Tondos, psycholożka z PsychoMedic tłumaczy, skąd się w nas bierze takie podeście do zdrowia i wyjaśni, czy naprawdę jest dla nas tak ważne, jak to deklarujemy.

Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.

DD_20241025_Badania_REP
Dlaczego profilaktyka jest ważna?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Czy zdrowie jest dla nas ważne?

Katarzyna Oleksik, dziendobry.tvn.pl: Przy okazji różnych uroczystości życzymy sobie przede wszystkim zdrowia. Naprawdę jest dla nas najważniejsze? Marzena Stelmach-Tondos, psycholożka z PsychoMedic: W deklaracjach niemal zawsze tak mówimy. W praktyce wygląda to jednak nieco inaczej. W codziennym funkcjonowaniu często mylimy to, co ważne, z tym, co pilne. Zdrowie jest wartością długofalową – jego konsekwencje rozciągają się w czasie. A im bardziej odroczone są skutki naszych decyzji, tym trudniej jest nam traktować je jako priorytet.

Dlatego dużo łatwiej skupiamy się na sprawach bieżących, które wymagają natychmiastowej reakcji. Zdrowie zaczyna być realnie doceniane dopiero wtedy, gdy pojawia się bezpośrednie doświadczenie choroby – własnej lub w rodzinie. W takich sytuacjach nagle uświadamiamy sobie, jak fundamentalną wartością jest sprawność fizyczna i psychiczna oraz jak bardzo wpływa ona na jakość życia.

A co z badaniami profilaktycznymi? Jest mnóstwo programów, kampanii zachęcających do tego, żeby odwiedzić lekarza. Dużo mówi się o tym, że im wcześniej coś zostanie wykryte, tym większe są szanse na pełne wyleczenie. Mimo to nie chcemy się badać. Chodzi tu tylko o strach przed chorobą?

Nie tylko. Jednym z ważnych czynników jest niska tolerancja niepewności. Dla wielu osób najtrudniejszy nie jest sam wynik badania, lecz okres oczekiwania na niego. To czas zawieszenia – nie wiemy jeszcze, czy coś się dzieje, czy nie. Taki stan niepewności uruchamia w naszym organizmie mechanizmy stresowe. Układ nerwowy pozostaje w podwyższonej gotowości, jakby czekał na informację, czy powinien uruchomić reakcję walki czy ucieczki.

Paradoksalnie wiele osób woli pozostać w iluzji spokoju i nie konfrontować się z możliwością diagnozy. W psychologii mówimy tu o unikaniu poznawczym – mechanizmie, który ma chronić przed przeciążeniem emocjonalnym. Istotny jest również aspekt poczucia kontroli. Badania profilaktyczne konfrontują nas z sytuacją, w której nie wszystko zależy od nas. To bywa szczególnie trudne dla osób o wysokiej potrzebie kontroli, perfekcjonistycznych czy silnie nastawionych na sprawczość.

Nie można też pominąć wymiaru egzystencjalnego. Badania profilaktyczne bywają dla wielu osób momentem symbolicznej konfrontacji z własną kruchością i śmiertelnością. Nasz umysł często próbuje odsunąć tę myśl, dlatego odwlekamy wizyty lekarskie.

Czy boimy się padań profilaktycznych?

Zdarza się, że gdy w końcu zrobimy badanie, od razu zakładamy, że wynik będzie zły. Dlaczego lubimy się tak straszyć i nakręcać, kiedy jeszcze nie mamy wyników i tak naprawdę nie wiemy, czy coś nam dolega? Lęk ma naturalną tendencję do generowania scenariuszy zagrożenia. Kiedy pojawia się niepewność, umysł zaczyna wypełniać ją wyobrażeniami – często najbardziej pesymistycznymi. To mechanizm ewolucyjny: mózg próbuje przygotować nas na potencjalne niebezpieczeństwo.

Takie katastroficzne myślenie zwiększa napięcie fizjologiczne. Serce bije szybciej, rośnie ciśnienie, pojawia się napięcie mięśniowe. Te sygnały z ciała zaczynamy interpretować jako dowód, że "coś jest nie tak", co jeszcze bardziej nas nakręca.

Co ciekawe, kiedy zakładamy najgorszy scenariusz, a później okazuje się, że wynik jest dobry, pojawia się chwilowe poczucie ulgi i sprawczości. Mamy wrażenie, że "poradziliśmy sobie" z trudną sytuacją. W rzeczywistości jest to jednak raczej złudne poczucie kontroli.

Badać się nie lubimy, ale chętnie szukamy u siebie jakichś zaburzeń albo przypadłości, o których dużo mówi się w przestrzeni publicznej. To zjawisko ma kilka przyczyn. Po pierwsze, w przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się o zdrowiu psychicznym. Z jednej strony jest to bardzo potrzebne, bo zmniejsza stygmatyzację. Z drugiej – powoduje, że wiele osób zaczyna interpretować różne doświadczenia życiowe w kategoriach diagnoz. Internetowe testy psychologiczne dodatkowo wzmacniają to zjawisko. Dają szybkie, proste odpowiedzi i często sugerują określone etykiety diagnostyczne. Problem polega na tym, że większość z nich nie ma wartości diagnostycznej.

Profesjonalna diagnoza psychologiczna bywa dla wielu osób trudna, ponieważ może zachwiać poczuciem sprawczości czy autonomii. Jednocześnie warto pamiętać, że w przypadku zaburzeń neurorozwojowych, takich jak ADHD czy autyzm, diagnoza nie "tworzy" problemu. Ona jedynie porządkuje sposób rozumienia funkcjonowania danej osoby i pozwala dobrać adekwatne formy wsparcia.

W przypadku chorób somatycznych sytuacja wygląda inaczej – diagnoza może oznaczać konieczność leczenia, zmianę stylu życia, czasem poważne konsekwencje zdrowotne. Dlatego emocjonalny ciężar tych dwóch rodzajów diagnoz jest często odczuwany przez ludzi w odmienny sposób.

Dlaczego unikamy wizyt u lekarza?

Skąd bierze się w nas lęk przed chorobą i wizytą u lekarza oraz przekonanie, że jak do niego pójdziemy, to na pewno coś nam znajdzie? Nie rodzimy się z lękiem przed lekarzem. Ten sposób myślenia najczęściej jest wynikiem doświadczeń i przekonań wyniesionych z otoczenia. Jeżeli od dzieciństwa słyszymy komunikaty typu "lekarze zawsze coś znajdą" albo "lepiej nie wiedzieć", to takie przekonania zaczynają funkcjonować w naszym sposobie myślenia. Dodatkowo współczesne media często nagłaśniają pojedyncze błędy medyczne czy dramatyczne historie. Choć statystycznie są one rzadkie, to mają duży wpływ na społeczne postrzeganie medycyny.

Pandemia również wpłynęła na poziom zaufania do systemu ochrony zdrowia. W efekcie wiele osób stara się zdiagnozować z pomocą internetu. Daje to poczucie kontroli – możemy przeglądać różne hipotezy i wybierać te, które wydają się mniej zagrażające.

To, jak i czy możemy się nauczyć mądrego podejścia do naszego zdrowia?

Tak, jest to możliwe. Mądre podejście do zdrowia polega przede wszystkim na znalezieniu równowagi. Nie chodzi o to, aby obsesyjnie monitorować każdy sygnał z ciała, ale też nie o to, by je całkowicie ignorować. Kluczowa jest umiejętność oddzielania faktów od interpretacji. Objawy, które odczuwamy, są faktami. Natomiast ich znaczenie to hipoteza, która powinna zostać zweryfikowana przez specjalistę.

Ważne jest także krytyczne podejście do informacji pojawiających się w mediach czy w internecie. Dbanie o zdrowie wymaga decyzji opartych na wiedzy i danych medycznych, a nie na opiniach czy pojedynczych historiach innych osób. W praktyce oznacza to regularną profilaktykę, reagowanie na niepokojące objawy, ale jednocześnie zachowanie psychologicznego dystansu wobec nadmiaru informacji zdrowotnych.

Czy to prawda, że kobiety bardziej dbają o zdrowie? Czy płeć faktycznie ma tu znaczenie? Różnice istnieją, ale w dużej mierze wynikają z uwarunkowań społecznych. Przez wiele lat funkcjonował model, w którym to kobieta była odpowiedzialna za zdrowie całej rodziny – dzieci, partnera, często także starszych rodziców. Jeżeli kobieta pilnowała szczepień dziecka czy wizyt u lekarza, to naturalnie częściej zajmowała się również profilaktyką partnera. Wielu mężczyzn do dziś przyznaje w gabinecie lekarskim, że przyszli dlatego, że "żona kazała".

Jednocześnie w ostatnich latach widać wyraźną zmianę. Rośnie świadomość zdrowotna mężczyzn, pojawia się coraz więcej kampanii profilaktycznych skierowanych właśnie do nich. To pokazuje, że troska o zdrowie przestaje być postrzegana jako "kobiece zadanie", a zaczyna być traktowana jako element odpowiedzialności za własne życie.

Zobacz także:

Czytaj także: