Walczy z rakiem, ale nie ma czym dojechać na leczenie. "Przepisy są nieubłagane"

Uwaga TVN. Chora na raka nie ma czym dojechać na leczenie
Uwaga TVN. Chora na raka nie ma czym dojechać na leczenie
Źródło zdj. gł.: Uwaga TVN
Pani Barbara walczy z nowotworem z przerzutami do kości. Jest bardzo słaba, a szpital onkologiczny znajduje się 60 kilometrów od jej domu. Z powodu niesprawnego samochodu nie ma czym dojechać na leczenie. Niestety, zgodnie z prawem, z bezpłatny transport przysługuje jedynie pacjentom, którzy nie mogą chodzić. Reportaż programu Uwaga! TVN.

"Dzień dobry, moja historia z rakiem zaczęła się w 2018 roku. Z przerzutami do kości walczę od kilku lat. Jestem niepełnosprawna. W tej chwili nie mam czym jechać na onkologię. Nie stać nas na naprawę auta, które syn kupił z ukrytą wadą" - napisała do redakcji Uwagi! pani Barbara.

Uwaga TVN. Chora na raka nie ma czym dojechać na leczenie

Kobieta od ośmiu lat zmaga się z chorobą nowotworową. W walce z rakiem wspiera ją 19-letni syn Maksymilian.

- Zachorowałam w 2018 roku. Był to wieloogniskowy, złośliwy nowotwór piersi. Od razu z przerzutami do węzłów. Przeszłam osiem cykli chemioterapii z szesnastu – opowiada pani Barbara. I dodaje: - Po chemioterapii miałam usunięcie całej piersi i wszystkich węzłów. Później, po operacji, miałam naświetlanie. Później pojawiły się przerzuty do kości.

- Wspieram mamę od początku choroby. Pomagam po operacjach. Pomagałem zmienić opatrunki, drenaże – mówi Maksymilian. I dodaje: - Po prostu staram się nie myśleć o tym, że jest tak źle.

Problem z transportem do szpitala

Oprócz ogromnego stresu wynikającego z postawionej diagnozy, dodatkowym problemem pani Barbary stały się jej dojazdy do białostockiej kliniki onkologii, w której się leczy. Kobieta jest bardzo słaba, a szpital jest oddalony o około 60 kilometrów.

- Przez cztery lata jeździłam co miesiąc do mojej pani doktor na onkologię. Na początku choroby, jak jeszcze byłam sprawna, jeździłam autobusem, jechałam o 6:20, a wracałam o godzinie 16:00. Dla chorego człowieka to było wykończające. Były takie sytuacje, że nie zdążyłam na autobus i nie miałam, jak wrócić do domu – opowiada pani Barbara.

Zgodnie treścią artykułu 41 ust. 2 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, bezpłatny transport sanitarny przysługuje jedynie pacjentom z dysfunkcją narządu ruchu uniemożliwiającą korzystanie przez nich z transportu publicznego.

- Pacjenci wynajmują sąsiadów, znajomych, płacą czasem bardzo duże pieniądze, żeby dojechać na wizyty, które są dość częste. Jeżeli ktoś jest w trakcie leczenia onkologicznego, to ma systematyczne wizyty – mówi dr Aniela Uścinowicz.

- Niestety, przepisy są nieubłagane i mówią jasno, że osoby, które są pełnosprawne, czyli poruszają się samodzielnie, chodzące, nie mają zapewnionego transportu medycznego w postaci karetki, która dowiezie ich do szpitala na świadczenia – mówi Monika Ferenc z Białostockiego Centrum Onkologii.

- Na ten moment rekomendujemy takim pacjentom po prostu zgłaszanie się do lokalnych ośrodków pomocy społecznej – dodaje Monika Ferenc.

Kupno samochodu miało rozwiązać problem

W dojazdach do kliniki matkę postanowił wesprzeć syn. Maksymilian podjął pracę, a wszystkie zarobione pieniądze trafiały na poczet zakupu auta.

- Zacząłem oszczędzać pieniądze. Chodząc na praktyki, miałem niewielkie pieniądze, szef dawał nam wypłatę i tak odkładałem. Dwa lata wcześniej wyjechałem za granicę do pracy na wakacje. I teraz też poszedłem do pracy. W końcu kupiłem samochód – opowiada Maksymilian.

19-latek zaoszczędził 15 tysięcy złotych. Kupił 14-letni samochód, który wystawiła na sprzedaż osoba prywatna.

- Bardzo się cieszyliśmy, syn woził mnie na onkologię. Cieszyłam się, że w końcu nie muszę się spieszyć. Maks dbał o samochód, odkurzał go – opowiada pani Barbara.

Trzy tygodnie po zakupie samochodu okazało się, że wymaga on kosztownego remontu silnika.

- Włożyłem w niego całe oszczędności, a nie wiem, czy wyjeżdżając za bramę, nie stanie mi gdzieś w trasie z chorą mamą – obawia się Maksymilian. I dodaje: - Przy zakupie były zapewnienia, że samochód jest w idealnym stanie, że nic, tylko wsiadać i jeździć.

Remont silnika może pochłonąć ponad 10 tys. zł.

- Nie wiem, jak będzie wyglądało moje leczenie. Nie wiem, co mnie czeka. Jak zareaguje mój organizm. Bez samochodu nie mam jak dotrzeć na onkologię – ubolewa pani Barbara.

- Mam żal do sprzedawcy, bo zapewniał, że samochód będzie dobry. Próbowałem z nim rozmawiać, ale zapewniał, że sprzedał dobre auto. Że to na pewno popsuł mi mechanik – mówi Maksymilian.

- Chciałabym, żeby znalazł się ktoś, kto naprawi ten samochód – mówi pani Barbara.

Rodzinę wspierają przyjaciele. Jednak sprawa dojazdu do szpitala nadal pozostaje problemem.

- Ona nigdy o nic nie prosiła, dobrze sobie radziła całe życie, ciężko pracowała, jestem pełna podziwu dla niej – mówi pani Agnieszka, przyjaciółka pani Barbary.

Co dalej z pacjentami, którzy mają problem z dojazdem do szpitala?

- Było swego czasu onkotaxi, liczymy na to, że zostanie to wznowione, bo myślę, że nie tylko my jako szpitale onkologiczne widzimy taką potrzebę i myślę, że dzięki Państwu ta sprawa zostanie nagłośniona i być może przepisy się zmienią – mówi Monika Ferenc.

- Obecnie nie ma rozwiązania, które by wspierało osoby chore, wykluczone komunikacyjnie, czyli mieszkające na wsiach, mieszkające w małych miastach, które wspierałoby ich w dotarciu do placówek leczniczych. Tutaj chodzi o osoby osłabione, które wymagają szczególnych warunków - mówi Paulina Gadomska z Fundacji Alivia.

- Jest apel do decydentów, do ministerstwa i do innych instytucji, które mają na to budżety, żeby wypracować system wsparcia dla osób wykluczonych komunikacyjnie, które z powodu choroby potrzebują dostać się do placówki leczniczej – dodaje Paulina Gadomska.

Z prośbą o wsparcie pani Barbary oraz pomoc w zorganizowaniu jej dojazdów do kliniki poprosiliśmy gminę.

- Można skorzystać np. z usług sąsiedzkich. Zwracamy koszty dojazdu, jest rozliczenie. Jest uchwała rady gminy i można z takich form pomocy korzystać, jeżeli złoży się wniosek – mówi Anna Trypuć z Ośrodka Pomocy Społecznej w Rutkach.

Pani Barbara skorzysta z propozycji gminy. Dzięki temu, do czasu naprawy samochodu, będzie mogła regularnie dojeżdżać do kliniki.

Jeśli chcesz pomóc, szczegóły znajdziesz TUTAJ>>>

Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.

Zobacz także:

Źródło: Uwaga! TVN
Autorka/Autor: wg/ID
Reporter: Dorota Pawlak