Parenting

Weekendy dla rodzica uzależnionego dziecka są najtrudniejsze. "Dokumenty mam pod ręką"

Parenting

Autor:
Patrycja
Sibilska
Młodzież podczas koncertu

Nieustający lęk doprowadza do stanów, podczas których czuję się tak, jakby ktoś zabrał mi całą energię i chęć do życia. Każdy weekend oznacza strach. Złapałam się na tym, że przygotowuję się do ewentualnych dramatycznych wydarzeń. Ładuję telefon, upewniam się, że nie jest wyciszony, szklane przedmioty usuwam z blatów, wszystko, co mogłoby zostać zniszczone, zabezpieczam. Czasem jednak nie dzieje się nic. Czasem syn pozwala mi wejść do swojego świata. Puszcza mi wtedy swoją muzykę, jest w niej wiele wskazówek.

Moje paranoje

Dokumenty i rzeczy, które będą potrzebne podczas interwencji policji lub pogotowia, mam pod ręką. Leki, które mogłyby zaszkodzić lub ułatwić otrucie, schowane mam w najdziwniejszych możliwych miejscach. Ostre przedmioty leżą gotowe do usunięcia jednym ruchem...

Problemy nastolatków

Tajemnica mózgów nastolatków
Tajemnica mózgów nastolatków Dzień Dobry TVN
wideo 2/6

Nigdy nie wiem, co przyniosą dni i noce, kiedy znika. Nie wiem, kiedy wróci, bo ustalonych zasad nie trzyma się już od dawna. Nawet wtedy, kiedy panuje spokojniejszy czas, nie potrafię uśpić lęków. Paranoicznie wręcz przygotowuję się na najgorsze, boję się zasnąć, żeby zło nie zaskoczyło mnie w środku nocy. Nawet wtedy wszystko mam przygotowane na wypadek, gdybym musiała szybko wstać i jechać po niego.

Idole, słowa, wskazówki

Kiedy mija piątek, sobota i niedziela i nic podczas tych dni się nie wydarza, wraz z poniedziałkowym porankiem dochodzę do siebie. Wyciszam zmysły, uspokajam myśli, pozwalam sobie na chwilę nieuwagi. Wtedy też i on jest inny. Często schodzi i szuka kontaktu, zawsze czekam na ten moment, bo to jedyne chwile, kiedy otwiera się bardziej.

- Słyszałaś ostatni kawałek Maty? - pyta.

- Nie, ale z chęcią posłucham - lubię, kiedy zaprasza mnie do swojego świata, nawet jeśli nie do końca go rozumiem. Kiedy słucham tekstu, rozumiem, na czym polega fenomen tego artysty. On zwyczajnie mówi ich językiem, o sprawach dla nich ważnych. Nie zgadzam się ze wszystkim, ale muszę przyznać, że robi to dobrze, że potrafi ubrać swój bunt i brak akceptacji dla nie zawsze mądrego świata dorosłych w słowa, które porywają te zasłuchane w niego dzieciaki. Każdy z nas miał swojego idola, każdy marzył skrycie, że tak jak on wystąpi kiedyś na scenie i zrobi wielką, światową karierę. Oni mają swoich, są ich głosem. Dlatego chcę słuchać.

- O! To odpowiedź na ostatnie wydarzenia w związku z koncertami, o których mi opowiadałeś, prawda? Mocne, choć jak wiesz, nie zgadzam się z nim w kwestii legalizacji marihuany i irytuje mnie ten przekaz w każdym utworze - nie mogę się powstrzymać, chociaż rzeczywiście kawałek robi wrażenie.

- Wiem, wiem, ale nie rozmawiajmy teraz o tym, chcesz posłuchać naszej nutki? Nagraliśmy z R. w sobotę, na szybko, ale fajnie wyszło - oznajmia, szukając w telefonie nagrania. Kiedy słyszę pierwsze takty, uśmiecham się. Trzeba mieć w sobie wrażliwość, żeby tak dobrać podkład, wyraźnie słyszę orkiestrę zmiksowaną z bitem, który przygotowuje łagodnie na słowa. Te jednak są ciężkie, mówią o marzeniach, ale w niezwykle gorzki sposób. Opisują przykrą rzeczywistość i ogromną potrzebę zaistnienia.

- Podoba mi się, dużo o was mówi. Prześlij mi to, proszę, chcę wsłuchać się lepiej w tekst. Cieszę się, że z R. zrobiliście to razem, zaprzyjaźniliście się prawda? - zagaduję.

- Tak, nawet jego mama mnie polubiła - mówi z uśmiechem. Ja też się uśmiecham, choć już uruchomił się w mojej głowie alarm... Dziwne, prawda? Powinnam być spokojna, ale wciąż żywe są we mnie wspomnienia ostatniej jego przyjacielskiej relacji. On ufa bezwarunkowo, wtedy jest w stanie poświęcić wszystko dla kumpla. Oddaje swój czas, angażuje się, otwiera, powoli pozwala sobie na bycie sobą. I zawsze wtedy dzieje się coś, na co nie jest gotowy. Kończy się przyjaźń, ktoś odwraca się plecami, a on wpada w swoją czarną otchłań i płynie. Pamiętam zbyt dobrze, kiedy staliśmy na szpitalnym korytarzu, a on prosił o rozmowę zanim wejdziemy do gabinetu. To było po tym, jak stracił poprzedniego bliskiego kolegę, po tym, jak ktoś potraktował go zwyczajnie źle.

- Wiesz, jak to jest, kiedy bez przerwy się boisz odrzucenia? Ja to czuję od zawsze. Nikt nie akceptuje mnie takiego, jakim jestem albo tylko udają, a później i tak jest to samo. Znów jestem sam - powiedział wtedy. Mnie pękło serce.

Moje traumy przepracowuję z psycholożką. Do zdarzeń, które je spowodowały, nic mnie nie przygotowało, dlatego jest to trudny proces. Nigdy nie wiem, jak skoczy się weekend, kolejna relacja z dziewczyną czy z kolegą. Czy będzie palił do "odcięcia", czy znów targnie się na życie lub wpadnie w szał, demolując dom. On tę samą pracę wykonuje na swoich sesjach i w swoim świecie. Być może nie taki zły, być może to my, dorośli, musimy nauczyć się lepiej słuchać, żeby zrozumieć. Dlatego dziś razem posłuchamy ich muzyki, tam jest sporo wskazówek, wystarczy chcieć się otworzyć, wtedy łatwiej rozmawiać o ich i naszych lękach.

Mam na imię Patrycja, jestem częścią internetowej redakcji Dzień Dobry TVN. Mój syn jest uzależniony od marihuany, ma za sobą kilka prób samobójczych. Cykl "Kartki z pamiętnika" powstał dla was i dla mnie. Przeczytacie tu historię moją i mojego syna. Historię kobiety i matki wyjątkowego nastolatka. Chcę, aby była to nasza wspólna droga do domu pełnego miłości i spokoju. Ufam, że tę drogę znajdziemy razem, dzięki doświadczeniom, rozmowom i spotkaniom ze specjalistami, lekarzami i terapeutami, które codziennie będę opisywała na kartkach tego pamiętnika, z ciepłą myślą o was.

Jeśli jesteś w podobnej sytuacji i chcesz o tym porozmawiać, opowiedzieć nam swoją historię - napisz do mnie na adres redakcji: ddtvnonline@tvn.pl

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

-

Autor:Patrycja Sibilska

Źródło zdjęcia głównego: Henrik Sorensen/Getty Images

Pozostałe wiadomości