- W tym roku minęło pięć lat od wypadku Dawida. Dziś stan naszego rozmówcy jest znacznie lepszy, ale nadal ma problemy z pamięcią krótkotrwałą, orientacją przestrzenną i wzrokiem.
- Sprawca wypadku został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, miał również na rok zatrzymane prawo jazdy. Zasądzono też nawiązkę w wysokości 20 tysięcy złotych.
Dawid Grzesiak cudem przeżył wypadek na przejściu dla pieszych
Do wypadku doszło 8 marca 2021 roku. Na dwupasmowej jezdni, jeden z kierowców zatrzymał się przed przejściem dla pieszych i przepuścił wówczas 15-letniego Dawida, a drugi - go potrącił. Chłopak trafił do szpitala w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Doszło do bardzo poważnych uszkodzeń mózgu i licznych krwiaków.
- Nic nie pamiętam z wypadku. Odzyskałem świadomość dopiero w "Budziku". Nie pamiętam nawet szpitala, byłem nieprzytomny cały czas - wspominał Dawid Grzesiak w Dzień Dobry TVN.
- Rehabilitacja Dawida zaczęła się w Klinice "Budzik" w Warszawie, którą kontynuowaliśmy po powrocie do domu. [...] Do dzisiaj jest rehabilitowany - zaznaczyła Elżbieta Marczak, mama Dawida. - Sprawca dostał rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, na rok zabrane prawo jazdy, nawiązka dla syna 20 tys. złotych, która w tamtym czasie nawet nie starczyła na dwa turnusy rehabilitacyjne - dodała.
Na początku rehabilitacja była bardzo intensywna i kosztowna – miesięczne wydatki sięgały nawet 12 tysięcy złotych.
Przejścia dla pieszych - czy są bezpieczne?
Tomasz Tosza, zastępca dyrektora Biura Zarządzania Ruchem Drogowym Miasta Stołecznego Warszawy opowiedział w Dzień Dobry TVN o stanie przejść dla pieszych w tym mieście.
- Trzeba mieć świadomość, że jeszcze kilka procent przejść, które są w Warszawie na drogach miejskich, musimy przebudować. Warszawa kilka lat temu zrobiła audyt przejść dla pieszych, segregując według stopnia niebezpieczeństwa i te przejścia, które dostały ocenę 0-1, czyli te najniższe w tej chwili są już zaopatrzone w projekty. Myślę, że w tym roku poziom bezpieczeństwa wzrośnie - mówił rozmówca Dzień Dobry TVN.
Jak zaznaczył, najlepsze są wyniesione przejścia dla pieszych. - Czyli mamy poszerzony próg zwalniający. To wymusza na kierowcach zmniejszenie prędkości. Chciałem zawrócić tutaj uwagę, że w przypadku Dawida kierowca jechał z prędkością 60 km/h. Większości kierowcom wydaje się, że jest to prędkość niewiele większa niż dopuszczalna, gdy tymczasem - wraz z każdym procentem prędkości większej niż dopuszczalna ryzyko wypadku rośnie o 4 procent, a co gorsza energia kinetyczna, czyli to, co zabija, rośnie z kwadratem prędkości - tłumaczył Tomasz Tosza.
Posłuchaj całej rozmowy w wideo zamieszczonym na górze strony.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Bliscy ofiar koszmarnego wypadku na A1 zabierają głos. "Zabijając trzy niewinne osoby, próbuje zrobić z nich winnych"
- Balon uderzył w budynek. Jedna osoba nie żyje
- Dlaczego warto nosić kask podczas jazdy na rowerze lub hulajnodze? "To nie jest wstyd"
Autorka/Autor: Dominika Czerniszewska
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News