O czym trzeba pamiętać, zanim weźmiemy psa do pracy?
Jeszcze kilka lat temu widok psa w biurze należał do rzadkości. Dziś wiele firm otwiera się na rozwiązania przyjazne właścicielom zwierząt, dostrzegając zarówno korzyści społeczne, jak i organizacyjne. Obecność psa może sprzyjać budowaniu relacji między współpracownikami, a dla samych opiekunów oznacza większy komfort i mniej stresu związanego z pozostawianiem zwierzęcia samego w domu.
Nie oznacza to jednak, że każdy pies odnajdzie się w takim środowisku. Kluczowe znaczenie mają odpowiednie przygotowanie zwierzęcia, jego charakter oraz stopniowe oswajanie z nowymi sytuacjami, ludźmi i bodźcami.
Taką drogę od początku obrała Marta Rybacka, która pracuje w biurze architektonicznym i regularnie zabiera do pracy swoją suczkę Melissę.
- Od czasu, kiedy ją wzięłam, miałam takie postanowienie, że chciałabym ją zabierać w jak największą liczbę miejsc ze sobą, socjalizować, żeby nie było dla niej niekomfortowo, żeby nowi ludzie jej nie paraliżowali - wyjaśniła gościni Dzień Dobry TVN.
Choć możliwość przychodzenia do pracy z psem może wydawać się atrakcyjna, wymaga uwzględnienia potrzeb wszystkich osób korzystających z tej samej przestrzeni. Nie każdy czuje się swobodnie w obecności zwierząt, niektórzy zmagają się z alergiami, a inni po prostu wolą zachować dystans.
Dlatego, jak podkreśliła Marta Rybacka, najważniejsza jest rozmowa i wzajemny szacunek.
- Najważniejsze, po pierwsze, zanim się przyjdzie do pracy z psem, trzeba wszystkich zapytać, czy im to odpowiada, czy ktoś się nie boi. I mam tu na myśli nie tylko pracowników i szefostwo, ale też osoby, które sprzątają biuro - zaznaczyła opiekunka Melissy.
Pies w miejscu pracy - czy jest mile widziany?
Zupełnie inaczej wygląda rzeczywistość Bartka Kopiniaka. Jego praca wiąże się z częstymi podróżami i koncertami w różnych częściach Polski. Mimo mobilnego trybu życia znajduje dogodną przestrzeń także dla swojego psa, Jagera.
- Ma swoje miejsce w samochodzie, swoje legowisko. Jedziemy na koncert, festiwal i jest tam z nami podczas rozkładania sprzętu, podczas montażu. Czasami się śmiejemy, że przyjeżdża, żeby sprawdzić teren, żeby sprawdzić, czy wszystko jest dobrze i czy możemy zagrać. A później już w trakcie koncertu idzie do hotelu i tam sobie odpoczywa, zostaje sam, śpi - stwierdził gość Dzień Dobry TVN.
Doświadczenia Bartka Kopiniaka pokazują, że obecność psa podczas wydarzeń muzycznych czy wyjazdów służbowych spotyka się najczęściej z pozytywnym odbiorem.
- Nie spotkaliśmy się z tym, żeby ktoś miał coś przeciwko. Ma dużo cioć, dużo wujków. Raczej jest pociesznym elementem, maskotką. Wszyscy pozytywnie reagują - zapewnił opiekun Jagera.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Cztery łapy, merdający ogon i bezwarunkowe oddanie. "Mój pies jest stalkerem miłości"
- Zabrali przerażone psy na Rysy - do sieci trafiło nagranie. "Nie mogę na to patrzeć"
- Funkcjonariusze na czterech łapach. Tak wygląda ich codzienna służba