Śmieci nad Wisłą i emocjonalna reakcja Anny Muchy
Poranek nad Wisłą w Warszawie, w rejonie Starego Miasta, wywołał w aktorce rozgoryczenie. Zaczęła relację od opisu pogody i miejsca spaceru.
- Dzień dobry, kochani, piękny dzień się zapowiada, chyba nie tak upalny, bo może padać, chmury takie, a nie inne. Zobaczcie, jestem tutaj, na wysokości Starego Miasta - zaczęła łagodnie.
Chwilę później jej emocje wyraźnie wzrosły, gdy zwróciła uwagę na stan czystości nabrzeża i obecność odpadów pozostawionych przez spacerowiczów, co skomentowała bardzo dosadnie.
- Strasznie mnie wku**wia... Przepraszam, wiem, że jest rano. Syf po prostu i malaria. Brud, plastik, butelki i pety. Ja nie wiem... Dlaczego ludzie przychodzą nad Wisłę i syfią? Nie kumam - powiedziała aktorka.
Anna Mucha apeluje do obserwatorów
W dalszej części nagrania aktorka próbowała zwrócić uwagę także na bardziej pozytywne elementy otoczenia, dostrzegając życie w rzece, co na moment zmieniło ton jej wypowiedzi.
- Ale chciałam powiedzieć o czymś bardzo pozytywnym, bo tu jest małż. Żyje, więc chyba nie jest tak najgorzej z naszą Wisłą, czyżby? - powiedziała na Insta Story.
Na końcu Anna Mucha odniosła się jeszcze raz do swojego wcześniejszego tonu, przepraszając za emocjonalny język i jednocześnie kierując do obserwatorów apel o dbanie o wspólną przestrzeń.
- Przepraszam za bluzgi z samego rana, ale naprawdę, sprzątajcie po sobie. Tylko tyle. Weź ten jeden śmieć, który nie jest twój, ale weź go - skwitowała gwiazda.
Zobacz także:
- Anna Mucha zachwyciła fanów zmysłowym kadrem
- Anna Mucha o "Czas na Show. Drag Me Out". "Bierzemy udział w najbardziej zmysłowym show tej ramówki"
- Anna Mucha demaskuje swoich hejterów. "Pokazała profile na Instagramie"