Maturzysta niesłusznie oskarżony o handel narkotykami. "Poczucie bezkarności pana prokuratora"

Uwaga! TVN
Uwaga! TVN
Źródło: Uwaga! TVN
Karol został zatrzymany i oskarżony o handel narkotykami. Okazało się, że nazywa się tak samo jak diler. Mimo wyjaśnień, prokurator zamiast umorzyć sprawę, sporządził akt oskarżenia. Reportaż programu Uwaga! TVN.

Wszystkie problemy Karola zaczęły się od zbieżności jego imienia i nazwiska i nieznanego mu chłopaka. W listopadzie ubiegłego roku został on zatrzymany przez policję i doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty dotyczące handlu narkotykami.

- O godzinie 7 rano zadzwonił dzwonek: „Policja, dzień dobry, czy tu mieszka pan Karol ***?”. Powiedzieli, że mają postanowienie i przyszli go zatrzymać, bo syn miał handlować mefedronem – opowiada pani Marzanna.

- Myślałem, że to żart. Powiedzieli, że muszą mnie zawieźć do prokuratury. Założyli mi kajdanki. Byłem w szoku. Nie wiedziałem, co zrobić, jak zareagować – opowiada Karol.

Kiedy Karol został zatrzymany, jego matka zaczęła działać. Od razu wynajęła prawniczkę. Szybko okazało się, że w prokuratorskim śledztwie jedynym dowodem są zeznania Adriana Ł., który potwierdził, że ze stuprocentową pewnością rozpoznaje Karola Ś., od którego kupował mefedron. Na tablicy poglądowej, którą mu okazano, wskazał mężczyznę z fotografii numer 2, a nie syna pani Marzanny, którego zdjęcia zostało umieszczone pod numerem 3.

Wniosek o umorzenie śledztwa

Prawniczka złożyła w imieniu Karola wniosek do prokuratury o umorzeniu śledztwa wobec niego. Choć miała to być już tylko formalność, to prokurator zamiast umorzenia sporządził akt oskarżenia wobec studenta, a nie właściwie wytypowanego dilera mefedronu. Dlaczego sprawa przybrała tak niedorzeczny obrót?

- Mimo że 20 lat przepracowałam jako prokurator, nie jestem w stanie stwierdzić, co tak naprawdę prokurator miał wtedy w głowie – dziwi się adwokatka Patrycja Urban-Malada.

- Pomyłka pomyłką. Ale Karol nawet przed nim siedział i widział doskonale na tablicy poglądowej, że to nie jest ta osoba. On to przecież widział. Nie jestem w stanie tego w żaden logiczny sposób wytłumaczyć – mówi prawniczka.

- Gdybym dostała tyle informacji o tym, że prawdopodobnie doszło do pomyłki, nie zgadzają się dane tego człowieka, nie zgadza się wygląd, nie zgadza się nic, no to chyba każdego z nas naszłaby refleksja, żeby to jeszcze raz dogłębnie sprawdzić. Tej refleksji tutaj zabrakło – podkreśla adwokatka Patrycja Urban-Malada.

Uwaga! TVN. Prokurator wydał zarządzenie o poszukiwaniach

Adrian Ł. zeznał, że do spotkań z handlarzem mefedronu dochodziło w okolicy jednej z ulic w Szczecinie. Na stałe Karol Ś., mieszkał pod Kołobrzegiem. Policja ustaliła, że wyjechał do Niemiec. Prokurator wydał wtedy zarządzenie o poszukiwaniach, ale - jak się okazało - drugiego Karola Ś.

Pojechaliśmy pod Kołobrzeg. Chcieliśmy sprawdzić, czy podejrzany o handel narkotykami mężczyzna nadal jest w Niemczech. Na miejscu spotkaliśmy jego ojczyma.

- On jest w Międzyzdrojach, pracuje. Był w Niemczech, ale wrócił. Mieszkał [wcześniej - red.] w Szczecinie – usłyszeliśmy.

- Tam handlował narkotykami? – dopytywała reporterka Uwagi!

- Jakieś słuchy mnie dochodziły – stwierdził mężczyzna.

Podejrzany o handel narkotykami mężczyzna pozostaje na wolności. Nikt później już nie sprawdzał, czy wrócił z Niemiec, bo nikt go nie szukał, po tym jak na ławie oskarżonych zasiadł drugi Karol.

Akt oskarżenia trafił do sądu

Prokurator oskarżył studenta o to, że czyniąc sobie stałe źródło dochodu, wprowadził do obrotu znaczną ilość mefedronu, nie mniej niż 50 gramów. Takiej treści akt oskarżenia trafił do sądu.

- Sąd po analizie akt sprawy doszedł do wniosku, że nie ma żadnego dowodu, który by przemawiał za sprawstwem oskarżonego - mówi Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie. I dodaje: - W związku z powyższym podjął taką decyzję o zwróceniu sprawy prokuratorowi, aby wykazał i przedstawił dowody.

Zdumiewające jest to, co później zrobił prokurator. Złożył zażalenie na decyzję sądu.

- Przede wszystkim kluczem i podstawą orzekania są dowody. Jak dowodów nie ma, to trudno jest cokolwiek procedować, orzekać, analizować. Bez dowodów nie ma sprawy – podkreśla sędzia Michał Tomala.

Sprawa miała realny wpływ na życie Karola. Co tydzień w ramach dozoru policyjnego, który zastosował prokurator, musiał przychodzić na komisariat policji.

- Czułem lęk, że mogą mnie wziąć na przesłuchania i pojawią się jakieś kolejne kłamstwa – mówi Karol.

- To chyba poczucie bezkarności pana prokuratora. To jest ktoś, kto nie chce się przyznać do błędu. Mój syn zapytał: „Mamo, dlaczego on to robi?”. Powiedziałam, że nie wiem, nie znajduję na to racjonalnej odpowiedzi. I Karol powiedział krótko: „Co, duma nie pozwala mu się przyznać?”. Tak, to buta, duma, zadufanie, bo inaczej tego nie można nazwać – mówi pani Marzanna.

Od początku, kiedy zajęliśmy się sprawą Karola, zabiegaliśmy o spotkanie i poznanie stanowiska prokuratury, ale nikt nie chciał stanąć przed naszą kamerą. Po wielu próbach udało nam się doprowadzić do spotkania z rzeczniczką prokuratury okręgowej.

- Nie ja byłam referentem tej sprawy, więc ja nie jestem władna, żeby oceniać materiał dowodowy w śledztwie – stwierdza Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

- Zgromadzone w sprawie dowody, ich ocena, nie jest informacją publiczną. Informacją publiczną jest informacja o skierowaniu aktu oskarżenia. Informacją publiczną jest to, że będzie to przedmiotem postępowania wyjaśniającego – mówi prokurator Julia Szozda.

Zdaniem pełnomocniczki Karola Ś. prokurator był świadomy, co robi.

- Od pewnego momentu uważam, że pan prokurator już wiedział, co zrobił i wiedział, że to nie jest ta osoba, która powinna przed nim stanąć – ocenia adw. Patrycja Urban-Malada. 

- Być może w pierwszym etapie doszło do pomyłki, mogło się tak zdarzyć. Natomiast później już miał tyle przesłanek, tyle informacji od ówczesnego obrońcy, że to nie jest ta osoba, że każdy z nas nie musi być prawnikiem, żeby nabrać gdzieś tam przekonania, że chyba należałoby pewne rzeczy sprawdzić. To nie było trudne – uważa pełnomocniczka Karola Ś.

- Prokurator rejonowy i prokurator nadrzędny z tutejszej jednostki po dokonaniu analizy tych akt, wspólnie podjęli decyzję, że należy skierować wniosek o cofnięcie aktu oskarżenia. W sprawie doszło do błędu – mówi prokurator Julia Szozda.

Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.

Zobacz także: