Termoablacja to szansa dla pacjentów z rakiem trzustki. "Renesans tej metody jest jeszcze przed nami"
- Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie wykonali - pierwszy w tej placówce - zabieg termoablacji u pacjenta z rakiem trzustki.
- Ten małoinwazyjny zabieg to szansa dla pacjentów, u których wykonanie klasycznej operacji nie jest możliwe.
- Specjaliści wiążą z tą metodą duże nadzieje.
Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.
Termoablacja u chorych na raka trzustki. Na czym polega?
Wdrożenie nowej procedury umożliwił zakup nowoczesnego generatora do ablacji prądem o częstotliwości fal radiowych (RFI). Urządzenie pozwala na precyzyjne, celowane niszczenie zmian nowotworowych przy maksymalnej ochronie zdrowych tkanek, co znacząco ogranicza ryzyko powikłań.
Pierwszym pacjentem, u którego zastosowano tę metodę, był mężczyzna z nowotworem neuroendokrynnym trzustki. Ze względu na liczne obciążenia kardiologiczne lekarze musieli zrezygnować z tradycyjnego leczenia chirurgicznego.
- W takiej sytuacji szukamy metod mniej inwazyjnych, a jednocześnie możliwie skutecznych. Dlatego zdecydowaliśmy się na zastosowanie termoablacji - powiedział dr n. med. Robert Staroń, kierownik Centralnej Pracowni Endoskopowej w USK w Rzeszowie.
Termoblacja w leczeniu raka trzustki. U kogo może być zastosowana?
Lekarze zastrzegają, że termoablacja nie jest metodą uniwersalną dla każdego pacjenta onkologicznego. Decydujące są badania obrazowe, wynik histopatologiczny i dokładna lokalizacja guza. Specjaliści wiążą z tą metodą duże nadzieje.
- Prawdopodobnie renesans tej metody jest jeszcze przed nami. Być może w przyszłości będzie ona wykorzystywana także jako leczenie neoadjuwantowe, czyli służące zmniejszeniu guza przed ewentualną operacją - wskazał dr hab. n. med. Łukasz Krupa, prof. UR, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii w rzeszowskim szpitalu.
Nowa procedura wzmacnia pozycję rzeszowskiego szpitala jako czołowego ośrodka medycznego. Dyrektor placówki Marcin Rusiniak podkreślił, że nowoczesna infrastruktura stanowi fundament działalności klinicznej.
- Tylko w ubiegłym roku na doposażenie niemal wszystkich naszych klinik wydaliśmy 80 mln zł. To nie są tylko wydatki na infrastrukturę, to warunek konieczny, byśmy mogli się rozwijać i oferować pacjentom z regionu leczenie, które wcześniej było poza ich zasięgiem - podsumował.
Zobacz także:
- Nieuleczalne choroby – czy można się przed nimi ustrzec?
- Co najmniej połowa chorych nie wie o problemie. Jak niebezpieczne może być stłuszczenie wątroby?
- Miał 34 lata, gdy zachorował na nowotwór piersi. "Stanąłem twarzą w twarz ze śmiercią"