Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.
"Czterdziestolatek" do dziś bawi Polaków
Mimo upływu czasu "Czterdziestolatek" to serial, który bawi tak samo dziś, co w latach 70. Opowiada o życiu Karłowskich, zwyczajnej warszawskiej rodziny. Stefana Karłowskiego, inżyniera, jego żony Madzi i dwójki ich dzieci, Jagody i Marka. Dziś trudno byłoby to sobie wyobrazić, ale niewiele brakowało, a w filmie nie zagrałaby Anna Seniuk.
- Wybrano mnie na castingu, no ale byłam na etacie w teatrze i musiałam mieć zgodę dyrektora. On mówił, nie, nie, mamy nowe próby teraz, niestety nie możemy. I za tydzień, czy za dziesięć dni się okazało, że ta sztuka, którą mieliśmy zacząć próbować, jak to się mówi, spadła. I przeszła na późniejszy czas. I ja zadzwoniłam, słuchajcie, jeżeli jeszcze to miejsce jest wolne, bo to już minęły prawie dwa tygodnie, no to ja też jestem wolna. Było wolne miejsce, no i taka szczęściara ze mnie jest - powiedziała Anna Seniuk, odtwórczyni roli Madzi Karwowskiej.
Ale "Czterdziestolatek" to plejada najwybitniejszych polskich aktorów, zarówno tych pierwszo- jak i drugoplanowych.
- Andrzej Kopiczyński, po latach widzę, jak on to pięknie zagrał, jak delikatnie, z jakim wdziękiem, nieprzerysowany, bo to wiadomo, komedia, no to komediowo gramy. Po latach widzę, jakie tam kreacje były - powiedziała Ann Seniuk.
Zdaniem krytyka filmowego Błażeja Hrapkowicza siła serialu nie opierała się wyłącznie na gagach. "Czterdziestolatek" wyróżniał się przede wszystkim ironią i trafnym komentarzem do rzeczywistości PRL-u. Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci była Irena Kwiatkowska jako kobieta pracująca.
- Jest tam zdecydowany pazur ironiczny. I postać Ireny Kwiatkowskiej, która żadnej pracy się nie boi. Przecież w każdym odcinku ona się pojawia, wykonując zupełnie inną pracę, co już w samym sobie jest komediowym zabiegiem. Ta Irena Kwiatkowska jako kobieta pracująca jest moim zdaniem pewną satyrą na rolę pracy w tamtym systemie - powiedział Błażej Hrapkowicz.
Krytyk podkreślił również, że serial Jerzego Gruzy stał się ważną częścią polskiej popkultury i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów rzeczywistości PRL-u.
- "Czterdziestolatek" to jest jedno z tych dzieł, jedno z tych seriali, który wszedł do polskiej popkultury, ale był też ważną częścią kultury popularnej tamtych lat, PRL-u, bo to był serial wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę, jednego z najważniejszych satyryków polskiego kina. Twórcy, który właśnie takim bardzo przenikliwym i ironicznym okiem patrzył na rzeczywistość PRL-u - podsumował.
Jak od kulis wyglądała praca na planie "Czterdziestolatka"?
Mirella Olczyk-Kurkowska trafiła do obsady "Czterdziestolatka" zupełnie przypadkiem. Gdy jako uczennica zobaczyła ogłoszenie o zdjęciach próbnych do serialu, niewiele myśląc, pojechała na casting na Chełmską. O swoim pomyśle nie powiedziała nawet rodzinie.
Rola Jagody Karwowskiej szybko jednak zaczęła wiązać się z problemami w szkole. Aktorka musiała często opuszczać lekcje, co nie wszystkim nauczycielom się podobało.
- Postać Jagody nie jest widoczna, nie dominuje ale jest tłem dla wydarzeń. Musiałam dużo opuszczać szkołę. (…) Słyszałam "gwiazda do tablicy". Nie spotkało się to z uznaniem wśród nauczycieli. Na geografii zawsze byłam odpytywana, obojętnie jak wyśmienicie umiałam, dostawałam dwóję - powiedziała Mirella.
Choć udział w kultowym serialu był dla niej wyjątkowym doświadczeniem, sama rola początkowo rozczarowała młodą aktorkę. Jagoda była bowiem zupełnym przeciwieństwem jej charakteru.
- Ta rola mi się nie podobał, byłam rozczarowana. Wszyscy, którzy nie mają kontaktu z telewizją i filmem, mają inne wyobrażenie o produkcji. Ja jestem drugą Jagodą, więc musiałam wejść niewidoczna dla widza. Ja byłam kompletnie inna, jestem człowiekiem, którego nosi, mam apetyt na życie. Ale my nie gramy siebie, musiałam zagrać nastolatkę w wizji Jerzego Gruzy, to musiało być takie typowe Słoniątko, wycofane, wycofane z życia - powiedziała Mirella.
Z perspektywy dziecka praca na planie nie zawsze była jednak tak fascynująca, jak mogłoby się wydawać. Dużą część czasu zajmowało czekanie na kolejne ujęcia. Dziś Mirella Olczyk-Kurkowska patrzy na tamto doświadczenie zupełnie inaczej. Jak przyznaje, udział w "Czterdziestolatku" wpłynął nawet na jej późniejsze życiowe decyzje.
- Udział w tym serialu uchronił mnie przed pomyłkami w przyszłości, żeby nie zdawać do szkoły teatralnej. Miałam wyczucie, że to jest ciężka. Naprawdę trzeba wybrać rodzina, albo aktorstwo, trzeba być tam całym sobą - dodała.
Zobacz także:
- Od Johnny'ego Deppa po Sama Smitha. Te muzyczne premiery zachwycą w sierpniu
- To będzie idealny soundtrack dla końcówki lata. Po które polskie płyty warto sięgnąć w sierpniu?
- Lipiec pod znakiem powrotów muzycznych legend. Te zagraniczne premiery płytowe warto znać