Czteroosobowa rodzina przeżyła chwile grozy. "Obudziły nas strzały"

Auto w płomieniach
Czteroosobowa rodzina przeżyła chwile grozy. "Obudziły nas strzały"
Źródło zdj. gł.: trikolor/Getty Images
Spokojny nocleg na kempingu w Parku Śląskim zamienił się w dramatyczną walkę o bezpieczeństwo. Śpiących turystów obudziły tajemnicze odgłosy, a chwilę później teren ogarnęły płomienie. Przyczyny zdarzenia badają służby.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Klatka kluczowa-595433
Campingowy luksus – namiot, gitara i parówki
Źródło: Dzień Dobry TVN

Pożar na kempingu w Parku Śląskim w Chorzowie

Chwile grozy przeżyła czteroosobowa rodzina wypoczywająca na campingu w Parku Śląskim w Chorzowie. W nocy z piątku na sobotę zapalił się samochód wyposażony w namiot dachowy, w którym spali rodzice z dwójką dzieci. Wszyscy zdołali opuścić pojazd. Przyczyny pożaru ustalają policja i straż pożarna.

Do zdarzenia doszło w sobotę około godz. 2.30 na kempingu przy Alei Dojazdowej w Chorzowie.

- W samochodzie przebywała czteroosobowa rodzina z Białegostoku - przekazała podkomisarz Magdalena Jurkowska z Komendy Miejskiej Policji w Chorzowie.

Najbardziej ucierpiał ojciec rodziny, który doznał poparzeń przedramienia i palców dłoni. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. Na badania trafili także pozostali członkowie rodziny: matka oraz dzieci w wieku 7 i 15 lat.

Jak poinformowała policja, wszyscy zostali już wypisani ze szpitala. Poza ojcem rodziny nikt nie odniósł obrażeń.

- Mężczyzna trafił do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. Do szpitala przewieziono również pozostałych członków rodziny, celem zbadania ich stanu zdrowia - dodaje Magdalena Jurkowska.

Pożar stanowił zagrożenie również dla innych wypoczywających

Ogień zagroził również innym osobom przebywającym na kempingu. Płomienie niebezpiecznie zbliżyły się do stojącego obok kampera należącego do turystów z Wielkiej Brytanii. Jeden z mężczyzn został przewieziony do szpitala z podejrzeniem podtrucia dymem. Po kilku godzinach również został wypisany, a jego zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Świadkowie relacjonowali, że w środku nocy obudziły ich głośne odgłosy.

- Najpierw obudziły nas strzały. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje, a później widzieliśmy już ogień - powiedziała w rozmowie z TVN24 jedna z kobiet przebywających na campingu.

Po chwili słychać było krzyki. Osoby nocujące w pobliskich przyczepach wybiegły na zewnątrz i rozpoczęły ewakuację. Wkrótce na miejsce przyjechały służby ratunkowe.

Trwa ustalanie przyczyny pożaru

Akcja gaśnicza zakończyła się około godz. 4.30. Policjanci i strażacy pracowali na miejscu jeszcze przez kilka godzin.

Oficjalna przyczyna pojawienia się ognia nie jest na razie znana. Służby będą wyjaśniać okoliczności zdarzenia. Jedną z rozważanych hipotez jest awaria instalacji elektrycznej w pojeździe.

Więcej na TVN24

Zobacz także:

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Teofila Siewko