Niewiele brakowało, a nie zagrałaby w "Czterdziestolatku". Anna Seniuk zdradziła kulisy

40latek_rep_2
"Czterdziestolatek" bawi od ponad 50 lat
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dokładnie pięćdziesiąt lat temu do kin wszedł film "Motylem jestem, czyli romans 40-latka", który przeniósł na duży ekran bohaterów uwielbianego serialu. Ta rocznica stała się pretekstem, by wrócić do fenomenu całego "Czterdziestolatka" i zajrzeć za kulisy produkcji, która do dziś bawi kolejne pokolenia. Jak wyglądała praca na planie? O tym opowiedzieli Mirella Olczyk-Kurkowska, serialowa Jagoda Karwowska, historyczka, wykładowczyni akademicka oraz Rafał Dajbor, aktor, dziennikarz, autor książki "40-latek. Kulisy kultowego serialu".

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-688644
Dziś 50. rocznica filmu "Motylem jestem, czyli romans 40-latka"
Źródło: Dzień Dobry TVN

"Czterdziestolatek" do dziś bawi Polaków

Mimo upływu czasu "Czterdziestolatek" to serial, który bawi tak samo dziś, co w latach 70. Opowiada o życiu Karłowskich, zwyczajnej warszawskiej rodziny. Stefana Karłowskiego, inżyniera, jego żony Madzi i dwójki ich dzieci, Jagody i Marka. Dziś trudno byłoby to sobie wyobrazić, ale niewiele brakowało, a w filmie nie zagrałaby Anna Seniuk. 

- Wybrano mnie na castingu, no ale byłam na etacie w teatrze i musiałam mieć zgodę dyrektora. On mówił, nie, nie, mamy nowe próby teraz, niestety nie możemy. I za tydzień, czy za dziesięć dni się okazało, że ta sztuka, którą mieliśmy zacząć próbować, jak to się mówi, spadła. I przeszła na późniejszy czas. I ja zadzwoniłam, słuchajcie, jeżeli jeszcze to miejsce jest wolne, bo to już minęły prawie dwa tygodnie, no to ja też jestem wolna. Było wolne miejsce, no i taka szczęściara ze mnie jest - powiedziała Anna Seniuk, odtwórczyni roli Madzi Karwowskiej.

Ale "Czterdziestolatek" to plejada najwybitniejszych polskich aktorów, zarówno tych pierwszo- jak i drugoplanowych. 

- Andrzej Kopiczyński, po latach widzę, jak on to pięknie zagrał, jak delikatnie, z jakim wdziękiem, nieprzerysowany, bo to wiadomo, komedia, no to komediowo gramy. Po latach widzę, jakie tam kreacje były - powiedziała Ann Seniuk.

Zdaniem krytyka filmowego Błażeja Hrapkowicza siła serialu nie opierała się wyłącznie na gagach. "Czterdziestolatek" wyróżniał się przede wszystkim ironią i trafnym komentarzem do rzeczywistości PRL-u. Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci była Irena Kwiatkowska jako kobieta pracująca.

- Jest tam zdecydowany pazur ironiczny. I postać Ireny Kwiatkowskiej, która żadnej pracy się nie boi. Przecież w każdym odcinku ona się pojawia, wykonując zupełnie inną pracę, co już w samym sobie jest komediowym zabiegiem. Ta Irena Kwiatkowska jako kobieta pracująca jest moim zdaniem pewną satyrą na rolę pracy w tamtym systemie - powiedział Błażej Hrapkowicz.

Krytyk podkreślił również, że serial Jerzego Gruzy stał się ważną częścią polskiej popkultury i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów rzeczywistości PRL-u.

- "Czterdziestolatek" to jest jedno z tych dzieł, jedno z tych seriali, który wszedł do polskiej popkultury, ale był też ważną częścią kultury popularnej tamtych lat, PRL-u, bo to był serial wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę, jednego z najważniejszych satyryków polskiego kina. Twórcy, który właśnie takim bardzo przenikliwym i ironicznym okiem patrzył na rzeczywistość PRL-u - podsumował.

Klatka kluczowa-689876
DD_20260910_Czterdziestolatek_rep_napisy

Jak od kulis wyglądała praca na planie "Czterdziestolatka"?

Mirella Olczyk-Kurkowska trafiła do obsady "Czterdziestolatka" zupełnie przypadkiem. Gdy jako uczennica zobaczyła ogłoszenie o zdjęciach próbnych do serialu, niewiele myśląc, pojechała na casting na Chełmską. O swoim pomyśle nie powiedziała nawet rodzinie.

Rola Jagody Karwowskiej szybko jednak zaczęła wiązać się z problemami w szkole. Aktorka musiała często opuszczać lekcje, co nie wszystkim nauczycielom się podobało.

- Postać Jagody nie jest widoczna, nie dominuje ale jest tłem dla wydarzeń. Musiałam dużo opuszczać szkołę. (…) Słyszałam "gwiazda do tablicy". Nie spotkało się to z uznaniem wśród nauczycieli. Na geografii zawsze byłam odpytywana, obojętnie jak wyśmienicie umiałam, dostawałam dwóję - powiedziała Mirella.

Choć udział w kultowym serialu był dla niej wyjątkowym doświadczeniem, sama rola początkowo rozczarowała młodą aktorkę. Jagoda była bowiem zupełnym przeciwieństwem jej charakteru.

- Ta rola mi się nie podobał, byłam rozczarowana. Wszyscy, którzy nie mają kontaktu z telewizją i filmem, mają inne wyobrażenie o produkcji. Ja jestem drugą Jagodą, więc musiałam wejść niewidoczna dla widza. Ja byłam kompletnie inna, jestem człowiekiem, którego nosi, mam apetyt na życie. Ale my nie gramy siebie, musiałam zagrać nastolatkę w wizji Jerzego Gruzy, to musiało być takie typowe Słoniątko, wycofane, wycofane z życia - powiedziała Mirella.

Z perspektywy dziecka praca na planie nie zawsze była jednak tak fascynująca, jak mogłoby się wydawać. Dużą część czasu zajmowało czekanie na kolejne ujęcia. Dziś Mirella Olczyk-Kurkowska patrzy na tamto doświadczenie zupełnie inaczej. Jak przyznaje, udział w "Czterdziestolatku" wpłynął nawet na jej późniejsze życiowe decyzje.

- Udział w tym serialu uchronił mnie przed pomyłkami w przyszłości, żeby nie zdawać do szkoły teatralnej. Miałam wyczucie, że to jest ciężka. Naprawdę trzeba wybrać rodzina, albo aktorstwo, trzeba być tam całym sobą - dodała.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch
Reporter: Arkadiusz Gdula