Igor Sigow - gwiazda w Białorusi, kierowca w Polsce
W Białorusi Igor Sigow był jednym z najpopularniejszych aktorów filmowych i teatralnych. Zagrał w ponad 100 produkcjach, był dyrektorem Republikańskiego Teatru Dramaturgii. Występował też w tamtejszym Narodowym Teatrze Akademickim. Wszystko skończyło się prawie 6 lat temu, po sfałszowaniu przez Łukaszenkę wyborów prezydenckich.
- Cały zespół Narodowego Teatru zwolnił się z pracy na znak protestu. Jedna sprawa, kiedy to twój sąsiad protestuje z tobą, a inna sprawa to kiedy artysta, którego ty widzisz w telewizji, którego ty widzisz na scenie i on ręka w rękę jest z tobą na ulicach - wspominała żona aktora, Valeria Sigow.
Igor Sigow- czy wróci do aktorstwa?
Po wybuchu wojny w Ukrainie Igor Sygow brał udział w protestach. Jak wspomina - był śledzony przez białoruskie służby, a jego żona zaczęła obawiać się o życie ich rodziny. W pewnym momencie aktor zrozumiał, że jeśli nie opuści ojczyzny, może to się dla niego bardzo źle skończyć. Dziś Igor Sigow nie ma nic wspólnego z aktorstwem i jest kierowcą busa w podwarszawskim Tomaszowie Mazowieckim.
- Był czas, kiedy byłem dyrektorem teatru. [...] Teraz gram rolę kierowcy autobusu. [...] Ale nadzieja zawsze jest. Tylko muszę się nauczyć dobrze mówić po polsku, bo teraz mówię słabo. Będę dobrze mówił, będę mógł nauczyć się roli. Innego wyjścia nie ma - podkreślił aktor.
Największym wsparciem jest jego żona Valeria, która wierzy, że Igor wróci do swojej dawnej pasji. - Jestem największą fanką męża. On jest profesjonalistą, jest mężczyzną i aktorem. Chciałabym, żeby wrócił do swojej profesji. Nie ma nic złego w byciu kierowcą, ale dla Igora aktorstwo jest jego losem - podsumowała Valeria Sigow.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Wstrząsający dokument o białoruskich emigrantach politycznych. Historia zatrzymanego fotografa
- Swiatłana Cichanouska walczy z reżimem Łukaszenki: "Każdy dzień mojego życia jest pełen bólu"
- Tomasz Organek i białoruscy muzycy solidarni z Ukrainą. "Chwała bohaterom!"