- Projekt UD313 doprecyzowuje obowiązek udostępnienia mieszkania w razie awarii lub przeglądów technicznych.
- Za uporczywą odmowę lokatorom grozić ma grzywna do 5 tys. zł.
- Nowe przepisy mają rozwiązać wieloletnie konflikty między lokatorami a zarządcami.
- Rzecznik Praw Obywatelskich ostrzega przed możliwym złamaniem konstytucyjnego prawa do nienaruszalności mieszkania.
Dalsza część tekstu poniżej.
Problem z dostępem do lokali mieszkalnych nie jest nowością. Choć przepisy już dziś nakładają na właścicieli i lokatorów obowiązek udostępnienia mieszkania w określonych sytuacjach, w praktyce często dochodzi do konfliktów.
Zarządcy nieruchomości alarmują, że część mieszkańców odmawia wejścia ekipom technicznym, powołując się na prawo własności i ochronę prywatności. To z kolei blokuje przeglądy instalacji, opóźnia remonty i stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa całego budynku.
Szczególnie problematyczne okazują się prace dotyczące pionów wodnych, przewodów kominowych czy instalacji gazowych. Wystarczy, że jeden lokator nie otworzy drzwi, a modernizacja obejmująca cały pion zostaje wstrzymana.
Projekt UD313 - doprecyzowanie ustawy, a nie rewolucja
Nowelizacja przygotowana przez rząd nie wprowadza całkowicie nowych obowiązków, lecz doprecyzowuje istniejące przepisy. Celem projektu jest jednoznaczne określenie, w jakich sytuacjach właściciel lub lokator ma obowiązek umożliwić wejście do mieszkania.
Chodzi przede wszystkim o:
- usuwanie awarii;
- wykonywanie obowiązkowych przeglądów technicznych;
- konserwację wspólnych instalacji;
- działania konieczne dla bezpieczeństwa budynku.
Projektodawcy podkreślają, że zmiany mają ograniczyć liczbę konfliktów i usprawnić wykonywanie obowiązków wynikających z prawa budowlanego.
Granice prawa własności
Rządowa propozycja przypomina, że prawo własności nie ma charakteru absolutnego. Choć właściciel może korzystać z lokalu według własnej woli, nie powinien tego robić w sposób, który zagraża innym mieszkańcom.
W budynkach wielorodzinnych instalacje tworzą wspólny system - od wody i gazu po centralne ogrzewanie. Ich sprawne działanie wymaga współpracy wszystkich lokatorów. Eksperci od lat zwracają uwagę, że własność nieruchomości oznacza nie tylko przywileje, ale i obowiązki wobec wspólnoty.
Projekt nie daje zarządcom nieograniczonego prawa do wstępu. Nadal obowiązywać będzie ochrona prywatności, a nieuprawnione wejście do cudzego lokalu pozostanie naruszeniem miru domowego.
Wyjątek stanowią sytuacje nagłe - pożar, wyciek gazu, zalanie czy inna awaria zagrażająca życiu, zdrowiu lub mieniu. Wtedy szybka reakcja ma pierwszeństwo przed prawem do wyłącznego korzystania z mieszkania.
Odmowa przyjęcia ekipy remontowej i instalatorów - co za to grozi?
Nowością w projekcie UD313 jest wprowadzenie kary finansowej. Za uporczywe odmawianie udostępnienia mieszkania w przypadkach określonych prawem grozić ma grzywna do 5 tys. zł.
Kara ma dotyczyć wyłącznie przypadków celowego i długotrwałego utrudniania kontroli lub napraw. Jednorazowa nieobecność czy nieumyślne opóźnienie nie będą podstawą do ukarania.
To pierwszy raz, gdy przepisy przewidują realny mechanizm egzekwowania obowiązku wpuszczenia ekip technicznych. Dotychczas nakaz był jedynie teoretyczny.
Wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich
Projekt nowelizacji wzbudził jednak zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich. W opinii przekazanej przez zastępcę RPO, Stanisława Trociuka, zwrócono uwagę na możliwy konflikt nowych przepisów z Konstytucją.
- Zastrzeżenia rodzi regulacja, że w przypadku użytkowania lokalu w sposób zagrażający bezpieczeństwu sanitarnemu lub przeciwpożarowemu, właściciel lokalu lub zarządca budynku ma prawo żądać udostępnienia lokalu, a jeśli lokator lub osoba zajmująca lokal bez tytułu prawnego są nieobecni lub odmawiają, właściciel lub zarządca ma prawo wejść do lokalu w obecności funkcjonariusza policji lub straży gminnej, gdy zaś wymaga to pomocy straży pożarnej - także przy jej udziale. RPO ma wątpliwości czy nie jest to sprzeczne z art. 50 Konstytucji RP. Nienaruszalność mieszkania - niezakłócone korzystanie z niego - to jeden z elementów prawa do prywatności, a projekt nie precyzuje wyraźnych granic tej ingerencji - czytamy w uwagach RPO opublikowanych na stronie gov.pl.
Rzecznik wskazuje, że nieprecyzyjne sformułowanie przepisów może prowadzić do nadużyć i nieproporcjonalnego ograniczenia prawa do prywatności obywateli.
Zobacz także:
- Zakaz używania smartfonów w szkołach coraz bliżej. Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy
- Co Polacy sądzą o nocnej prohibicji? Zaskakujące wyniki sondażu
- Czy zawód położnej zostanie zlikwidowany? Stanowcza odpowiedź Ministerstwa Zdrowia