Norweska pisarka ostrzega przed tabletami w szkołach. "To nie działa"
Dziennikarz Bartek Dajnowski odwiedził Oslo, gdzie spotkał się z jedną z najbardziej wpływowych współczesnych norweskich pisarek. Maja Lunde autorka bestsellerowych książek, przetłumaczonych na ponad 40 języków i sprzedanych w Polsce w nakładzie około 200 tysięcy egzemplarzy, coraz mocniej wpływa na debatę o edukacji. Jej najnowsza publikacja dotycząca negatywnego wpływu urządzeń cyfrowych na dzieci wywołała w Norwegii szeroką dyskusję publiczną.
Zgodnie z zasadami w Norwegii każde dziecko dostaje w szkole tablet w wieku 6 lat. Podobne pomysły pojawiają się również w Polsce, gdzie co jakiś czas wraca koncepcja zastąpienia podręczników urządzeniami elektronicznymi. Jak jednak podkreśla Lunde, doświadczenia jej kraju są alarmujące.
- Od lat jestem aktywistką w temacie technologii. Po tym jak daliśmy tablety dzieciom i norweskie szkoły przeszły na system online, wyniki egzaminów mocno spadły. Spadła też umiejętność czytania wśród dzieci - powiedziała.
Tablety zaczęto dawać dzieciom w norweskich szkołach w 2016 roku. Wtedy wyniki tego kraju były powyżej średniej dla całego świata. 10 lat później Norwegia jest niżej niż średnia światowa.
- To, co nas najbardziej zdziwiło, to to, że pogorszyły się nawet wyniki kompetencji cyfrowych wśród dzieci - dodała autorka książek.
Ta informacja jest szczególnie zaskakująca, bo przecież rodzice dają telefony czy tablety dzieciom, aby miały większe umiejętności cyfrowe. Jednak okazało się, że mają na przykład problem z założeniem konta mailowego, a zdecydowana większość wykorzystuje telefony i tablety do oglądania krótkich filmów i gier.
- Co ciekawe, teraz w Norwegii dzieje się coś nowego. Rodzice zaczynają umawiać się ze sobą i postanawiają wspólnie, że nikt w szkole nie kupi dziecku telefonu do końca szkoły podstawowej. W tym momencie na takie rozwiązanie zdecydowała się już ponad połowa szkół podstawowych w Norwegii - dodała.
W Polsce też są takie szkoły, ale to absolutne wyjątki. Jedno z takich miejsc pokazywaliśmy w 2025 roku.
Czytanie to fundament demokracji
Maja Lunde znana jest nie tylko z działalności społecznej, ale przede wszystkim z twórczości literackiej – zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Jak podkreśla, rozmowy z najmłodszymi czytelnikami są dla niej szczególnie ważne.
- Są zawsze bardzo szczere i mają ogromną łatwość w rozmowie na trudne tematy. Jedna z moich książek jest na temat śmierci i dzieci bardzo chętnie rozmawiają na ten temat. Na przykład mówią, moja babcia umarła i chcą o tym opowiedzieć. Rozmowa z dziećmi na ten temat pokazała mi, że zarówno na ten, jak i na inne trudne tematy można i nawet trzeba rozmawiać z dziećmi - wyjaśniła autorka.
Podkreśla również ogromne znaczenie czytania. - Uważam, że pisanie książek dla najmłodszych jest wyjątkowo ważne. Czytanie jest fundamentem mądrego społeczeństwa. To jest też niezwykle ważne dla demokracji. Musimy sprawić, że nasze dzieci będą dobrymi czytelnikami. I tu chciałabym wrócić do szkoły i tego, co robimy w Norwegii. Czyli pomysłu, aby oddygitalizować szkołę i zabrać dzieciom tablety. Gdybym była na waszym miejscu, to akurat tego rozwiązania bym nie kopiowała, bo to po prostu nie działa - podsumowała.
Wywiad powstał dzięki wsparciu Ambasady Norwegii w Polsce i organizacji NORLA, czyli instytucji zajmującej się promocją norweskiej literatury za granicą. Aby zainteresować czytelników z innych krajów, do Oslo zaproszono grupę dziennikarzy z całej Europy, w tym redakcję Dzień Dobry TVN. Wszystko dlatego, że Norwegia jest w tym roku gościem honorowym na Festiwalu Literatury Dziecięcej w Bolonii.
Zobacz także:
- W popularnej wśród dzieci grze wprowadzona zostanie weryfikacja wieku
- Czy wiesz, kto pisze do twojego dziecka w sieci? "Sprawcy proszą o intymne zdjęcia"
- Z jakimi wyzwaniami mierzą się młodzi ludzie w Internecie? "Dziewczęta częściej niż chłopcy wskazują na hejt"