Tomasz Schuchardt o przemocy za kulisami "Domu dobrego". "W wyobrażeniu ciała to wszystko się wydarza"

Tomasz Schuchardt
Tomasz Schuchardt
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Kulisy pracy na planie filmów Wojciecha Smarzowskiego od lat budzą emocje i ciekawość widzów. Tym razem głos zabrał Tomasz Schuchardt, który w szczery sposób opisał jedno z najbardziej wymagających doświadczeń w swojej karierze. Aktor zdradził, jak wyglądało kręcenie ośmiominutowej sceny przemocy w "Domu dobrym" i jak radził sobie z ogromnym obciążeniem psychicznym oraz fizycznym.
Kluczowe fakty:
  • Scena przemocy w "Domu dobrym' trwała na planie aż 8 minut bez przerw
  • Tomasz Schuchardt musiał kontrolować emocje i kondycję fizyczną w trakcie ujęcia
  • Aktor planował momenty "odpoczynku" nawet w trakcie brutalnych scen

Kulisy scen przemocy w "Domu dobrym"

Praca nad filmem Wojciecha Smarzowskiego okazała się dla Tomasza Schucharda jednym z najbardziej intensywnych doświadczeń zawodowych, szczególnie ze względu na sposób realizacji scen przemocy, które wymagały nie tylko zaangażowania emocjonalnego, ale też ogromnej wytrzymałości fizycznej. Aktor opisał szczegóły realizacji jednej z kluczowych sekwencji.

- Wyobraźmy sobie scenę, że po prostu jest scena, która zaczyna się od wyzwisk, przechodzi przez bicie fizyczne. Oczywiście dobrze udawane, ale jednak w wyobrażeniu ciała to wszystko się wydarza. Potem bicie dalej, ale już przyrządem, kablem konkretnie, a potem gwałt. I 8 minut. Można się złapać za głowę, a można sobie pomyśleć już teraz z tej technicznej strony, że przecież nie ma miejsca na odpoczynek - opowiadał Tomasz Schuchardt w programie "Kultura WPełni".

Tomasza Schuchard. Jak radził sobie z emocjami na planie "Domu dobrego"?

Najbardziej zaskakujące w relacji aktora jest to, że nawet w tak ekstremalnych warunkach konieczne było chłodne, techniczne podejście do roli i własnych ograniczeń. Schuchardt przyznał, że musiał świadomie zarządzać swoją energią, aby wytrwać do końca sceny.

- No to proszę sobie wyobrazić, że ja w mojej głowie ustawiałem sobie ten odpoczynek na biciu kablem. Bo ja wiedziałem, że ja fizycznie nie jestem już w stanie dać więcej, a ja jeszcze mam tam trzy minuty bardzo emocjonalnie kosztującego i fizycznie kosztującego gwałtu - przyznał Tomasz Schuchardt.

- Jak ja nie złapię tutaj oddechu, takiego jak w biegu na tysiąc metrów, to ja nie jestem w stanie, nie będę w stanie tego zrobić. I ja wiem, że to brzmi bardzo... To ciekawe, jak to brzmi w sumie, no bo dla mnie to brzmi normalnie. Myślę, że dla wielu aktorów też - dodał.

Zobacz także:

Źródło: Wirtualna Polska
Autorka/Autor: Oskar Netkowski