Idą w ogień bez wody? Polscy strażacy implementują metodę z Zachodu. "Ostatnie dni pokazały, że to zasadne"
Czym jest moduł GFFF? Polscy strażacy inspirują się metodami gaszenia pożarów z Zachodu
Moduł GFFF Poland to specjalistyczna grupa strażaków, którzy gaszą pożary lasów, minimalizując wykorzystanie do tego ciężkiego sprzętu.
- GFFF to jest Ground Forest Fire Fighting, czyli gaszenie pożarów z ziemi, ale specyficzne, bo bez użycia pojazdów. My się specjalizujemy w tym, żeby przy użyciu narzędzi ręcznych, małej ilości wody gasić duże pożary - wyjaśnia st. bryg. Grzegorz Borowiec, dowódca modułu GFFF Poland.
To podejście może brzmieć jak nowość, ale, jak podkreśla Borowiec, w rzeczywistości jest powrotem do tradycyjnych metod:
- Czy to jest coś nowego? Nie. To jest powrót do korzeni i do tego, co robili strażacy w latach 60.-70., czyli wracamy do prostych narzędzi, do prostych rozwiązań, do tego, co się stosuje na Zachodzie. Widzimy często w filmach czy serialach amerykańskich strażaków, którzy idą sobie z motyczkami, z pilarkami, i to jest właśnie to, co my robimy. My się wzorowaliśmy na strażakach z zachodu Europy, którzy mają największe doświadczenie w działaniach w terenie trudno dostępnym. Staramy się to przenieść na polskie realia - zaznacza gość Dzień Dobry TVN.
GFFF Poland powstał przede wszystkim z myślą o działaniach międzynarodowych. Mobilność i możliwość wejścia w teren niedostępny dla pojazdów sprawiają jednak, że moduł staje się coraz bardziej przydatny również w Polsce.
- My w poprzednich latach braliśmy czynny udział w działaniach gaśniczych w Szwecji, w Grecji, we Francji. I tam przeanalizowaliśmy sobie te działania, i wyszło, że tak naprawdę dużo bardziej skuteczne jest dostarczanie strażaków z lekkim sprzętem niż jechanie tam dwa i pół dnia wozami, gdzie już po trzech dniach ta sytuacja pożarowa, jak już dojedziemy na miejsce, jest zupełnie inna. Mobilność daje nam możliwość szybkiego reagowania czy w kraju, czy poza granicami - podsumowuje st. bryg. Grzegorz Borowiec.
Jedną z podstawowych technik stosowanych przez moduł GFFF jest demineralizacja pasa. Co to oznacza?
- Demineralizacja pasa to usunięcie wierzchniej warstwy materiału palnego: trawa, krzaki, ściółka. Musimy przerwać trójkąt spalania - tłumaczy strażak.
To właśnie takie działania - proste, ale wymagające ogromnej precyzji, odwagi, siły i dyscypliny - pozwalają zatrzymać ogień tam, gdzie nie dotrą wozy strażackie.
- Kiedyś nie było samochodów pożarniczych, trudno było transportować tę wodę, więc człowiek musiał sobie jakoś radzić, żeby te pożary zatrzymać. Mamy takie stwierdzenie w module, że każdy, nawet największy pożar, gasi się: prostymi metodami, bezpieczeństwem i dyscypliną. To są te trzy elementy, na które zwracamy uwagę podczas działalności modułu - komentuje kpt. Waldemar Wielgosz, dowódca operacyjny modułu GFFF Poland.
Pożar Puszczy Solskiej. Jak przebiegała akcja strażaków?
Pożar w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie, którego dogaszanie nadal trwa, jest jednym z najpoważniejszych w ostatnich latach w Polsce. Zmienny teren, trudne warunki i dynamiczny ogień sprawiły, że klasyczne metody gaszenia okazały się niewystarczające. To właśnie tam moduł GFFF odegrał kluczową rolę.
- Jak pokazały ostatnie dni, działalność modułów GFFF i zaangażowanie w pożar na Lubelszczyźnie okazał się zasadny, bo mieliśmy tam do czynienia z różnym terenem, w szczególności w tych miejscach, gdzie trudno było wejść, gdzie trudno było dojechać - podkreśla kpt. Waldemar Wielgosz.
Tempo rozprzestrzeniania się ognia wymagało podejmowania trudnych decyzji.
- Przy takiej skali pożarów mówimy już o wyznaczaniu priorytetów. I tutaj priorytetem nie jest uratowanie 10 arów terenów cennych przyrodniczo. Tam już priorytetem było ratowanie miejscowości, ratowanie ludności - uświadamia strażak.
Zdaniem ekspertów pożar w Puszczy Solskiej należał do grupy tych wyjątkowo niebezpiecznych.
- Pożar, z którym walczyli nasi koledzy, to był pożar wierzchołkowy, czyli najbardziej dynamiczny, najgroźniejszy z wszystkich możliwych pożarów. Paliły się wierzchołki drzew, czyli wtedy ten pożar skacze z jednego wierzchołka drzewa na drugie - niesamowita dynamika. Podejście do takiego pożaru i zadziałanie bezpośrednio okazuje się niemożliwe, więc te działania trzeba planować z wyprzedzeniem - sprawdzić, prognozować, jak szybko pożar dojdzie, zrozumieć, ile czasu my potrzebujemy na to, żeby nawodnić tę linię, czyli zgromadzić siły i środki, dokonać demineralizacji pasa - wyjaśnia w Dzień Dobry TVN Waldemar Wielgosz.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Są nowe przepisy przeciwpożarowe. Za złamanie grozi nawet 30 tys. zł kary
- Najtrudniejsze momenty w pracy strażaków. "Choć minęło już 10 lat, cały czas to pamiętam"
- Bohaterowie na czterech łapach. Jak psy pomagają strażakom? "Muszą być odpowiednio utrzymane"