Dzieci wyprowadziły się z domu. Dlaczego zamiast żalu pojawia się ulga? "Kluczowe jest rozdzielenie dwóch rzeczy"

Dzieci wyprowadziły się z domu. Dlaczego zamiast żalu pojawia się ulga?
Dzieci wyprowadziły się z domu. Dlaczego zamiast żalu pojawia się ulga?
Źródło zdj. gł.: GettyImages/Miljan Živković
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wyprowadzka wkraczającego w dorosłość dziecka może budzić w rodzicach wiele emocji. Niektórzy doświadczają "syndromu pustego gniazda", inni widzą w tej sytuacji szansę na rozwój, spełnienie własnych potrzeb i marzeń. Czy brak żalu powinien budzić wyrzuty sumienia? O tym w serwisie dziendobrytvn.pl rozmawiamy z psychoterapeutką Jessicą Kmieć.

Dalsza część tekstu pod wideo:

DD_20250901_Wyprowadzka_napisy
Dorosłe dzieci wciąż w domu rodziców (napisy)
Źródło: Dzień Dobry TVN

Dzieci wyprowadzają się z domu - rodzice czują ulgę

Kiedy dziecko wyprowadza się z domu, wielu rodziców doświadcza trudnych emocji. Pojawia się żal, smutek, uczucie pustki - nazywamy to "syndromem opuszczonego gniazda". Pojęcie to stało się na tyle powszechne, że łatwo uwierzyć, że jedynie takie emocje powinny nam towarzyszyć w tym nowym etapie.

Okazuje się, jednak, że nie każdy rodzic widzi w usamodzielnieniu się pociechy ogrom straty. Są również osoby, które cieszą się, że teraz będą mogły skupić się na sobie.

- Moja córka wyprowadziła się rok temu na studia. Koleżanki straszyły mnie, że przede mną trudne miesiące, jednak ja cieszyłam się, że moja Zosia rozpoczyna dorosłe życie i widziałam, jak cieszy się na przeprowadzkę do dużego miasta. Czasem czułam wręcz niepokój, że nie doświadczam tej "straty". Zosia przyjeżdża co kilka tygodni domu, codziennie rozmawiamy i wiem, co się u niej dzieje na bieżąco. Sama zapisałam się na wiele zajęć, a po pracy więcej odpoczywam. Czy tęsknię? Oczywiście, ale taka jest kolej rzeczy - stwierdziła 52-letnia Marzena.

Brak syndromu opuszczonego gniazda - czy to powód do niepokoju?

W rozmowie z redaktorką serwisu dziendobry.tvn.pl psychoterapeutka Jessica Kmieć wytłumaczyła, dlaczego poczucie odzyskania przestrzeni i radość z opuszczenia gniazda przez pociechę jest naturalnym stanem.

- Rodzicielstwo przez wiele lat wiąże się z dużą odpowiedzialnością, organizowaniem codzienności wokół potrzeb dziecka i często ograniczeniem własnej spontaniczności. Kiedy dziecko staje się samodzielne, część rodziców może doświadczać więc nie tylko tęsknoty, ale również poczucia wolności. Co istotne te emocje mogą współistnieć. Można być dumnym z dorosłego dziecka, cieszyć się jego niezależnością, a jednocześnie tęsknić za jego obecnością w domu. Można również odczuwać ulgę i nie przeżywać szczególnie silnego smutku. Nie ma jednej „właściwej” reakcji na ten moment - zaznaczyła ekspertka.

Dlaczego więc niektórzy rodzice traktują wyprowadzkę jak "małą żałobę", a inni dostrzegają w niej przestrzeń dla siebie? Psychoterapeutka podkreśliła, że jest to zmiana ważnej życiowej roli i codziennego funkcjonowania.

- Dla rodzica, którego duża część tożsamości przez lata była związana z opiekowaniem się dzieckiem, może to oznaczać poczucie straty, to znaczy zmienia się rutyna, częstotliwość kontaktu, zakres odpowiedzialności, a czasem również poczucie bycia potrzebnym. Z drugiej strony, jeżeli rodzic ma dobrze rozwinięte inne obszary życia, np. związek, przyjaźnie, zainteresowania, pracę, czy własne cele wyprowadzka, to może być postrzegana przede wszystkim jako naturalny etap rozwoju rodziny i szansa na powrót do aktywności, które do tej pory schodziły na dalszy plan - tłumaczyła Jessica Kmieć.

- Istotne jest również to, jakie znaczenie nadajemy samej sytuacji. Jeśli wyprowadzka jest interpretowana jako „dziecko mnie opuszcza” to wtedy znacznie łatwiej pojawią się smutek, lęk, czy poczucie straty. Jeśli natomiast jako "moje dziecko jest już na tyle samodzielne, że może budować własne życie", to wówczas doświadczenie może być związane bardziej z poczuciem dumy i satysfakcji. W praktyce te sposoby przeżywania często się przeplatają - dodała.

Kiedy dzieci opuszczają dom, nie każdy rodzic cierpi

Jak wytłumaczyć sobie brak syndromu pustego gniazda?

- Nie ma powodu, żeby poczucie winy było dowodem miłości do dziecka. Siła tęsknoty nie jest miarą jakości relacji. Jeżeli rodzic czuje przede wszystkim ulgę, radość, czy ekscytację na myśl o nowym etapie życia, to nie jest to równoznaczne z tym, że kocha swoje dziecko mniej. Może wręcz oznaczać, że potrafi postrzegać jego dorosłość jako naturalny i pożądany etap rozwoju. Warto też uważać na społeczne przekonanie, że "dobry rodzic" powinien cierpieć, kiedy dziecko odchodzi z domu. Takie oczekiwanie może prowadzić do oceniania własnych emocji zamiast ich rozumienia. Zdrowsze jest pytanie: "Co właściwie czuję i z czego to wynika"? niż "Czy powinnam czuć coś innego"?. Nie musimy tęsknić za codziennym życiem z dzieckiem, żeby być z nim blisko. Dorosła relacja może być bliska właśnie dlatego, że nie wymaga już stałej obecności i opieki - wyjaśniła rozmówczyni serwisu dziendobry.tvn.pl.

Co zrobić, gdy jednak mierzymy się z pustką po wyprowadzce dziecka?

- Kluczowe jest rozdzielenie dwóch rzeczy: bliskości i zależności. Dziecko może nadal mieć poczucie, że jest ważną częścią rodziny bez konieczności pozostawania w stałym kontakcie, czy uczestniczenia we wszystkich sprawach rodziców. W praktyce pomaga ustalenie nowego sposobu funkcjonowania. Warto rozmawiać z dorosłym dzieckiem o tym, jak często chcecie się kontaktować, jak wyglądać będą wizyty, czy wspólne święta, ale jednocześnie pozostawić przestrzeń na jego samodzielność. Bezpieczeństwo nie polega na tym, że rodzic jest dostępny przez całą dobę. Polega raczej na przekonaniu: "Mogę się usamodzielnić, a jeśli będę potrzebować wsparcia, moja rodzina nadal jest moim bezpiecznym miejscem" - podkreśliła ekspertka.

- Rodzic natomiast powinien wtedy stopniowo odzyskiwać własną przestrzeń rozwijać zainteresowania, relacje, aktywności i cele, które nie są związane z dzieckiem. To nie jest odchodzenie od rodziny. To budowanie takiej jej formy, w której każdy może mieć własne życie, a jednocześnie pozostawać ze sobą emocjonalnie blisko. Warto więc, zamiast próbować "utrzymać wszystko tak jak wcześniej" potraktować wyprowadzkę jako moment stworzenia nowej wersji relacji rodzic-dorosłe dziecko, mniej opartej na codziennej opiece, a bardziej na wzajemnym wyborze, szacunku, zainteresowaniu i obecności wtedy, kiedy rzeczywiście jej potrzebujemy - podsumowała Jessica Kmieć.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk