Trudne zderzenie z dorosłością. "Jak zaczynałam studia w Krakowie, miałam około 500 zł na miesiąc"

Ile kosztuje samodzielność? Pierwsze zderzenie z dorosłością
Ile kosztuje samodzielność? Pierwsze zderzenie z dorosłością
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pierwsze samodzielne decyzje, pierwsza praca bądź studia i odpowiedzialność za codzienne wydatki. Dla wielu młodych osób wejście w dorosłość wiąże się nie tylko z nowymi możliwościami, ale także z koniecznością radzenia sobie z ograniczonym budżetem. O tym, jak wyglądały ich początki samodzielnego życia, w studiu Dzień Dobry TVN opowiedzieli Małgorzata Roeske oraz 20-letni Kacper Sidoruk.

500 zł na miesiąc. Studencka rzeczywistość młodych

Moment wyprowadzki z rodzinnego domu i rozpoczęcia samodzielnego życia jest dla wielu młodych ludzi jednym z najważniejszych etapów dorastania. Z jednej strony daje poczucie niezależności, z drugiej stawia przed koniecznością podejmowania decyzji finansowych, z którymi wcześniej nie trzeba było się mierzyć.

Rosnące koszty utrzymania, wydatki mieszkaniowe, transport czy codzienne zakupy sprawiają, że nawet niewielkie błędy w planowaniu budżetu mogą być odczuwalne przez cały miesiąc. Wielu studentów i młodych pracowników uczy się wówczas zarządzania pieniędzmi.

Tak było również w przypadku Małgorzaty Roeske, która w 2009 roku rozpoczęła edukację na uczelni wyższej w Krakowie.

- Jak zaczynałam studia w Krakowie, miałam około 500 zł na miesiąc. Tyle miałam stypendium socjalnego wówczas na uczelni, więc to była stawka, która musiała mi starczyć na przeżycie. Jak mówię o tym dzisiaj, to wydaje mi się to abstrakcją - wyznała gościni Dzień Dobry TVN.

Kwota, którą dysponowała studentka, musiała pokryć praktycznie wszystkie podstawowe potrzeby związane z codziennym funkcjonowaniem. Każdy wydatek wymagał dokładnego przemyślenia, a oszczędzanie stawało się koniecznością.

- Udało mi się wynająć malutki pokój w mieszkaniu dzielonym z właścicielką i jej synem za 300 zł. I miałam 200 zł, które starczyć mi musiały na kartę telefoniczną i na przejazdy PKP. Jeździłam raz w tygodniu do centrum handlowego, gdzie kupowałam tani makaron, ziemniaki, jakieś sosy, pasztety. To było wyzwanie - stwierdziła Małgorzata Roeske.

Przeprowadzka do dużego miasta i trudne zderzenie z dorosłością

Dla części młodych ludzi problemem okazuje się nie tylko wysokość zarobków, ale także ograniczone możliwości zawodowe w mniejszych miejscowościach. To z tego powodu 20-letni Kacper Sidoruk zdecydował się opuścić rodzinne strony i rozpocząć karierę zawodową w Warszawie.

- W moich regionach pracy dla młodych nie ma. Ukończyłem technikum hotelarskie i na tym kierunku są praktyki. Został mi zaproponowany przez jednego z nauczycieli wyjazd do Warszawy. Powiedział: "Kacper, ty jesteś ambitny, ty możesz pojechać do Warszawy, do pracy do hotelu na praktyki, żeby zobaczyć, jak to jest". Znalazłem praktyki w jednym z lepszych warszawskich hoteli i zacząłem tam pracować. Później zaproponowano mi umowę na wakacje. Mieszkałem u mojej cioci, na szczęście miałem pomoc rodziny. Gdybym jej nie miał, na pewno nie byłbym w stanie tutaj zamieszkać - ocenił gość Dzień Dobry TVN.

Choć rozpoczęcie pracy zawodowej kojarzy się z większą niezależnością, rzeczywistość wielu młodych osób wygląda znacznie bardziej skomplikowanie. Znaczna część wynagrodzenia przeznaczana jest na stałe wydatki, a środki pozostające do dyspozycji nie zawsze pozwalają na swobodne planowanie przyszłości.

- Z mojej pensji zostaje mi około 1500 zł. Wiadomo, to są jeszcze pieniądze, które muszą pójść na jedzenie, na opłaty, więc to jest budżet na przeżycie. Jeżdżę do mojej rodzinnej miejscowości, do rodziców, żeby sobie np. obiad zjeść - zaznaczył Kacper Sidoruk

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska