Wystawa "Tilda Swinton Ongoing" już w Polsce
Wystawa "Tilda Swinton Ongoing" to najbardziej osobisty projekt w karierze artystki, opowiadający o wieloletnich relacjach, z których rodziły się kolejne filmy, performance i projekty. To także owoce współpracy Tildy Swinton z Pedro Almodovarem czy Jimem Jarmuschem.
- Na tej wystawie pełno jest duchów. Właściwie to ona o nich opowiada. Zawsze powtarzam, że nie ma czegoś takiego jak stary film. Bo obraz z początku wieku ożywa, kiedy naciśniesz start. Ożywają tamci aktorzy. Dlatego ta praca daje poczucie nieśmiertelności. Tworzenie tej wystawy nie było dla mnie obciążeniem. Ona dała mi dużo siły - powiedziała.
Jednym z ważnych tematów wystawy jest przyjaźń i to, w jaki sposób może przerodzić się w twórczą współpracę. Swinton podkreśla, że nie istnieje jeden prosty przepis na trwałą relację.
- To się zaczyna od rozmowy nad filiżanką herbaty przy stole w kuchni lub na spacerze, powolutku. Nie chodzi o poszukiwanie świetności. To nigdy nie jest cel. Nigdy nie chodzi o to, że wiemy wszystko. Chodzi o to, że nie wiemy. Bardzo ważna jest dla mnie metafora drzewa. Początek relacji jest jego pniem. Nasze rozmowy to gałęzie. A film, który powstaje na końcu, jest liściem - stwierdziła.
Tilda Swinton o marzeniach
Tilda Swinton często jest postrzegana jako aktorka, która nie boi się ryzyka, bo podejmuje się fizycznych transformacji, eksperymentuje z wizerunkiem i chętnie przekracza granice na scenie oraz przed kamerą.
- To ciekawa koncepcja. I kiedy to słyszę, zaczynam się zastanawiać, czym jest odwaga. Bo ja się ogólnie nie czuję odważna. Najlepiej można to opisać tak: nie jestem dobrą aktorką, bo nie potrafię kłamać. Jestem fatalnym kłamcą. Po prostu muszę być szczera. Jasne, przemieniałam się wizualnie, ale jestem w tych postaciach obecna (…) Dla mnie odważne byłoby zrobienie jakiegoś pustego, komercyjnego hitu tylko dla kasy. Nie czując żadnej więzi. To byłby wielki krok poza strefę komfortu. Mam to szczęście, że znam swoje granice. I muszę funkcjonować w obrębie tej przestrzeni szczerości. Inaczej nie umiem - powiedziała.
Aktorka nie ukrywa również, że nigdy nie marzyła o wielkiej światowej sławie jako celu samym w sobie. Jej wyobrażenie szczęśliwego życia było znacznie bardziej przyziemne.
- Niektórzy planują, że odniosą wielki światowy sukces, ale nie ja. Ja zawsze marzyłam, by żyć w Szkocji nad morzem, mieć kuchnię z widokiem na ogród, dużo psów, dzieci i pracować z przyjaciółmi. Wszystko to udało mi się osiągnąć. Jestem z tego ogromnie dumna i dbam o te relacje. One są dla mnie bardzo ważne, bo mnie karmią. Na tym się skupiam i to trwa. Splendor, fajerwerki, świetnie, ale to chwilowe. No i też nie masz nad nimi kontroli. A to, co widzimy na wystawie, to stworzyłam ja i moi przyjaciele, bawiący się niczym dzieciaki w piaskownicy - powiedziała Tilda.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Stworzyli na zaniedbanych podwórkach żywą galerię sztuki. "Tu się ludzie lali po mordach"
- Najbardziej tajemnicze dzieła sztuki. "Historia jest zdumiewająca"
- Projektantka ubioru na mazurskiej wsi. "Zaakceptowano ją w całości, z jej niebieskimi włosami, kolorowymi strojami"