Walentynkowa historia miłości Mai Bohosiewicz. "Wtedy jego szanse z bliskich jednego spadły do zera."

Maja Bohosiewicz śmieje się
Maja Bohosiewicz o walentynkowej historii swojej miłości
Źródło: Dzien Dobry TVN
Maja Bohosiewicz znana jest z postów, które wywołują uśmiech. Na jej instagramowym profilu nie mogło więc zabraknąć zabawnej, walentynkowej historii, którą podzieliła się z fanami. Opowiedziała w niej o początkach znajomości ze swoim mężem, Tomaszem Kwaśniewskim.

Związek, którego początek miał miejsce w Dniu Zakochanych? Wydawałoby się, że to nie może być zła historia, a jednak... Początki znajomości tych dwojga to zdeptany bukiet róż, rozczarowanie i wezwanie do zapłaty.

Miłość

Źródło: Dzień Dobry TVN
 Niezwykła historia miłości Kariny i Adam Baldychów
Niezwykła historia miłości Kariny i Adam Baldychów
Miłość z „Hotelu Paradise”
Miłość z „Hotelu Paradise”
Pełnosprawni w miłości
Pełnosprawni w miłości
Jakie danie na randkę Małgorzata Socha zaserwowała swojemu mężowi?
Jakie danie na randkę Małgorzata Socha zaserwowała swojemu mężowi?
Jak znaleźć partnera na portalu randkowym?
Jak znaleźć partnera na portalu randkowym?
Kto płaci za pierwszą randkę?
Kto płaci za pierwszą randkę?

Walentynkowe love story Mai Bohosiewicz

Maja wspomina, jak kilka lat temu miała ochotę na wyjście z przyjaciółką do modnego klubu, jednak o miejsce tam nie było łatwo. Postanowiła wykorzystać do tego walentynkowe spotkanie z nieznajomym, któremu skutecznie udało się dokonać rezerwacji.

- Lat temu chyba z osiem umówiłam się na randkę z chłopakiem w Walentynki. Tak szczerze to chciałam po prostu, aby zrobił rezerwację w znanym wtedy klubie (...), bo chciałyśmy się pobawić z moją psiapsi, a dostać tam stolik łatwo nie było - rozpoczęła wpis aktorka.

Finalnie Maja nie dotarła na umówione spotkanie, bo doskonale bawiła się w innym miejscu i w innym towarzystwie.

- Nasz before z przyjaciółką potoczył się tak dobrze, że nie chciało nam się wychodzić do innego klubu, bo powiem szczerze, znalazłyśmy bardzo przystojnych adoratorów i wyjście (...) było bez sensu. Chłopak zaczął pisać, gdzie jestem, kiedy się pojawię - myślę sobie co za jęczybuła, będę - nie będę - moja sprawa. Pojawić się nie pojawiłam, a chłopak na Facebook'a wrzucił wymownie zdjęcie zdeptanych róż z opisem "następne Walentynki też będę obchodził, obchodził szerokim łukiem" - opisuje całą sytuację Maja.

Urażony mężczyzna nie poprzestał na upublicznieniu swojego rozczarowania. Poszedł dalej i wystawił Mai rachunek za rezerwację, za którą wcześniej poniósł koszty, a która z jej winy nie doszła do skutku.

- Dostałam również wiadomość z jego numerem konta i prośbą o oddanie mu należytej kwoty, którą zapłacił za moją rezerwację, na której się nie pojawiłam. Wtedy jego szanse z bliskich jednego spadły do zera - wspomina Maja.

Bajkowy happy end miłosnej historii Mai Bohosiewicz

Choć wydaje się, że po takim wstępie nic dobrego nie mogło się wydarzyć, sprawy obrały niespodziewany kierunek.

Maja i Tomasz nadal do siebie pisali, ona oddała mu pieniądze i doliczyła odsetki, on je odesłał i tak, od słowa do słowa, stworzyli zgodny tandem.

- I tak oto 8 lat później, mamy dwójkę dzieci. A Walentynki obchodzimy - nie aż takim szerokim łukiem - kończy swój wpis gwiazda.

Nie tylko w bajkach takie sytuacje kończą się happy endem, czasem życie pisze przewrotny scenariusz. Para stanęła na ślubnym kobiercu w 2018 roku i dziś wychowuje razem dwójkę dzieci: Zacharego i Leonię.

Zobacz także:

Autor: Patrycja Sibilska

Źródło zdjęcia głównego: Dzien Dobry TVN

podziel się:

Pozostałe wiadomości