Zakupy na chińskich platformach - droższe i rzadsze. "Kupujący częściej się zastanowi"

Kobieta odbierająca paczki od kuriera
Źródło zdj. gł.: Dougal Waters/Getty Images
Zakupy na chińskich platformach przestają być tak tanie i wygodne jak dotąd. Nowe unijne opłaty podniosły koszty zamówienia, a w razie zwrotu - pieniędzy nie uda się odzyskać w całości. Pierwsze dane pokazują, że konsumenci już zmieniają swoje nawyki. Czy to koniec ery kupowania wszystkiego z Chin?

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Robot
Chińskie roboty nadchodzą
Źródło: Dzień Dobry TVN
Kluczowe fakty:
  • Od 1 lipca naliczane są 3 euro za każdą kategorię produktów w przesyłce, a nie za całą paczkę, np. czapka, okulary i butelka oznaczają łącznie 9 euro.
  • Jeśli klient odeśle zakupione produkty, zapłacone cło nie zostanie mu zwrócone, co może skłaniać do bardziej przemyślanych zakupów i ograniczyć liczbę zwrotów.
  • Eksport za pośrednictwem tanich platform e-commerce spadł w kwietniu 2026 r. o 10,9% rok do roku. Spadek liczby paczek o 20% oznaczałby ponad miliard przesyłek mniej rocznie.

Zakupy na chińskich platformach sprzedażowych już się nie opłacają?

Trzy euro od przesyłki z Chin, naliczane od każdej pozycji towarowej, nie wróci do kupującego, jeśli postanowi on odesłać produkty - czytamy we wtorkowej "Rzeczpospolitej". Dlatego nie dziwi dwucyfrowy spadek liczby paczek z Chin.

Jak informuje gazeta, nowe unijne przepisy dotyczące zakupów na chińskich platformach e-commerce wywołały wyraźne zmiany na rynku. Od 1 lipca konsumenci muszą płacić dodatkowe trzy euro od każdej kategorii produktów, a "dotychczas wszystkie przesyłki do 150 euro były z ceł zwolnione".

"Rz" zwraca uwagę, że w nowych opłatach nie chodzi o trzy euro za całą paczkę czy za każdą sztukę.

- Dwie identyczne czapki mogą stanowić jedną pozycję i jedną należność, ale czapka, okulary i butelka to już trzy pozycje, czyli łącznie dziewięć euro cła. Dlatego jeśli ktoś kupował wiele tanich, ale różnych towarów, to koszty znacznie wzrosły - podkreślono.

Ponadto, w związku z tym, że opłatę od przesyłek rozlicza sprzedawca, platforma e-handlu lub ich przedstawiciel, cło nie jest zwracane kupującemu, jeśli ten się rozmyśli i towar odeśle. Dyrektor ds. e-commerce w Fulfilio, firmie zajmującej się logistyką e-handlu Remigiusz Gumowski mówi gazecie, że to może ograniczyć część zwrotów, ponieważ kupujący po prostu częściej zastanowi się, czy dany produkt rzeczywiście jest mu potrzebny".

Coraz mniej kupujemy z Chin

Gazeta wskazuje też, że presja na chiński e-handel zaczęła się jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów. Z analizy chińskich danych celnych, które przywołuje "Rz" wynika, że wartość eksportu poprzez platformy taniego e-commerce spadła w kwietniu 2026 r. o 10,9 proc. rok do roku. Był to już piąty z rzędu miesiąc spadku, na co wpływały rosnące koszty transportu lotniczego i ograniczanie intensywności marketingu największych platform.

Ekspert firmy Univio, zajmującej się cyfrowymi rozwiązaniami dla e-handlu Sebastian Błaszkiewcz mówi dziennikowi, że dwucyfrowy spadek liczby przesyłek z Chin to już nie jest kosmetyczna korekta, tylko realne tąpnięcie w strumieniu liczącym miliardy paczek rocznie.

- Przy wolumenie rzędu 5,8 mld paczek e-commerce spoza UE rocznie, z czego zdecydowana większość z Chin, spadek o 20 proc. oznacza ponad miliard przesyłek mniej w ciągu roku, czyli zniknięcie co piątej paczki z systemów celnych, sortowni i sieci kurierskich - podkreśla.

Zobacz także:

Źródło: PAP, Rzeczpospolita
Autorka/Autor: oprac. Teofila Siewko