U Pauliny Gałązki zdiagnozowano autyzm. "Mąż twierdził, że jestem zbyt okrutna"

Paulina Gałązka
Paulina Gałązka o diagnozie autyzmu, ADHD i aktorstwie
Źródło zdj. gł.: PIOTR ANDRZEJCZAK/MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Życie w ciągłym poczuciu, że trzeba się dostosować, bywa wyczerpujące - przekonała się o tym także Paulina Gałązka, która dopiero jako trzydziestolatka dowiedziała się, iż jest w spektrum autyzmu. Aktorka podzieliła się tym, jak autyzm i ADHD tworzą mieszankę, którą dziś postrzega jako swoją największą siłę. - Diagnoza została zwieńczona 10 stronami opisu - mówiła w wywiadzie.

Dalsza część po wideo:

Paulina Gałązka o mężczyznach
Paulina Gałązka o mężczyznach. "Miałam wiele krzywdzących sądów"

Paulina Gałązka o diagnozie autyzmu

Droga do zrozumienia samej siebie i pewnych zachowań nie była prosta. Przez lata, dorastając w przekonaniu, że jest "czarną owcą", Paulina Gałązka uczyła się maskować swoje trudności. Przełomem okazała się terapia w dorosłym życiu, podyktowana między innymi uwagami męża o jej rzekomej "okrutnej szczerości" i braku empatii. Okazało się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

- Jako 30-latka miałam problemy w małżeństwie, mój mąż twierdził, że jestem zbyt okrutna w swojej szczerości, że brakuje mi empatii. [...] W spektrum jest nawet coś takiego jak nadempatyczność, czyli że za bardzo przejmuje się emocje drugiej osoby. [...] Diagnoza trwała dwa miesiące i została zwieńczona 10 stronami opisu. [...] Wszystko się zgadzało i wytłumaczyło mi wiele moich reakcji w życiu zawodowym i prywatnym. Bardzo mi ta diagnoza pomogła. Mój mąż też mnie zrozumiał i dużo kłótni poszło w zapomnienie - wyjaśniała Paulina Gałązka w rozmowie z magazynem "Zwierciadło".

Aktorka podkreśliła, że regularna psychoterapia jest dla niej formą dbania o higienę psychiczną. Pozwala jej "czyścić twardy dysk" w niezwykle obciążającym zawodzie, pełnym presji i niepewności jutra.

Paulina Gałązka o autyzmie, ADHD i aktorstwie

Stereotypowy obraz osoby w spektrum dawno przestał być aktualny, zwłaszcza w przypadku kobiet, które przez lata uczyły się perfekcyjnie naśladować zachowania otoczenia. Paulina Gałązka dostrzega w tym bezpośrednie przełożenie na swój zawód. Jak zauważyła w rozmowie ze "Zwierciadłem", autystki to w pewnym sensie "urodzone aktorki", które od najmłodszych lat studiowały mechanizmy ludzkich reakcji.

- Jak coś robię, to na maksa, taką właśnie relację mam z aktorstwem. Wiele osób wmawiało mi, że jestem pracoholiczką, więc na psychoterapii próbowałam rozgryźć, czy to prawda. Doszłam do wniosku, że nie, że pracuję dużo, bo aktorstwo to moja pasja, a w dodatku jako autystyczka i osoba ze zdiagnozowanym ADHD nie umiem inaczej - opowiadała aktorka.

Zobacz także:

Źródło: Zwierciadło
Autorka/Autor: Karolina Reszkowska