- Robert Korzeniowski to ceniony polski lekkoatleta.
- Sportowiec był kolejnym gościem cyklu "Piątka Tworka".
- Sprawdź, jak poradził sobie z pytaniami, które zadał mu reporter Dzień Dobry TVN.
Robert Korzeniowski w "Piątce Tworka"
Robert Korzeniowski był kolejnym gościem cyklu "Piątka Tworka". Pierwsze pytanie, z którym zmierzył się sportowiec, brzmiało: "kto jest twoim życiowym mistrzem?". Jak się okazało, to rodzice znanego lekkoatlety są dla niego największymi wzorami do naśladowania.
- Tata jako pierwszy mnie wszystkiego uczył. Mistrz to jest nie tylko ten, kto wygrywa, ale też ten, który uczy. Tata uczył mnie jeździć na rowerze, pisać, czytać, prawidłowo kopać piłkę. To był taki mistrzowski duet, bo moja mama jest mistrzynią, więc myślę, że takimi moimi pierwszymi mistrzami byli - i są do dziś - moi rodzice - przyznał.
- Natomiast takim moim idolem, którego poznałem i ceniłem po raz pierwszy, jako kogoś, za kim chciałem podążać, był - i jest - Bruce Lee. Do dzisiaj pamiętam jego sentencje o tym, jak należy wygrywać bez pychy i przegrywać bez urazy - dodał Robert Korzeniowski.
Robert Korzeniowski szczerze o swojej osobowości
Paweł Tworek zapytał również Roberta Korzeniowskiego o jego poranną rutynę. Jak się okazuje, sportowiec zaczyna każdy swój dzień w ten sam, jasno określony sposób.
- Każdy poranek zaczynam od kawy - obojętnie, co robię, czy gdzie jestem, to zaczynam od kawy. Nie ukrywam, że pierwszą filiżankę kawy wypijam najchętniej pod kołdrą, czyli schodzę, robię kawę, kołderka, a jeżeli jest przy mnie obudzona żona, to razem sobie popijamy tę kawę - przyznał z uśmiechem.
- Lubię wstawać wtedy, kiedy już jest jasno. 6:15, 6:30 - to są dla mnie takie radosne pory. (...) Lubię te moje poranki - dodał sportowiec.
Kolejne pytanie, które usłyszał Robert Korzeniowski, dotyczyło tego, jaką osobą jest prywatnie.
- Najlepiej zapytać o to wszystkich, którzy ze mną żyją. Nie jestem w stanie siebie dobrze opisać. Uważam, że jestem trudny do zniesienia, bo mam w sobie ten gen mistrza, który do czegoś dochodził. (...) Jestem takim ciągłym poszukiwaczem kompromisu między tym, jaki byłem, będąc wyczynowym sportowcem, a tym, czego wymaga ode mnie świat - zdradził mistrz olimpijski.
Tak Robert Korzeniowski wspomina przejście na sportową emeryturę
Czy otrzymanie emerytury olimpijskiej w młodym wieku zmieniło życie Roberta Korzeniowskiego?
- Złapałem się jeszcze na ten czas, gdy wystarczyło mieć 35 lat. Pamiętam, że takim aktem przełomowym było dla mnie podpisanie dokumentu, zrzeczenie się tego statusu sportowca. Czy to mnie zmieniło, rozleniwiło? Powiem szczerze, że nie zauważyłem tego, bo gdy przestałem być wyczynowym sportowcem, to zacząłem pracować zawodowo - zauważył lekkoatleta.
- Ta "emerytura" nie zależy od liczby zdobytych medali ani ich koloru. To jest taki ryczałt za to, co zrobiliśmy dla kraju - dodał czterokrotny mistrz olimpijski.
Na koniec rozmówca Pawła Tworka ocenił obecny stan polskiej lekkoatletyki.
- Myślę, że cudów nie będzie, nie wrócimy teraz do liczby medali zdobytych w Tokio, a było tam - przypominam - dziewięć medali (...), ale mam wrażenie, że już na poziomie Brisbane będziemy mieć całkiem fajną, silną drużynę. Na pewno będą powody do radości w Los Angeles - stwierdził z uśmiechem.
Całą rozmowę znajdziesz w materiale wideo opublikowanym u góry strony.
Zobacz także:
- "Pyza" pokonała na nartach tysiące kilometrów. "Całe życie się odchudzam"
- Planujesz zakup roweru? O tym musisz pamiętać. "Jedno z najlepszych rozwiązań"
- Kobiecy boks od kulis. "To dodaje pewności siebie, że mocniej stoisz na nogach"