Edukacja zdrowotna w szkołach. Nauczycielka przedstawia mocne argumenty: "To może być najważniejszy przedmiot"

Zdrowy styl życia
Edukacja zdrowotna w szkołach. Nauczycielka przedstawia mocne argumenty: "To może być najważniejszy przedmiot"
Źródło: Chinnapong/Getty Images
Edukacja zdrowotna wywołuje gorącą dyskusję w przestrzeni publicznej. Jedni uważają, że powinna być obligatoryjna, inni mają wobec tego pomysłu sporo wątpliwości. - Może się okazać najważniejszym przedmiotem dla dzieci. Tu nie ma miejsca na rozważanie, czy powinna być obowiązkowa – komentuje nauczycielka przedmiotu Lidia Niekraś. Oto jej argumenty.
Kluczowe fakty:
  • Do końca marca minister edukacji Barbara Nowacka podejmie decyzję, czy przedmiot edukacja zdrowotna będzie obowiązkowy, czy nie. 
  • Zdanie społeczeństwa jest w tej sprawie podzielone.

Dalsza część tekstu pod wideo:

Czym jest edukacja zdrowotna?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Edukacja zdrowotna - dlaczego powinna być obowiązkowa?

Do końca marca ma zapaść decyzja, czy edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Przedmiot zastąpił wychowanie do życia w rodzinie. W tym roku, wbrew pierwotnym zapowiedziom Ministerstwa Edukacji Narodowej, jest nieobligatoryjny. Według nauczycielki edukacji zdrowotnej Lidii Niekraś z I Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku przedmiot powinien być obowiązkowy. – Edukacja zdrowotna może się okazać najważniejszym przedmiotem dla dzieci, także w kontekście ich przyszłości. Tu nie ma miejsca na rozważanie, czy powinna być obowiązkowa – oceniła w rozmowie z PAP. Argumentowała m.in., że przedmiot dostarcza wiedzy przydatnej w codziennym życiu, np. o tym, jak przygotować się na pierwszą wizytę u lekarza, lekarza specjalisty, np. ginekologa.

Młodzież czerpie wiedzę z mediów społecznościowych. "To bardzo niebezpieczne"

Jako "bardzo niebezpieczne" oceniła czerpanie wiedzy przez młodzież wyłącznie z mediów społecznościowych. – Bez rzetelnej wiedzy będzie coraz więcej dzieci, które mają niesprawdzone informacje – zaznaczyła. Dodała, że "im więcej się rozmawia z dziećmi, tym więcej pytań zadają", co jej zdaniem jest zjawiskiem pozytywnym, ponieważ świadczy o ich zainteresowaniu własnym zdrowiem, zasadami funkcjonowania i finansowania opieki zdrowotnej. - Dzieciaki poszukują sposobów zmiany niekorzystnych nawyków oraz rozwiązań dotyczących uzależnień i to nie tyle od substancji takich jak alkohol czy narkotyki, ile od zachowań, w tym tych destrukcyjnych - jak choćby samookaleczanie - wyjaśniła. – Inaczej nawet nie wiedzą, o co zapytać i kogo. Bywa tak, że rodzice są zapracowani albo nie rozmawiają ze swoimi dziećmi na takie tematy. Wtedy zostaje im TikTok i Instagram, a to nie są wiarygodne źródła informacji. Ostatnio musiałam "odkręcać" informacje o dietach ketogenicznych, które moje uczennice zaczerpnęły z TikToka – dodała.

Edukacja zdrowotna a frekwencja uczniów

Rodzic, który nie chciał, by jego dziecko uczestniczyło w zajęciach z edukacji zdrowotnej, musiał złożyć pisemną rezygnację dyrektorowi szkoły. Uczeń pełnoletni musiał ją złożyć sam. W połowie listopada ub.r. resort edukacji poinformował, że w zajęciach w tym roku szkolnym uczestniczy 920 tys. 925 uczniów, czyli ok. 30 proc. wszystkich uprawnionych. Zdaniem Niekraś powodem niskiej frekwencji jest przeciążenie uczniów. Z jej doświadczenia wynika, że dzieci wykazują duże zainteresowanie przedmiotem, ale mają sporo obowiązków wynikających z zajęć obowiązkowych oraz przygotowaniem się do bieżących kartkówek czy sprawdzianów. Zdaniem nauczycielki "musimy się liczyć z tym, że dopóki przedmiot będzie nieobowiązkowy i będzie się odbywał na pierwszej albo ostatniej lekcji, to uczniowie raczej wybiorą to, by na niego nie chodzić". – Jeśli mogą zyskać 45 minut, rezygnując z edukacji zdrowotnej, większość z nich to zrobi – oceniła. – W naszej szkole jest dużo dzieci dojeżdżających, więc jeśli one przekalkulują, że mogą spać dłużej albo być wcześniej w domu, to z tego skorzystają – powiedziała. – Na moje zajęcia uczęszcza około połowy klasy – dodała. Zapytana, czy rodzice zgłaszali obawy na spotkaniu, jakie organizuje się dla rodziców przed rozpoczęciem nauczania przedmiotu, potwierdziła. Dodała jednak, że dotyczyły one "jedynie wystarczającego w ich opinii przeciążenia dzieci dużą liczbą zajęć obowiązkowych". – To był jedyny problem – zaznaczyła.

Edukacja zdrowotna w praktyce - czego uczy się młodzież?

Niekraś opowiedziała, że na swoich zajęciach stawia na praktykę. – Kiedy próbowaliśmy rozmawiać z uczniami, jak się zdrowo odżywiać, robiliśmy sałatki, by zobaczyli, jakie składniki warto połączyć. Okazało się, że chociaż to uczniowie trzeciej klasy liceum, to obieranie warzyw sprawiło im problem – powiedziała. – Wychodzimy też na zewnątrz, co jest świetną okazją do swobodnej rozmowy o zdrowiu. Młodzież nie tylko otwarcie rozmawia ze mną, ale również między sobą. Wymienia się opiniami na temat swoich codziennych wyborów, uczy się od siebie nawzajem i wzajemnie inspiruje - powiedziała. Co istotne, dodała, odbywa się to w bezpośrednim kontakcie, a nie w przestrzeni wirtualnej. - Mogą potem na co dzień się obserwować i dostrzegać rzeczywiste efekty podejmowanych przez kolegów działań – wyjaśniła.

Edukacja zdrowotna - kontrowersje wokół przedmiotu

Lidia Niekraś przyznała, że największe kontrowersje w społecznej dyskusji nad przedmiotem budził rozdział poświęcony zdrowiu seksualnemu. – Jestem zaskoczona aż takim szumem wokół tego tematu. Na zajęciach obecnie rozmawiamy o dojrzewaniu płciowym – jak dziecko ma je rozpoznać – żeby nie było zaskoczone i się nie przestraszyło, że już jest w fazie dojrzewania. Ciało się zmienia. Cel jest taki, by o tym mówić, rozmawiać, by dzieciom łatwiej było te zmiany zaakceptować – powiedziała. Nauczycielka oceniła też, że korzyścią płynącą z zajęć edukacji zdrowotnej jest to, że także dzieci mogą przekazywać informacje rodzicom. – To może być świetny przyczynek do rozmów międzypokoleniowych albo wysłania na badanie babci, która mogła nie wiedzieć np. o mammografii – dodała.

Edukacja zdrowotna - opinia uczennicy, KEP i MEN

Uczennica Mia Szplit, która jest także prezeską fundacji Pink Generation zajmującej się profilaktyką raka piersi wśród młodych dziewcząt przyznała w rozmowie z PAP, że współczesna młodzież czerpie informacje o zdrowiu głównie z TikToka i Instagrama. Jej zdaniem zajęcia poświęcone tej tematyce powinny być praktyczne i angażujące młodzież, by ta nie czerpała wiedzy wyłącznie z podręcznika. - Na przykład, organizowałam warsztaty w mojej szkole, żeby wzmocnić wiedzę o profilaktyce raka piersi i samobadaniu. Dziewczyny mogły się nauczyć badać piersi na fantomach - dodała. Edukacja zdrowotna, poza zwolennikami, ma też zdecydowanych przeciwników. W 2025 r. na placu Zamkowym w Warszawie odbył się protest pod hasłem: "Tak dla edukacji, nie dla deprawacji". Protesty odbywały się też w innych miastach. Przedmiot za niezgodny z konstytucją uznała Konferencja Episkopatu Polski. Biskupi, powołując się na art. 48. i 53. Konstytucji RP, zaznaczyli, że "wychowanie seksualne zgodnie z konstytucją pozostaje w kompetencjach rodziców, a nie państwa". Z kolei kierownictwo MEN wielokrotnie podkreślało, że przedmiot będzie holistyczny, łącząc elementy nauk: o zdrowiu, medycznych, społecznych, humanistycznych, przyrodniczych i ścisłych, dotyczy zdrowia w wymiarze fizycznym, psychicznym, seksualnym, społecznym i środowiskowym na wszystkich etapach życia. Podkreślało też, że przedmiot edukacja zdrowotna jest oczekiwany przez wiele środowisk, w tym przez rodziców.

Zobacz także: