Andżelika Piechowiak o swoich początkach. "Byłam przekonana, że nic z tego nie będzie"

Andżelika Piechowiak
Andżelika Piechowiak - więcej niż aktorka
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Andżelika Piechowiak od ponad dwóch dekad konsekwentnie buduje swoją pozycję w świecie teatru. Aktorka, producentka i autorka teatralnych tekstów opowiedziała o początkach kariery, determinacji, która pomogła jej zdobyć pierwsze zawodowe szanse, oraz o wyzwaniach związanych z łączeniem pracy z macierzyństwem. W Dzień Dobry TVN wróciła także do historii castingu, który okazał się jednym z przełomowych momentów w jej życiu.
Kluczowe fakty:
  • Andżelika Piechowiak od początku kariery samodzielnie szukała zawodowych szans i zdobyła angaż po castingu w Teatrze Komedia.
  • Aktorka przez lata pisała teksty teatralne, nie ujawniając swojego autorstwa środowisku.
  • Do pracy wróciła już kilka tygodni po narodzinach córki, łącząc życie rodzinne z intensywną aktywnością zawodową.

Andżelika Piechowiak o początkach kariery w teatrze

Energia, potrzeba działania i nieustanne poszukiwanie nowych wyzwań to cechy, które towarzyszą aktorce od najmłodszych lat. Jak sama przyznała, nigdy nie analizowała źródeł swojej aktywności, skupiając się raczej na wykorzystaniu czasu i realizowaniu kolejnych pomysłów. Po ukończeniu szkoły teatralnej szybko weszła do zawodu, choć wcześniej, podobnie jak wielu młodych aktorów, musiała samodzielnie walczyć o swoje miejsce na scenie.

- Nie bardzo się nad tym zastanawiam, bo po co rozkładać na części coś, co jakoś na razie funkcjonuje i działa. Zawsze tak było. Od kiedy pamiętam to faktycznie i czasy szkolne, i czasy licealne, i potem okres studiów, i po studiach już cały czas taki był pęd, żeby robić, działać, wymyślać różne rzeczy, tworzyć różne rzeczy. Myślę, że po prostu to jest też taka chęć niemarnowania tego czasu, który mamy, żeby to jednak wypełnić jakimiś ciekawymi, fajnymi przeżyciami - mówiła Andżelika Piechowiak.

- Przyszłam kiedyś z CV do Teatru Komedia. Wtedy był absolutnie teatrem, gdzie grały same gwiazdy i to było marzenie każdego młodego aktora, który chciał na tej scenie zaistnieć. Przyszłam z tym CV do pani sekretarki z pytaniem, czy mogę zostawić. Pani takim trochę zblazowanym głosem stwierdziła, my tutaj właściwie nie interesujemy się CV, tutaj grają gwiazdy, ale może pani dorzucić do tego stosiku, który naprawdę był potężnych rozmiarów. Dorzuciłam i wychodząc była przekonana, że nic z tego nie będzie, a tymczasem po dwóch, trzech tygodniach zadzwonił telefon, że nagle dyrektor z reżyserem Jerzym Bończakiem robią casting. Udało się przez ten casting przejść, wygrać go. I tak się zaczęła między innymi moja współpraca z Jurkiem Bończakiem, z którym znamy się do dzisiaj, współpracujemy razem - dodała.

Macierzyństwo i własna droga zawodowa Andżeliki Piechowiak

Z czasem aktorka zaczęła rozwijać się również poza sceną, zajmując się produkcją spektakli oraz pisaniem tekstów teatralnych. Przez długi czas nie ujawniała jednak swojego autorstwa, chcąc, aby jej prace były oceniane wyłącznie pod względem merytorycznym.

- Wydawało mi się, że to już jest za dużo kompetencji w jednej osobie. Że jak się produkuje, gra się w tych spektaklach i jeszcze się okazuje, że się je pisze, no to można stracić dystans. A jeżeli środowisko nie wie, to są bardzo szczerzy w ocenach. Po prostu. I reżyserzy, i aktorzy, i dyrektorzy. No po prostu dostają tekst kogoś, kogo nie znają, więc nie kierują się żadnymi innymi motywami, dokładnie oprócz po prostu czysto merytorycznej oceny. I to mi dawało taki większy komfort - tłumaczyła Andżelika Piechowiak.

W rozmowie opowiedziała także o tym, jak narodziny córki wpłynęły na codzienność i organizację życia. - Na pewno poziom zmęczenia radykalnie się zmienił. To wywróciło mi świat do góry nogami. Taki prywatny świat, wiadomo, no bo wtedy się w ogóle wszystko zmienia, i priorytety, i myślenie, i właśnie ta organizacja czasu. Natomiast zawodowo nie - opowiadała aktorka.

- Wróciłam do pracy, kiedy mała miała około ośmiu tygodni, więc to było bardzo, bardzo szybkie wracanie do pracy. Szybsze niż planowałam, ale to też nie do końca wynikało z mojego planu, a raczej z okoliczności. No i jakoś musiałam to łączyć, musiałam łączyć to wszystko. To było hardcorowe - wstawanie o piątej rano na plan, potem jeżdżenie z tymi wszystkimi urządzeniami do odciągania pokarmu i w trasy, i na plan - podsumowała.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski