Polska modelka podbija świat mody. Wystąpiła na pokazie Chanel

Emilia Nawarecka
Pokochały ją największe domy mody na świecie
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Emilia Nawarecka ma za sobą wyjątkowy moment w karierze. Polska modelka, która rozpoczęła pracę w branży w wieku zaledwie 14 lat, pojawiła się na wybiegu legendarnego domu mody Chanel. W Dzień Dobry TVN opowiedziała o emocjach towarzyszących temu wydarzeniu, spotkaniu z gwiazdami światowego formatu i trudnych chwilach, które musiała przeżyć w drodze na szczyt. Zdradziła również, dlaczego potrafiła zrezygnować z prestiżowego pokazu, by kibicować Idze Świątek podczas US Open.

Emilia Nawarecka na pokazie Chanel. Tak wspomina wyjątkowy moment

Kariera Emilii Nawareckiej od lat rozwija się na międzynarodowej scenie mody. Modelka współpracowała z uznanymi projektantami i domami mody, a ostatnio do jej zawodowych doświadczeń dołączył pokaz Chanel. Nam opowiedziała, jak niespodziewanie otrzymała szansę na udział w tym wydarzeniu i dlaczego miało ono dla niej szczególne znaczenie.

- To wszystko wydarzyło się bardzo niespodziewanie. Dosłownie z dnia na dzień dostałam fitting. Następnego dnia byłam już na pokazie. Pracowałam na to naprawdę przez bardzo, bardzo długi czas i w końcu się to udało - opowiadała Emilia Nawarecka.

Modelka zdradziła również, co wyróżnia Chanel na tle innych marek, z którymi miała okazję współpracować. Podkreśliła, że znaczenie ma nie tylko sama kolekcja, ale także dziedzictwo domu mody i cała oprawa wydarzenia. Szczególnie emocjonująca była dla niej świadomość, że wśród publiczności znalazły się światowe gwiazdy.

- To jest historia, to jest historia mody, to jest historia Paryża. Gabrielle projektowała, przechodziła te wszystkie transformacje. Po wojnie wprowadziła spodnie do całej swojej garderoby - zauważyła modelka.

Emilia Nawarecka nie ukrywała, że możliwość zaprezentowania kolekcji Chanel była dla niej ogromnym przeżyciem. Na widowni zasiedli między innymi Nicole Kidman, Dua Lipa i Pedro Pascal. Modelka przyznała, że podczas finału udało jej się nawiązać z nimi kontakt wzrokowy.

- Jest to niesamowite. Dla mnie to było bardzo emocjonujące i bardzo emocjonalnie do tego wszystkiego podeszłam. I te gwiazdy, które siedziały i biły nam brawo... Podczas finału złapałam z nimi kontakt wzrokowy. No niesamowite przeżycie, naprawdę - skwitowała.

Emilia Nawarecka o początkach kariery. Nie zawsze było łatwo

Choć dziś Emilia Nawarecka pracuje dla największych marek, jej droga do sukcesu rozpoczęła się jeszcze w wieku nastoletnim. Została zauważona przez fotografa w sklepie, a kilka miesięcy później wyjechała do Nowego Jorku. W tamtym czasie ważną częścią jej życia był również tenis, który trenowała jako dziecko. Kontuzja zmusiła ją jednak do zakończenia sportowej przygody, choć do dziś śledzi rozgrywki i kibicuje polskim zawodniczkom. Jej przywiązanie do tenisa jest tak silne, że potrafiło wpłynąć nawet na zawodowe decyzje.

- Tenis był w moim życiu od zawsze. Jako dziecko trenowałam. Kontuzja sprawiła, że musiałam przestać i dosłownie z dnia na dzień kończę z tenisem - przyznała Emilia Nawarecka.

Modelka powiedziała, że szczególnie zależało jej na zobaczeniu na żywo triumfu Igi Świątek podczas US Open. Turniej odbywa się w czasie nowojorskiego tygodnia mody, dlatego jej plany sportowe zbiegły się z zawodowymi zobowiązaniami. Nawarecka miała już kupione bilety na finał, zanim dowiedziała się, kto w nim zagra. Kiedy otrzymała propozycję udziału w pokazie przypadającym na ten sam dzień, postanowiła wybrać tenis.

- US Open odbywa się zawsze podczas Nowojorskiego Fashion Weeku. Kilka lat temu był to rok, w którym Iga Świątek wygrała ten turniej. Kupiłam bilety w maju na finał, nie wiedząc kto będzie w tym finale, mając nadzieję, że będzie to Iga. Dostałam pokaz na ten dzień. Iga wygrała. Ja zrezygnowałam z pokazu, żeby tam być. Widziałam to wszystko na żywo i było to też niesamowite przeżycie - powiedziała nam modelka.

Emilia Nawarceka opowiedziała także o sytuacji, gdy wraz z tatą zawróciła w drodze do Polski, ponieważ pojawiła się szansa na udział w pokazie Louis Vuitton. Nadzieja na zawodowy przełom szybko jednak zgasła. Po otrzymaniu telefonu od agenta dowiedziała się, że ostatecznie nie weźmie udziału w wydarzeniu.

- Przy granicy z Niemcami dostaliśmy telefon, że jutro 8 rano Louis Vuitton. Jednak muszą mnie zobaczyć. Zawróciliśmy, następnego dnia 8 rano w windzie zaczął dzwonić do mnie telefon. Siadam na piętrze, oddzwoniłam, okazało się, że jest to mój agent, który poinformował mnie, że jednak się rozmyślili. Wróciłam do auta i w ciszy z tatą wracaliśmy do Polski - wyjawiła Emilia.

- Ja wiem, że ta praca jest wyboista i to nie tylko moja droga. Więc moja historia nie jest niczym wyjątkowym. Ja po prostu próbowałam i próbuję dalej i to się opłaciło. Jednak do dzisiaj nie odczuwam żadnego stresu, żadnej presji. Robię to, bo to kocham, naprawdę. Dla mnie to nie jest praca, dla mnie to jest styl życia - podsumowała.

Zobacz także:

Reporter: Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz