- Paweł Tworek sprawdził, jak wygląda codzienność osób niewidomych.
- Reporter Dzień Dobry TVN wybrał się na spacer z Sebastianem Grzywaczem, który stracił wzrok w wypadku komunikacyjnym.
- Mężczyzna opowiedział mu o przeszkodach, z jakimi musi mierzyć się na co dzień, poruszając się po Warszawie.
Tak funkcjonują na co dzień osoby niewidome
Sebastian Grzywacz, znany w sieci jako "Odlotowy Niewidomy", stracił wzrok 18 lat temu w wypadku komunikacyjnym.
Doda - Nie widzę całkowicie, moje schorzenie nazywa się ślepota obuoczna, ale nie mówimy "ślepy", tylko "osoba niewidoma" - to jest bardzo ważne w komunikacji - stwierdził.
Po utracie wzroku Sebastian musiał nauczyć się asertywności.
- Ze względu na nasze społeczeństwo, które rzadko ma styczność z osobami z niepełnosprawnością wzroku i nie wie, jak się zachować - przyznał.
Musiał też nauczyć się funkcjonować na nowo. Co ciekawe, kluczowa dla niego jest m.in. pogoda.
- Inaczej rozchodzi się dźwięk, jak jest ciepło, deszczowo czy pochmurnie. To się nazywa echolokacja, jak u nietoperzy - wyjaśnił.
W odnalezieniu się w przestrzeni pomaga mu również pies.
- Wydaję mu komendy - to jest bajka, poruszanie się z takim psem - dodał Sebastian Grzywacz.
Korzysta także z laski.
- To są moje "oczy". W ten sposób się poruszamy, stukając nią o ziemię albo szurając nią po powierzchni. Ona pomaga mi rozpoznać różnego rodzaju przeszkody - słupki, jakieś dziury, wyrwy w krawężniku. Niedobrym słowem, jakie może usłyszeć osoba niewidoma, to jest "stój, uważaj", bo nie wiem, na co mam uważać, spinam mięśnie - przyznał.
Z jakimi zagrożeniami muszą mierzyć się osoby niewidome?
Realne zagrożenie dla niego i innych osób niewidomych stanowią m.in. nieudźwiękowione przejścia dla pieszych.
- Są one bardzo niebezpieczne, ponieważ nie pozwalają mi samodzielnie przedostać się na drugą stronę ulicy. Muszę pytać ludzi, a jeżeli nie ma ludzi dookoła mnie, to wydaję psu komendę - wyjaśnił.
Choć Sebastian Grzywacz potrafi dziś funkcjonować niemal w pełni samodzielnie - zdarzają mu się momenty pełne zwątpienia.
- To nie jest tak, że jestem w mieście superbohaterem. [Kiedyś - przyp. red.] tak lało, że nie słyszałem, że jadą samochody. Nie miałem odwagi wyjść na jezdnię, bo nie wiedziałem, czy mnie coś nie potrąci. Pozwoliłem psu podjąć decyzję. (...) Wszedłem na jezdnię, na torowisko i jechał tramwaj - przyspieszyłem, wbiegłem na jezdnię i w tamtym momencie (...) autobus mi przed twarzą przejechał. Wszedłem na chodnik i się popłakałem, zacząłem wymiotować, dostałem takiej adrenaliny - podkreślił, dodając jednocześnie, że każdego dnia stara się walczyć ze swoimi ograniczeniami.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.
Zobacz także:
- Straciła wzrok w dzieciństwie i wspiera niewidomych: "To, że nie widzą, nie sprawia, że są niepełnosprawni umysłowo"
- Korzystanie z urządzeń elektronicznych sprzyja krótkowzroczności. "Narastająca epidemia"
- Jak skorygować wady wzroku? Renata Przemyk: "Ten zabieg odmienił moje życie"