"Świata jest za dużo" - nowa książka Olgi Tokarczuk. "Akt wiary w siłę życia"

Olga Tokarczuk
Nowa powieść Olgi Tokarczuk. O czym opowie "Świata jest za dużo"?
Źródło zdj. gł.: Europa Press News/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Z potrzeby serca, poczucia obowiązku i miłości do Dolnego Śląska powstała nowa książka Olgi Tokarczuk. "Świata jest za dużo" to opowieść o katastrofie, budowaniu nowego świata i tożsamości po II wojnie światowej. Powieść trafia właśnie do księgarń. Jak zapowiada autorka, to wzruszające domknięcie pewnego etapu w jej twórczości i prawdopodobnie ostatnia duża powieść w jej karierze. Dlaczego?

Dalsza część po wideo:

Bella Ramsey i Pedro Pascal
Pascal i Ramsey o “The Last of Us 2” i miłości do Olgi Tokarczuk
Źródło: Dzień Dobry TVN

Nowa powieść Olgi Tokarczuk. O czym jest?

"Świata jest za dużo"- najnowsza książka Olgi Tokarczuk - w środę 14.10 trafi na księgarskie półki.

To powieść konstelacyjna i panoptykalna. Jest w niej wszystko, co w twórczości Olgi Tokarczuk budzi najwyższy podziw. Dolny Śląsk, zwłaszcza Wrocław i Wałbrzych, stają się w niej sceną jednego z największych w historii Europy eksperymentów społecznych. Autorka, opisując jego istotę, podąża jednak dalej, poza Ziemie Zachodnie. W tej barwnej, napisanej z niespotykanym rozmachem powieści wędrujemy wraz z bohaterami po Lwowie, Drohobyczu i Buenos Aires, wzdłuż Dniestru i Odry, przez góry i niziny, kilkadziesiąt i kilkaset lat temu, i dzisiaj" - zapowiada Wydawnictwo Literackie.

- Ta książka jest moim aktem wiary w siłę życia, w moc budowania nowego po katastrofie, w potęgę różnorodności, która zdaje się być ewolucyjną siłą, pomagającą zachować nam odporność na wszelkie zagrożenia. Mam także nadzieję, że przysłuży się lepszemu rozumieniu naszej złożonej zbiorowej tożsamości - wyjaśnia autorka, podkreślając, że wśród ludności, która po wojnie napłynęła z Kresów na Dolny Śląsk na miejsce przesiedlonych Niemców, byli także jej przodkowie.

Olga Tokarczuk o "Świata jest za dużo": idea wzięła się z poczucia obowiązku

Noblistka traktuje pisanie książki jako proces, który jest od niej w dużym stopniu niezależny, a jej doświadczenie mówi, że nie do końca ma wpływ na to, kiedy zacznie pisać, ani też co będzie pisać. Jak dodała, że na początku ma zawsze ogólną ideę. W przypadku ostatniej książki ta idea wzięła się z poczucia obowiązku - pisarka, jak opowiadała na tegorocznym festiwalu Góry Literatury, miała potrzebę napisania o tych wielkich migracjach, przesiedleniach po II wojnie światowej. Podkreśliła, że dokładnie chodziło jej o Dolny Śląsk, swoją miłość i czułość wobec Wrocławia i Wałbrzycha.

Podczas festiwalu Góry Literatury odczytano także pierwsze zdania powieści, które brzmią: "Bomba. Krótkie życie bomby od początku było marne. Urodzona gdzieś w dalekich fabrykach na wschodzie, wśród chłodu i brzydoty, w halach, gdzie w huku maszyn pracowali wygłodzeni niewolnicy, dorastała w wagonach pociągów i ciemnościach magazynów. Zobaczyła świat tylko raz tamtego dnia, w styczniowe popołudnie 1945 roku. Ujrzała go z góry, gdy otworzył się brzuch samolotu i gdy została wypchnięta w mroźne powietrze. To była zdumiewająco krótka inicjacja. Miasto z góry wyglądało na struchlałe ze strachu. Próbowało zamaskować się nieudolnie pod dachami przysypanymi śniegiem".

Olga Tokarczuk: to ostatnia duża powieść

Olga Tokarczuk zapowiada też, że "Świata jest za dużo" będzie jej ostatnią dużą powieścią. Podczas tegorocznego Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_mind we Wrocławiu tłumaczyła, że traktuje pisanie jako proces.

- Uświadamiam sobie, że ten proces już się jakby powoli wyczerpał i to jest bardzo fajne - stwierdziła, dodając, że po tych latach widzi, że pisała "cały czas tę samą rzecz".

- Może to nawet nie jest koło, tylko spirala, ale to był piękny, wzruszający moment takiego domknięcia. I czuję, że już po prostu nie chcę dalej opowiadać. Być może znajdę inny sposób ekspresji - zaznaczyła.

- W najnowszej powieści Olgi Tokarczuk odnajdujemy cechy charakterystyczne jej twórczości. Dopuszczenie do głosu tych, którzy nie są zauważani, rozmach kreacyjny, intertekstualność, dramat wielkiej i małej historii, ale też skupienie na detalach, otwieranie zaskakujących mikroświatów - powiedział PAP Waldemar Popek, zastępca redaktora naczelnego Wydawnictwa Literackiego, który opiekuje się książkami pisarki od ponad 20 lat.

- Wychodząca poza antropocentryczną perspektywę pokazuje w nowym świetle wydarzenia historyczne. W tym wypadku chodzi o powojenną wielką falę migracyjną, zdeterminowaną różnymi czynnikami, zmianą granic, ale też szukaniem rozwiązania dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazło się tak wielu ludzi żyjących w tamtych czasach - podsumował.

Zobacz także:

Źródło: PAP
Autorka/Autor: oprac. Karolina Reszkowska