Poruszające wyznanie Edyty Górniak. "Byłam gotowa na kary w każdej chwili"

Poruszające wyznanie Edyty Górniak. "Byłam gotowa na kary w każdej chwili"
Poruszające wyznanie Edyty Górniak. "Byłam gotowa na kary w każdej chwili"
Źródło zdj. gł.: ANDRAS SZILAGYI/MWMEDIA
Edyta Górniak zdobyła się na szczere wyznanie w nowym wywiadzie. Artystka wróciła pamięcią do czasów dzieciństwa i wspomniała o bolesnych sytuacjach, z jakimi przyszło jej się zmierzyć. - Cały czas się bałam, że robię coś złego - wyjaśniła w rozmowie z dziennikarzem Michałem Dziedzicem.
Artykuł w skrócie:
  • Edyta Górniak gościła w programie "Portret", w którym opowiedziała o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa.
  • Gwiazda przyznała, że z przemocą domową miała do czynienia na co dzień.
  • Wokalistka nie ukrywała również, że dziś nie utrzymuje już kontaktu ze swoją mamą.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:

14270220_edyta-gorniak-o-milosci-nie-tylko-do-muzyki_720P
Edyta Górniak o miłości nie tylko do muzyki

Edyta Górniak szczerze o trudynym dzieciństwie

W programie "Portret" Edyta Górniak cofnęła się do przeszłości, przywołując bolesne wspomnienia z dzieciństwa. Jak przyznała, przemoc domowa towarzyszyła jej już od najmłodszych lat.

- Większość lat byłam na takim survivalu. Cały czas się bałam, że robię coś złego. Byłam gotowa na kary w każdej chwili. Różne te kary były, bo zamykanie (w pokoju - red.) to nie była jedyna rzecz - wyjaśniła.

Gwiazda wspomniała przy tym o nieodpowiednich zachowaniach, jakich dopuszczali się jej mama i ojczym.

- Myślę, że gdyby dzisiaj tak było, to moi rodzice poszliby do więzienia. Myślę, że dzisiaj się tak zmieniły czasy, nabraliśmy wszyscy świadomości, że dzieci nie powinno się bić - zauważyła.

Tak trudne doświadczenia sprawiły, że piosenkarka do dziś ma trudności z docenieniem siebie i swojego talentu.

- Mam taki nawyk, za każdym razem, kiedy schodzę ze sceny, że mogę udowodnić, że zrobię to jeszcze lepiej. Tak samo jest w studiach nagraniowych. Nie wiem, gdzie jest ten limit. (....) Nie ma drogi na skróty. (...) Wielu utworów nie wypuściłam, bo uważałam, ze mogę to zrobić lepiej. To była trochę taka pułapka też dla mnie samej - podkreśliła.

W rozmowie z Cyprianem Majchrem Edyta Górniak przyznała natomiast, że sposób, w jaki została wychowana, zaczął rzutować między innymi na jej relacje z mężczyznami.

- To wszystko zawsze mnie doganiało przez bardzo długie lata. Tak samo, jak dźwięk klucza w zamku, dlatego, że (...) będąc w ciszy, kiedy nagle słyszysz taki dźwięk wkładanego gwałtownie klucza, no to zawsze miałam palpitacje, lękałam się czegoś, że na pewno zrobiłam coś złego, może teraz będzie kara, co to będzie, nie? I to mi zostało przez długie lata. I nawet jak byłam, pamiętam, w relacji, już jako taka kobietka, to kiedy byłam w domu i mój partner wracał i nie zapukał albo nie uprzedził mnie telefonem, że wraca, tylko po prostu sam otwierał (drzwi - red.), bo miał klucz do domu, to ja na ten dźwięk dostawałam takiego lęku, że byłam po prostu niemiła i mówiłam: "Czemu nie pukasz? Czemu nie zadzwonisz, że jesteś?". Ktoś, kto nie przeżył takiego rodzaju traumy, to nie zrozumie, że taki dźwięk klucza może kogoś tak mocno zestresować - wyjaśniła.

Nie była to jednak jedyna trauma z dzieciństwa, z którą musiała zmierzyć się Edyta Górniak.

- Byłam zamykana do 17. roku życia, potem wyjechałam do Warszawy, zaczęłam pracować w "Metrze" i pamiętam, że jak byłam na scenie i potem miałam stojące owacje, to wydawało mi się, że ludzie wiedzą o tym, co się wydarzyło w moim życiu, współczują mi i dlatego klaszczą. Bardzo długo nie wierzyłam w takie życzliwe komplementy i w reakcje takie bardzo emocjonalne na moje wykonanie - czy tam litanii, czy jakichś utworów - zdradziła wokalistka.

Edyta Górniak stara się patrzeć w przyszłość z optymizmem

W dalszej części rozmowy z dziennikarzem Michałem Dziedzicem Edyta Górniak podkreśliła, że dziś stara się skupiać przede wszystkim na teraźniejszości.

- Już nie chcę pamiętać tego cierpienia, samotności, poczucia odrzucenia, poniżenia - zaznaczyła.

Piosenkarka zdradziła też, jak wygląda dziś jej kontakt z mamą.

- Nie mam już żadnych (relacji z mamą - red.). Wybaczam jej. Dałam jej czterdzieści lat mojego życia, starań, jedną rękę, drugą rękę, jedną nogę, drugą nogę, serce, czas, czułość. Jak to jest za mało, to nie mam już więcej - przyznała.

Jednocześnie podkreśliła, że stara się zrozumieć swoją rodzicielkę.

- Nie wiem, jaka była babcia dla niej. Jej mama, czyli moja babcia, była dla mnie wspaniała. To najpiękniejsza miłość, jaką pamiętam. Tych kilka lat dzieciństwa z babcią... Może wobec mamy nie była taka? Nie wiem tego - wyjaśniła.

Zobacz także:

Źródło: Program Michała Dziedzica pt. "Portret"/YouTube, podcast Cypriana Majchra/YouTube
Autorka/Autor: Aleksandra Kokot