Bartłomiej Kasprzykowski składa wzruszające życzenia Tamarze Arciuch. "Staram się nie spuszczać z Ciebie oka"
- Tamara Arciuch i Bartłomiej Kasprzykowski są razem od 2007 roku i mają dwójkę dzieci.
- Para strzeże swojej prywatności i nie ujawnia szczegółów dotyczących ewentualnego małżeństwa.
- W dniu 51. urodzin Tamary, Kasprzykowski opublikował na Instagramie pełen uczuć wpis z serią zdjęć ukochanej.
Historia Tamary Arciuch i Bartłomieja Kasprzykowskiego
Tamara Arciuch i Bartłomiej Kasprzykowski poznali się w 2007 r. na planie serialu "Halo, Hans!". Między aktorami szybko pojawiły się iskry, które towarzyszą im do dziś, a ich związek mimo medialnego zainteresowania pozostaje w dużej mierze prywatny. - To nasza prywatna sprawa i cieszymy się, że cały czas udaje nam się zachować tę informację dla nas i naszych bliskich - wyznał niegdyś Kasprzykowski w rozmowie z Plejadą.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:
Para doczekała się dwójki dzieci - 16-letniego Michała i 10-letniej Nadii, a w życiu zawodowym najczęściej można ich zobaczyć razem na deskach teatru lub od czasu do czasu na branżowych imprezach.
Wzruszające życzenia dla ukochanej: słowa Bartłomieja Kasprzykowskiego
24 marca Tamara Arciuch obchodzi 51. urodziny, a z tej okazji Bartłomiej Kasprzykowski opublikował krótki, lecz pełen emocji wpis.
- Kobieto o tysiącu twarzy, kiedy Cię poznałem, grałaś 12 ról w serialu na raz! Wszystkie w punkt! W moim życiu grasz same główne. Staram się nie spuszczać z Ciebie oka, bo przegapię kolejny kolor, światło, którym emanujesz. Zobacz sama! Ile chwil razem, każda inna. Zamyślone, radosne, wesołe, wygłupiaszcze! Zakochane. Chodźmy dalej, tyle jeszcze podróży przed nami! - napisał aktor, dzieląc się również serią zdjęć swojej ukochanej, które obrazują ich wspólne, szczęśliwe chwile.
Zobacz także:
- Tamara Arciuch wspomina przykrą sytuację. "Usłyszałam, że się zestarzałam"
- Tamara Arciuch ujawnia tajemnicę zawodową. "Sporo lat zbierałam się do tego, by to zrobić"
- Niezwykła miłość Tamary Arciuch i Bartka Kasprzykowskiego. "Byliśmy na siebie skazani"